Nie będzie likwidacji SP nr 2

Przewodnicząca Rady Rodziców SP nr 2 Agnieszka Domina zaprosiła prezydenta do szkoły, by zapoznał się z warunkami, w jakich uczą się dzieci

Daniel Domoradzki, odpowiedzialny za oświatę wiceprezydent Chełma, na spotkaniu z rodzicami uczniów SP nr 2, w sprawie zamiaru likwidacji placówki, zasłabł i stracił przytomność. Karetka przewiozła go do szpitala. Wcześniej doszło do nieprzyjemnego incydentu z udziałem wiceprezydenta. Nie podał ręki obecnej na zebraniu posłance Monice Pawłowskiej. Ostatecznie rodzice uczących się w „Dwójce” dzieci osiągnęli swój cel. W tym roku szkole nic nie grozi, bo prezydent miasta Jakub Banaszek dzień przed sesją wycofał się z planów likwidacji placówki.

Informacja o zamiarze likwidacji „Dwójki” wywołała wiele emocji i poruszyła całą szkolną społeczność. Zdaniem rządzących miastem, SP nr 2 jest najmniej liczną tego typu szkołą w mieście, o wysokich kosztach utrzymania, z nieadekwatną do potrzeb bazą lokalową. Urzędnicy argumentowali również, że większość dzieci z obwodu „Dwójki” uczęszcza do innych placówek. Według ich planów wszyscy uczniowie mieliby trafić do oddalonej o niespełna kilometr Szkoły Podstawowej nr 5.

Poseł Pawłowska ostro

Gdy w poniedziałek, 27 stycznia, w chełmskich mediach pojawiła się informacja o zamiarze likwidacji SP nr 2, w obronę placówki zaangażowała się posłanka „Lewicy” Monika Pawłowska. Na swoim profilu na Facebooku zaatakowała prezydenta Chełma Jakuba Banaszka. „Pańskie słowa i deklaracje są nic nie warte. Oszukuje pan mieszkańców miasta Chełm” – napisała parlamentarzystka.

Prezydent nie odniósł się do wpisu posłanki Pawłowskiej, choć o to zabiegaliśmy.
Parlamentarzystka deklarowała rodzicom uczniów swoje wsparcie w walce o uratowanie szkoły. We wtorek, 28 stycznia, pojawiła się na zwołanym przez nich spotkaniu, w którym uczestniczyli również urzędnicy. Prezydenta Banaszka reprezentował jego zastępca, odpowiedzialny za miejską oświatę, Daniel Domoradzki.

Wiceprezydent nie podał ręki

Spotkanie rodziców z władzami miasta rozpoczęło się od nieprzyjemnego incydentu. Przybyła na zebranie posłanka Pawłowska przywitała się z gospodarzami szkoły, z urzędnikami, wyciągnęła też dłoń do wiceprezydenta, ale zastępca Jakuba Banaszka nie podał jej ręki. Taka postawa mężczyźnie na pewno nie przystoi, a sam Domoradzki tłumaczył się dość dziwnie. Wspomniał, że kiedyś Pawłowska źle potraktowała jego kolegów z… „Przedwiośnia”, którzy zarzucali jej stosowanie wobec nich przemocy psychicznej. Sprawa trafiła do sądu, lecz sędzia nie dostrzegł u posłanki niewłaściwego zachowania. Skończyło się na upomnieniu.

Emocje nie opuściły wiceprezydenta. Domoradzki, na argumenty rodziców i posłanki Pawłowskiej, którzy przypomnieli obietnicę prezydenta Banaszka, że nie zlikwiduje żadnej szkoły, stwierdził, iż on sam żadnej deklaracji nie składał. – Kogo pan w takim razie na tym spotkaniu reprezentuje? – pytała parlamentarzystka.

Warunki lokalowe

Urzędnicy, uzasadniając swoje plany likwidacji, przekonywali, że w budynku SP nr 2 przy ul. Obłońskiej, są nie najlepsze warunki do nauki. Mówili o małej liczbie sal lekcyjnych, braku pracowni fizycznej, chemicznej, biologicznej i sali gimnastycznej. W ich opinii obiekt spełniał swoje zadanie, dopóki szkoła podstawowa była sześcioletnia. Po zmianach i wprowadzeniu ośmioklasowej podstawówki, warunki lokalowe – zdaniem urzędników – nie służą odpowiedniemu kształceniu.

Kolejnym argumentem był też czynnik ekonomiczny. W szkole nie brakuje oddziałów, które liczą kilkunastu uczniów, a zgodnie ze standardami np. klasy 1-3 powinny liczyć po 25 osób. W dodatku większość dzieci zamieszkałych w obwodzie SP nr 2 uczęszcza do innych chełmskich podstawówek, co – zdaniem urzędników – miałoby świadczyć, że wolą one uczyć się w lepszych warunkach. Zgodnie z planem magistratu, uczniowie „Dwójki”, po zlikwidowaniu szkoły, naukę mieliby kontynuować w oddalonej o niespełna kilometr Szkole Podstawowej nr 5.

