Nauczyciele zostają w szkołach

Zdalne nauczanie ma się odbywać… z budynku szkoły. Wszystko po to, by nikt już nie mógł zarzucić nauczycielowi, że nie pracuje z uczniami, jak miało to miejsce wiosną. Nie wszystkim zainteresowanym odpowiada jednak takie zalecenie z miasta.

Od tygodnia zajęcia dydaktyczne dla szkół ponadpodstawowych odbywają się w trybie zdalnym. Teraz do nauki na odległość dołączyły również klasy IV-VIII szkół podstawowych. W domach zostaje jednak wyłącznie młodzież, nauczyciele dostali polecenie pracy z budynku szkoły.

– Nie ma przeszkód do pracy nauczycieli w miejscu zatrudnienia. Przeciwnie, wskazane jest, by korzystali ze sprzętu i przestrzeni dostępnych w pracowniach jednostek. Forma zdalnego nauczania odnosi się przede wszystkim do uczniów, którzy pozostali w domach. Przez nieobecność uczniów w szkołach miejsca te są bardziej bezpieczne dla przebywających w nich dorosłych – komentuje sprawę Dominik Gil z Gabinetu Prezydenta Miasta Chełm.

Kiedy wiosną br. po raz pierwszy zamknięto szkoły i wprowadzono edukację zdalną, wielu nauczycieli narzekało, że musi korzystać z prywatnych środków (sprzętu, energii etc.). Rodzice natomiast nierzadko komentowali, że w praktyce nauka ogranicza się do wysyłania uczniom numerów stron z podręcznika zamiast prowadzenia zajęć on-line. Umożliwienie nauczycielom pracy w pustej szkole bez dzieci ma ukrócić obustronne pretensje.

– Zapewne nie wszyscy nauczyciele potrafili tak zorganizować swój warsztat, aby efektywnie i racjonalnie umieć przekazać wiedzę, tym bardziej, że zdalna forma zaskoczyła nas i z dnia na dzień musieliśmy przestawić się na zupełnie inny rodzaj relacji z uczniem. Fakt, że obecnie nauczanie ma się odbywać ze szkoły, ma swoje plusy i minusy. Będzie można korzystać ze sprzętu szkolnego w przygotowywaniu i prowadzeniu lekcji i oczywiście łatwiej będzie udowodnić, że nauczyciel jednak pracuje, a nie tylko wysyła zadania do przygotowania. Jest jednak druga strona medalu.

Czy faktycznie każdy nauczyciel będzie mógł skorzystać na lekcji z komputera wyposażonego w kamerę, mikrofon i głośniki? Czy w wystarczającej mierze będzie dostępny sprzęt typu: drukarki, skanery, czy nie zbraknie tuszu na drukowanie kart pracy dla uczniów pozbawionych sprzętu komputerowego? I proszę pamiętać, zajęcia w szkole to tylko część czasu pracy nauczyciela. Znacznie więcej czasu zabierają przygotowania do lekcji, sprawdzanie kompetencji uczniów, zebrania nauczycieli, konsultacje z rodzicami i wszechobecna papierologia – ocenia pedagog z wieloletnim doświadczeniem z chełmskiej placówki.

Są też tacy, którzy wprost mówią, że zalecenie z miasta jest fatalne i krzywdzące dla nauczycieli: – Dyrektorzy wymuszają prowadzenie zajęć lekcyjnych ze szkoły. Chyba nie ma takiego obowiązku Chyba jest to w obecnej sytuacji szalony pomysł – szczególnie, ze liczba zakażeń w Chełmie, w tym wśród uczniów i nauczycieli, bardzo szybko rośnie – pisze do redakcji w imieniu „dużej grupy nauczycieli” pan Paweł.

Ministerstwo rekomenduje

Nie tylko nauczyciele z miasta dostali jasny przekaz, by pracować w szkołach. Ministerstwo oficjalnie zarekomendowało taką formę kształcenia na odległość, więc dyrektorzy niemal wszystkich placówek – również w gminach powiatu chełmskiego – przekazali swoim pracownikom odgórne zalecenia.

– We wszystkich naszych placówkach, w klasach cztery – osiem, nauczyciele mają pracować ze szkoły. W uzasadnionych przypadkach, za zgodą dyrektora, będzie możliwość świadczenia pracy w domu – informuje Jolanta Krop, dyrektor Biura Obsługi Szkół w gminie Chełm. (pc)