Nauczyciele pod ścianą

Niepokój w chełmskim środowisku oświatowym. Dla nauczycieli brakuje godzin w szkołach, w których obecnie pracują, a nie wszyscy pedagodzy godzą się uzupełniać etaty w innych placówkach. W sytuacji nie do pozazdroszczenia znaleźli się zwłaszcza nauczyciele zatrudnieni w likwidowanych stopniowo gimnazjach. Część z nich może nie mieć pracy.

Każdego roku maj w szkołach jest miesiącem niepokoju. Wtedy to dyrektorzy tworzą arkusze organizacyjne na nowy rok szkolny. W większości placówek będzie mniej uczniów i mniej oddziałów.

Już wiadomo, że blisko 70 nauczycieli, zatrudnionych obecnie na pełnych etatach, w nowym roku szkolnym będzie miało zmniejszony wymiar godzin. W tym gronie jest m.in. aż jedenastu anglistów, ośmiu germanistów, ośmiu nauczycieli przedmiotów zawodowych, siedmiu wuefistów oraz po sześciu: historyków, polonistów i matematyków.

– Sytuacja jest trudna, bo w nowym roku szkolnym będzie mniej uczniów, a co za tym idzie, mniej oddziałów – mówi Augustyn Okoński, dyrektor Wydziału Oświaty w chełmskim urzędzie miasta. – Dla przykładu podam, że obecnie w Szkole Podstawowej nr 11 mamy aż siedem trzecich klas gimnazjalnych, z dawnej „Szóstki”. Ucząca się w nich młodzież od 1 września br. będzie chodziła do liceów, techników czy szkół branżowych. Z nowym rokiem szkolnym „Jedenastka” utworzy natomiast trzy oddziały klas pierwszych. I nawet fakt, że będą cztery ósme klasy i trzy siódme, nie spowoduje, iż wszyscy obecnie pracujący w niej nauczyciele będą mieć pełne etaty.

Pedagogom ze zmniejszonym wymiarem godzin urzędnicy proponują uzupełnienie etatów w innych szkołach. Nie wszyscy jednak z tego chcą skorzystać. – Ostatnio rozmawiałem z polonistką, która od nowego roku szkolnego ma mieć ograniczenie etatu – mówi Okoński. – Zaproponowałem jej dodatkowe godziny w innej szkole. W sumie, w dwóch placówkach oddalonych od siebie o około 1,5 km, miałaby ich 20. Nauczycielka nie wyraziła zgody, bo chce mieć pełny etat w szkole, w której pracuje. Sęk w tym, że tych godzin po prostu nie ma i najprawdopodobniej zostanie na niepełnym etacie. Takich przykładów jest wiele, choć są pedagodzy, którzy rozumieją sytuację i wyrażają zgodę na pracę w dwóch szkołach. Mamy też przykłady, gdzie nauczyciele nie przyjęli zmniejszenia etatu i zapowiadają, że odwołają się do sądu pracy.

Urzędnicy niebawem powinni poznać liczbę nauczycieli, którzy dostali wypowiedzenia. Ilu z nich faktycznie straci pracę, będzie wiadomo po zatwierdzeniu arkuszy organizacyjnych na rok szkolny 2018/2019 i tuż przed 1 września, gdy ostatecznie poznamy liczbę uczniów i oddziałów w poszczególnych placówkach. – Naszym celem jest, aby jak największe grono nauczycieli utrzymało zatrudnienie – dodaje dyrektor Okoński. (s)