Protest rodziców

Spotkanie w Szkole Podstawowej nr 2

Sala, w której odbyło się spotkanie, wręcz pękała w szwach. W zebraniu udział wzięli też uczniowie, którzy również postanowili bronić swojej szkoły. Trzymali transparenty z hasłem „Urzędnicy, nie likwidujcie naszej szkoły”.

– Nie zgadzamy się na likwidację szkoły i dalej podejmujemy działania, aby do tego nie dopuścić. Kierujemy się troską o nasze dzieci – mówi Agnieszka Domino, przewodnicząca rady rodziców SP nr 2 w Chełmie.

Rodzice przygotowali pismo do rady miasta z apelem, by radni stanęli w obronie szkoły. Trafiło ono także do prezydenta Banaszka. Rodzice wyrazili w nim kategoryczny sprzeciw wobec planów likwidacji „Dwójki”, prosząc, by potraktować ich w sprawie jako partnerów. Podkreślili, że znają problemy finansowe miasta, ale odnieśli wrażenie, że m.in. kosztem szkoły ma być spłacany dług, za który szkolna społeczność nie jest odpowiedzialna. Zapytali, dlaczego nie szuka się oszczędności w inny sposób i czy ktoś pomyślał, co czuje młody człowiek, który znalazł się w obcej dla niego szkole, gdzie nie zna nauczycieli, koleżanek i kolegów.

Szkoły broniła też posłanka Pawłowska. – Placówka ma nowoczesną salą informatyczną, tablice multimedialne, w ubiegłym roku miasto wybudowało na terenie szkolnym park linowy, panuje w niej bardzo dobra, wręcz rodzinna atmosfera. Chciałabym, aby moje dziecko uczyło się w takiej szkole – oznajmiła.

Wiceprezydent do szpitala

Rodzice uczniów „Dwójki” przyszli na sesję rady miasta

Zebranie w SP nr 2 trwało niespełna pół godziny. Duża frekwencja na sali, słaba wentylacja i duże – wywołane napiętą od samego początku atmosferą – emocje oraz spór z posłanką, spowodowały, że nagle źle poczuł się wiceprezydent Domoradzki. Wstał z miejsca, po czym stracił przytomność i upadł na podłogę. Natychmiast wezwano karetkę. Zastępca prezydenta trafił do szpitala na oddział laryngologii, gdzie został poddany szczegółowym badaniom.

Następnego dnia na własną prośbę opuścił lecznicę, a dzień później urząd – w sprawie stanu jego zdrowia – wydał oświadczenie, w którym czytamy m.in. „…W wyniku badania tomografii komputerowej stwierdzono poważniejsze niż zdiagnozowane do tej pory uszkodzenie lewego ucha.

Nie jest bowiem tajemnicą, że drugi zastępca prezydenta miasta Chełm, Daniel Domoradzki, jest osobą niedosłyszącą. Na podstawie nowych ustaleń zalecono dalsze leczenie laryngologiczne. Nagła utrata przytomności była spowodowana wieloma czynnikami: przebytą i nadal niewyleczoną chorobą dróg oddechowych, nieprzespaną nocą, a także przemęczeniem wynikającym m.in. z niezwykle napiętego grafiku”.

Prezydent zmienił zdanie

Na czwartkowe posiedzenie komisji oświaty, kultury i sportu przyszło kilkudziesięciu rodziców uczniów SP nr 2. Już na samym początku dowiedzieli się, że Jakub Banaszek ostatecznie postanowił wycofać z porządku obrad projekt uchwały dotyczący zamiaru likwidacji „Dwójki”. Mimo to, nie obyło się bez dyskusji, na którą zezwolił przewodniczący komisji, Marek Sikora.

– Dziwię się, że omawiamy tak ważną sprawę, a na sali nie ma żadnego z prezydentów – mówił radny Piotr Malinowski. SP nr 2 znajduje się w jego okręgu wyborczym. – Szkoda, że nie było wcześniej konsultacji społecznych, nie prowadzono z nikim dialogu, tylko coś ktoś nagle wymyślił. Jestem wieloletnim radnym i pamiętam, że za prezydentury Krzysztofa Grabczuka była już próba likwidacji placówki. Śródmieście to duże osiedle, „Dwójka” jest szkołą przyjazną dzieciom, nauczyciele znają każdego ucznia.

Dorota Cieślik, dyrektor Departamentu Edukacji i Sportu, wyjaśniła, że procedura związana z dialogiem, w sprawach dotyczących likwidacji placówki, rozpoczyna się dopiero od podjęcia uchwały intencyjnej. – Konsultacje są kolejnym krokiem. Niesprawiedliwe jest stwierdzenie, że ktoś coś nagle wymyślił – powiedziała.

