Nie ustalili, kim był i jak zginął

Był pogrzeb, potem ekshumacja. Teraz znów znalezione w Rejowcu kości spoczną w bezimiennym grobie. Kody DNA, zebrane od rodzin zaginionych osób, nie pasują do odnalezionych szczątków.

Na ludzkie szczątki natknął się podczas prac ziemnych na terenie Rejowca (w styczniu 2009 r.) jeden z robotników budowlanych. Najpierw zauważył czaszkę, potem jakąś kość. Powiadomieni o makabrycznym znalezisku policjanci, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Krasnymstawie, rozszerzyli poszukiwania. Udało się odkopać pozostałe fragmenty, m.in. kości żeber i miednicy, a prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.

Początkowo śledczy sądzili, że szczątki należą do Arkadiusza Dubiela z Rejowca. Mężczyzna zaginął 30 listopada 1994 roku. Wieczorem wyszedł z domu, a ostatni raz był widziany przed godziną 22, w barze niedaleko miejsca, gdzie znaleziono ludzkie kości. Ze szczątków udało się wyodrębnić kod DNA, który został porównany z próbkami pobranymi od bliskich zaginionego. Pokrewieństwo zostało jednak wykluczone, a kości zostały pochowane na koszt miasta w bezimiennym grobie. Po latach pojawił się jednak nowy trop.

Wiosną ub. roku, decyzją prokuratora, na cmentarzu w Rejowcu odbyła się ekshumacja zwłok NN. Tym razem śledczy byli niemal pewni, że należą one do zaginionej przed prawie dwoma dekadami kobiety (biegli orzekli, że znalezione szczątki mogły leżeć w ziemi od kilku do 30 lat, nie dało się też jednoznacznie określić płci), ale do pełnej identyfikacji potrzebna była większa ilość materiału genetycznego, niż ten, który zabezpieczono przed pogrzebem. Śledczy ściągnęli nawet specjalny karawan, który przetransportował wykopane kości do Krakowa. Po wstępnych opiniach badaczy z tamtejszego instytutu wydawało się, że analiza będzie jedynie formalnością. Po roku okazało się, że niestety nie.

Kilka dni temu na biurko prokuratora trafiła opinia krakowskiego biegłego. Badania genetyczne nie pozwoliły na identyfikację – po porównaniu próbek biegły stwierdził, że DNA nie zgadza się z kodem żadnych z wytypowanych osób. Szczątki wróciły do Rejowca i ponownie zostaną złożone w bezimiennym grobie. Dla prokuratury oznacza to koniec sprawy, ale policjanci mają w dalszym ciągu prowadzić poszukiwania, by poszerzyć krąg osób typowanych do badań porównawczych, a tym samym wszystkich potencjalnych rodzin, z których ta osoba mogła pochodzić. Kiedyś może dowiemy się, kim był zmarły i w jaki sposób zginął. (pc)