Nie są od wyręczania!

Chełmianin złożył do ministerstwa skargę na Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Chełmie, zarzucając jego pracownikom m.in. celową opieszałość w wypłacaniu świadczenia na leki ratujące życie, napiętnowanie go, naruszenie jego dóbr osobistych. Dyrektorka MOPR tłumaczy, że skarżącego interesują tylko świadczenia pieniężne, o które wnioskuje dwa, trzy razy w miesiącu, a przez ostatnie trzy lata wypłacono mu łącznie ponad 15 tysięcy złotych.

We wrześniu br. jeden z chełmian korzystający ze wsparcia Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Chełmie wysłał do ministerstwa rodziny i polityki społecznej skargę na dyrektor i pracowników chełmskiego MOPR (wcześniej skargę o „nieadekwatnej” pomocy udzielonej mu przez MOPR wysłał też do chełmskiego ratusza). Ministerstwo przekazało ją do rozpatrzenia właściwemu organowi tj. Radzie Miasta Chełm.

W tym celu, 20 października br. chełmscy radni spotkali się na komisji skarg, wniosków i petycji. W skardze chełmianin poskarżył się do ministerstwa, iż świadczenie przyznane mu na „leki ratujące życie” tj. na astmę, zaburzenia pracy trzustki i od nadciśnienia tętniczego chełmski MOPR wypłaca mu dopiero pod koniec miesiąca, co według niego jest celowym działaniem dyrektor placówki.

Skarżący stwierdził, że ze względu na swoją sytuację materialną i tak nie jest w stanie wykupić wszystkich zalecanych mu przez lekarzy leków (decyzją MOPR przyznano mu 150 zł miesięcznie na częściowe pokrycie kosztów wykupienia lekarstw). Chełmianin zarzucił też pracownikom MOPR „nadużycie prawa i naruszenie dóbr osobistych”, bo zwrócili się do jego lekarza rodzinnego w sprawie jego stanu zdrowia, a zamiast takiego „dochodzenia” powinni najpierw poprosić go o zaświadczenie lekarskie.

Oprócz tego, chełmianin poskarżył się do ministerstwa, że MOPR przekazał do Samorządowego Kolegium Odwoławczego sprawę jego rzekomego odwołania się od decyzji ośrodka, którego on nigdy nie złożył: „… postępowanie ośrodka wobec mojej osoby w ostatnim czasie przyjęło formę napiętnowania mnie i ukarania za czas korzystania z pomocy społecznej” – napisał w skardze do ministerstwa chełmianin, dołączając do pisma ksero zaświadczenia lekarskiego z lipca br., z którego wynikało, że w tym czasie nie był zdolny do pracy.

Anna Szalast, dyrektor chełmskiego MOPR, szczegółowo wyjaśniała radnym sytuację. Stwierdziła, że skarżący stale korzysta z pomocy ośrodka, o pomoc – wyłącznie finansową – wnioskuje dwa lub trzy razy w miesiącu, każdy z jego wniosków rozpatrywany niezwłocznie – w ciągu kilku dni, a świadczenia są mu przyznawane. Poinformowała, że w 2020 r. skarżącemu wypłacono świadczenia pieniężne na łączną kwotę 5 233 zł, w 2021 r. – na 6 604 zł, w 2022 r. – 3 267 zł. Zapewniła, że pracownik socjalny wielokrotnie prosił chełmianina o dostarczenie dokumentacji wystawionej przez lekarzy specjalistów, ale bezskutecznie.

– Te dokumenty nie zostały dostarczone, a pan legitymuje się orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności lekkim, wydanym dość dawno temu, utrzymywanym w mocy na podstawie odrębnych przepisów ustawy covidowej – tłumaczyła dyrektor A. Szalast. – W sytuacji, gdy klient pomocy społecznej wielokrotnie zgłaszał konieczność korzystania z farmakoterapii i te potrzeby są intensywne, bo co miesiąc kwoty na leki oscylują od około dwustu do ponad pięciuset złotych, to czujemy się zobowiązani poprosić go o zebranie dokumentacji i podjęcie działań w kierunku ustalenia stopnia niepełnosprawności ponownie z uwagi na pogorszenie stanu zdrowia, o którym klient wielokrotnie mówił.

Wniosek do powiatowego zespołu orzekania o niepełnosprawności nie został jednak złożony. Mamy taką możliwość, więc wystąpiliśmy z pismem do zakładu opieki zdrowotnej, aby ustalić, czy leki, o które ten pan wnioskuje, są lekami faktycznie ratującymi życie, bo wypisywał nam na kartkach niepotwierdzonych pieczęcią lekarza dość dużo lekarstw, różnego gatunku, a my nie jesteśmy diagnostami.

Dyrektor Szalast tłumaczyła też, że ze wcześniej złożonego do ratusza przez petenta pisma wynikało, że jest on niezadowolony z otrzymywanej w ośrodku pomocy, więc posiłkując się opinią radcy prawnego MOPR skierował sprawę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

– W SKO klient oświadczył, że nie zgłasza roszczeń, nie odwołuje się od decyzji (MOPR-u w sprawie przyznania 150 zł świadczenia na zakup leków – przyp. red.), a tym samym należałoby uznać, iż ta pomoc jest adekwatna do jego potrzeb – mówiła dyrektor A. Szalast. – Pomoc społeczna nie jest pomocą, która ma wyręczać klienta w zaspakajaniu wszystkich jego potrzeb życiowych.

W naszych działaniach kierujemy się podstawową zasadą pomocniczości – to jest pomocy w funkcjonowaniu i wzmacnianiu umiejętności mających uniezależnić klienta od pomocy społecznej. Ustawa o pomocy społecznej dostarcza pracownikom i dyrektorowi naszego ośrodka też możliwości odmowy lub ograniczenia pomocy wskutek braku współpracy klienta z pracownikiem socjalnym.

Za takową można uznać nieprzyjmowanie przez niego innych form pomocy niż pieniężne oraz pozorne przyjęcie propozycji pomocy takiej jak reintegracja zawodowa czy skierowanie do Centrum Integracji Społecznych w Chełmie, a później odstąpienie od podjęcia tych działań na mocy jakiegoś zaświadczenia lekarskiego. Terminarz wypłaty świadczeń jest stały, podawany do ogólnej wiadomości, ale w trudnych sytuacjach często sporządzane są osobne listy wypłat dla klientów. Tak bywało w przypadku skarżącego. Zdarzało się jednak, że klient przez kilka dni nie odbierał z kasy MOPR świadczenia, które przy wnioskowaniu miały być mu tak niezbędne.

Radni z uwagą słuchali tych tłumaczeń. Konfrontacja nie wchodziła w rachubę, bo skarżącego nie było na sali obrad. Po wysłuchaniu argumentów dyrektor Szalast radni jednogłośnie opowiedzieli się za uznaniem skargi chełmianina za bezzasadną. (mo)