Decyzję Jakuba Banaszka, o wycofaniu się z planów likwidacji SP nr 2, starała się uzasadnić radna Dorota Rybaczuk. Przekonywała, że prezydent szuka oszczędności, ale nie za wszelką cenę. Przyznała, że z radnym Kamilem Błaszczukiem i wiceprezydentem Domoradzkim złożyła wizytę w SP nr 2. – To fakt, panuje tam rodzinna atmosfera, ale wadą jest baza dydaktyczna, nie ma wyposażenia do prawidłowego funkcjonowania szkoły. Warunki nie sprzyjają uczniom. Wspólnie postanowiliśmy rozwiązać kwestię bazy. Prezydent, podejmując decyzję o wycofaniu się z planów likwidacji szkoły, dał dowód na to, że słucha głosu radnych, mieszkańców – powiedziała Rybaczuk.

Na jej słowa zareagował Marek Sikora, przewodniczący komisji oświaty, kultury i sportu. Przyznał, że 16 lat temu był na miejscu dyrektor Cieślik, gdy miasto po raz pierwszy próbowało zlikwidować SP nr 2. Zarzucił jednak urzędnikom, że niepotrzebnie naważyli piwa, a teraz szukają usprawiedliwienia. Stwierdził, że radna Rybaczuk próbowała wybielić prezydenta. – Robienie PR w tej sprawie jest niepotrzebne – dodał.

Emocje na sesji

Rodzice uczniów, by mieć stuprocentową pewność, że prezydent nie zmieni zdania, przyszli również na piątkowe obrady sesji rady miasta. Z zaproszenia skorzystała też posłanka Pawłowska. Prezydent Banaszek podtrzymał swoje zdanie i złożył wniosek o usunięcie z porządku obrad punktu dotyczącego likwidacji SP nr 2.

Parlamentarzystka mimo wszystko chciała w tej sprawie wypowiedzieć się, ale przewodniczący Longin Bożeński próbował ją przekonać, że temat, o którym zamierza mówić, jest już nieaktualny. Ironicznie zachęcał natomiast do podzielenia się z radą informacjami na temat pracy sejmu. Pawłowska przypomniała przewodniczącemu, że posłowie mają prawo zabrać głos na sesji rady miasta, co zresztą potwierdził prezydent Banaszek.

Radny Mirosław Czech zasugerował, by Pawłowska wypowiedziała się na koniec sesji w sprawach różnych i wniesionych. A że zanosiło się na długie posiedzenie, posłanka na swoją kolei musiałaby poczekać niemal sześć godzin. Bożeński podjęcie decyzji w tej sprawie ostatecznie zrzucił na całą radę. W końcu rozsądną opinię wyraził Marek Sikora. – Zapowiadają się bardzo długie obrady. Owszem, możemy udzielić posłance głosu na koniec sesji, ale czy to wypada. Wszyscy rodzice pozostaną do samego końca i nie wiem, czy o taki efekt nam chodzi? Proponuję, by posłanka wypowiedziała się już teraz – stwierdził szef klubu radnych Koalicji Obywatelskiej. Rada nie sprzeciwiła się.

Pierwsza głos zabrała jednak przewodnicząca rady rodziców SP nr 2, Agnieszka Domina. Zaprosiła prezydenta do szkoły, by dokładnie zapoznał się z warunkami, w jakich uczą się dzieci. – To zaproszenie kierujemy również do dyrektor Doroty Cieślik. Chcemy, aby szkoła istniała, bo dobro naszych dzieci jest najważniejsze.

Monika Pawłowska z kolei pogratulowała rodzicom uczniów SP nr 2, że w walce o szkołę potrafili się zjednoczyć. – Doszły mnie jednak słuchy, że dyrektor Departamentu Edukacji i Sportu mówiła, iż na razie projekt jest „zdjęty”. Chcę – zwróciła się do prezydenta Banaszka – aby pan zapewnił wszystkich, że w tej kadencji szkoła jest bezpieczna, będzie istniała, nie zmienią się też obwody. Wszyscy powinniśmy pracować dla mieszkańców, w takich sprawach wznieść się ponad podziały polityczne. I przede wszystkim prowadzić dialog.

Prezydent, odpowiadając rodzicom i posłance, zapewnił, że z zaproszenia skorzysta i w przyszłym tygodniu ustali termin spotkania. – Umawiamy się jednak na bardzo merytoryczną dyskusję. Przedstawimy swoje argumenty. Jeśli państwo uznacie – zwrócił się Banaszek do rodziców – że mimo to szkoła ma dalej funkcjonować, zrezygnujemy z planów jej likwidacji – zapewnił. (ps)