Najważniejsze, że wygrali

ChKS CHEŁMIANKA – CZARNI POŁANIEC 2:0 (2:0)


1:0 – Knap (10), 2:0 – Wójcik (14).

ChKS: Brzozowski (46 Grzywaczewski) – Bobrow, Budzyński, Piekarski, Wiatrak, Szczodry, Bednara (66 Stępień), Wójcik, Myśliwiecki (46 Szwed), Bonin (57 Czułowski), Knap (78 Panas).

Trzynaście punktów w trzynastu kolejkach – taki był bilans zawodników Chełmianki przed meczem z najsłabszym zespołem III ligi – Czarnymi Połaniec. Obowiązkiem podopiecznych Tomasza Złomańczuka było zatem wywalczenie kompletu punktów. Styl nie miał większego znaczenia. Liczyło się tylko zwycięstwo, bo jego brak spowodowałby, że chełmski zespół mógłby mieć mało spokojną zimę.

Spotkanie dla Chełmianki ułożyło się znakomicie. Już w 2 min. gospodarze stanęli przed szansą zdobycia prowadzenia. W polu karnym Czarnych został sfaulowany Jakub Knap i sędzia wskazał na jedenasty metr. Do karnego podszedł Jakub Bednara, który w lidze jeszcze się nie pomylił, ale tym razem strzelił zbyt lekko, sygnalizowanie i jeszcze na dodatek niemalże w środek bramki. Bramkarz gości bez większych problemów złapał futbolówkę. Niewykorzystana jedenastka spowodowała, że na kilka minut w szeregi gospodarzy wkradła się nerwowość. Mnożyły się przede wszystkim niecelne zagrania i niepotrzebne straty piłek.

Grę na siebie postanowił wziąć doświadczony Krystian Wójcik. W 10 min. za faul na nim w „szesnastce” sędzia ponownie wskazał na jedenasty metr. Tym razem piłkę na „wapnie” ustawił sobie Knap. Strzelił podobnie jak Bednara, bramkarz odbił futbolówkę, ale napastnik Chełmianki ruszył do niej i skuteczną dobitką umieścił ją w siatce. W 14 min. próbkę swoich niemałych umiejętności zaprezentował rutyniarz Wójcik.

Na 30 metrze w dziecinny sposób ograł rywala i zdecydował się na precyzyjny strzał, tuż przy samym słupku. Piłka, mimo ofiarnej interwencji bramkarza, odbiła się jeszcze od słupka i ku radości miejscowych kibiców ugrzęzła w siatce. Dwubramkowe prowadzenie pozwoliło Chełmiance na kontrolowanie gry. Czarni próbowali zagrażać Dominikowi Brzozowskiemu przede wszystkim przy stałych fragmentach gry, ale bramkarz gospodarzy i defensorzy nie dali się zaskoczyć. Podczas jednej z interwencji Brzozowski nabawił się urazu i w przerwie musiał zastąpić go Jakub Grzywaczewski.

Chełmianka mogła jeszcze w pierwszej połowie strzelić trzeciego gola i dobić przeciwnika. W dobrze zapowiadających się akcjach zabrakło jednak, podobnie jak we wcześniejszych meczach, otwierającego drogę do bramki dokładnego podania. Z dystansu technicznie uderzał jeszcze Grzegorz Bonin, lecz piłka o metr minęła prawy słupek.

W drugiej połowie Chełmianka nastawiła się na skuteczną grę w defensywie i szybkie kontrataki. Na boisku po raz pierwszy pojawił się Mateusz Szwed, który w kilku sytuacjach pokazał, że z każdym spotkaniem drużyna będzie miała z niego coraz więcej pożytku. Goście dążyli do zdobycia kontaktowego gola i kilka razy poważnie zagrozili bramce Grzywaczewskiego.

Młody golkiper Chełmianki, wypożyczony z Cracovii, bronił jednak bezbłędnie i dał trenerowi Złomańczukowi sygnał, że jest gotowy do gry od pierwszej minuty. Gospodarze z kolei mogli podwyższyć rezultat. Najlepszą okazję po dobrym odbiorze piłki przez Dominika Stępnia i szybkim rozegraniu piłki na prawym skrzydle, miał Wójcik. Pomocnik Chełmianki trafił jednak prosto w wybiegającego z bramki golkipera Czarnych.

W 15. kolejce III ligi chełmianie zmierzą się na wyjeździe z Podhalem Nowy Targ. Spotkanie odbędzie się w sobotę 5 listopada o godz. 14.00. Dotychczas Chełmianka pod Tatrami grała czterokrotnie. Dwa mecze zakończyły się wygraną chełmskiej drużyny (3:0 w maju 2018 r. i 5:1 we wrześniu 2021 r.), a dwa zwycięstwami gospodarzy (1:0 w marcu 2019 r. oraz 3:2 w listopadzie 2020 r.). W bramkach 10-5 dla Chełmianki. s