Nie chcą płacić za opieszałość

– Przez pięć godzin czekaliśmy na hydraulika z PUM-u, którego wezwaliśmy do awarii wodociągu w piwnicy naszego bloku – skarży się mieszkaniec ul. Kredowej.

– Czy naprawdę aż tyle czasu musiał trwać dojazd? – pyta zdenerwowany mężczyzna, u którego w bloku 20 września doszło do awarii w piwnicy. Zauważył ją i zgłosił ok. godz. 11, a dopiero o 16 na miejscu zjawił się fachowiec. – Pracownikom PUMu najwyraźniej nie zależy na lokatorach. I co teraz z rozliczeniem tej wody, która przez ten czas się tam lała? Pewnie wliczą nam w wodę techniczną i każą płacić. Mamy ponosić koszty za ich opieszałość? – pyta.

Marian Tywoniuk, prezes Przedsiębiorstwa Usług Mieszkaniowych, zapewnia jednak, że mieszkańcy niczego nie będą musieli płacić.

– Ewentualna kwota zostanie pokryta z ubezpieczenia spółki – zapewnia. I wyjaśnia, że tak się złożyło tego dnia, że mieli inne roboty. Stąd opóźnienie. (mg)