Nie zamieniłbym ani minuty, godziny, dnia i roku w tym, co minęło i przeżyłem

40-lecie Omegi zbiegło się z pięknym jubileuszem lubelskiej piłki. Z tej okazji Zbigniew Furman otrzymał okolicznościowy Złoty Medal 100-lecia LZPN

Lubelskie Ognisko TKKF Omega w imponującym stylu kończy jubileuszowy 40. rok działalności. W 2022 r. niestrudzony prezes Zbigniew Furman zorganizował już 64 turnieje piłkarskie, w których uczestniczyło aż 128 drużyn. Piłkarze-amatorzy, głównie dzieci i młodzież rozegrali ponad 730 spotkań i strzelili blisko 3500 goli!


Zbigniewa Furmana, prezesa Omegi kibicom specjalnie przedstawiać nie trzeba. Przez wiele lat był sternikiem Wojewódzkiego Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej. Szefował także Motorowi, gdy klub z Lublina pod koniec lat 90-tych i na początku tego tysiąclecia przeżywał trudne chwile.

Przed 40-laty był jednym ze współzałożycieli Ogniska TKKF Omega, którego sternikiem jest nieprzerwanie do dzisiaj.

Proszę przypomnieć naszym Czytelnikom początki Omegi.

Zbigniew Furman: Był rok 1982 i stan wojenny wprowadzony przez juntę generała Wojciecha Jaruzelskiego, a nam w osiedlu Nałkowskich przyszło do głowy, by założyć Ognisko TKKF Omega. Konspiracyjne zebranie odbyło się w osiedlowym klubie M-4. Brali w nim udział: przedstawiciel Zarządu Wojewódzkiego TKKF pan Obara, Spółdzielni Kolejarz Jadwiga Nowicka i administracji osiedla Bohdan Lembrych oraz młodzi piłkarze, wśród nich i ja. W tajnym zebraniu powołaliśmy do życia Ognisko Omega i wybraliśmy swój zarząd, w którym znalazła się pani Nowicka i pan Lembrych. Powierzono mi funkcję prezesa. Nasze Ognisko miało być drogowskazem, jak żyć, jak pomagać słabszym i biedniejszym, jak pięknie służyć swoimi talentami ojczyźnie. I przez te 40 lat tak właśnie jest.

Ognisko oficjalnie zaistniało w „papierach” dopiero w 1985 roku w miejsce likwidowanego stowarzyszenia na osiedlu Kruczkowskiego…

– Przedstawiciel ZW TKKF był pod takim wrażeniem, że kiedy spytałem o zarejestrowanie naszego Ogniska, usłyszałem odpowiedź, że pan Obara zgubił dokumenty. Całe szczęście mieliśmy swoje, ale tak naprawdę one nam do niczego nie były potrzebne. Takie to były czasy. A my ruszyliśmy pełną parą z oficjalnymi poczynaniami. Wystartowaliśmy w III lidze Miejskiego TKKF, organizowanej przez Władysława Majewskiego. Sami zorganizowaliśmy też pierwsze oficjalne mistrzostwa osiedla. W 1985 roku zagraliśmy też po raz pierwszy z okazji 11. Listopada. Wymagało to wielkiej odwagi, bo w tamtych czasach o Święcie Niepodległości nie można było głośno mówić. Obchodzono wówczas 22. Lipca, jako święto odrodzenia Polski. Graliśmy od rana do wieczora na boisku nowej Szkoły Podstawowej nr 30. Na samo wspomnienie tej imprezy przechodzą mi dziś po skórze ciarki, a serce zaczyna mocniej bić. Bóg, honor, ojczyzna – dla nas nie była to tylko dewiza niesiona na sztandarach. Zresztą tak jest do dzisiaj. W tym roku turniej z okazji Święta Niepodległości zorganizowaliśmy już po raz 38.

Wielokrotnie podkreśla Pan, że rok 1982 był początkiem, który nie zna końca.

Bo każda nasza impreza niesie w sobie jakieś przesłanie dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Zawody, które organizujemy od lat to symbol prawdy, to mówienie „nie” pogardzie i kłamstwu. To szacunek do piękna. To 40 lat pięknej służby dla sportu, tego masowego. To mówienie tym najmłodszym, starszym oraz tym wszystkim, którzy są z nami, że piękno jest ukryte w prostocie, a wielkość w pokorze. To przestrzeganie zasad fair play wszędzie, na boisku i w życiu codziennym. To zwrócenie uwagi na biednego, słabszego, chorego, głodnego i tego, który potrzebuje pomocy. To pokazanie, jak wygrywać w pięknej walce fair play i nie upokarzać. To pokazanie, jak być słabszym i nie czuć się pokonanym, gdzie przegrana nie jest porażką i nie upokarza, a mobilizuje do większej pracy nad samym sobą, by w następnej walce mieć satysfakcję z wygranej. To, co robię, to piękne piłkarskie lekcje prawdziwej historii, które są fundamentem bycia Narodu i Ojczyzny.

Ale to nie tylko wspomniane już turnieje z okazji Święta Niepodległości!

– Od 1988 roku gramy także dla uczczenia Święta Konstytucji 3-go Maja. W tamtym czasie był to dzień kiedy chodziło się do pracy. W południe składałem kwiaty i paliłem znicz przy Pomniku Konstytucji na placu Litewskim, a po południu graliśmy na Nałkowskich turniej na boisku SP nr 30. W 2005 roku po raz pierwszy zagraliśmy z okazji Święta Wojska Polskiego. O dziwo zorganizowany nie 12 października ale 15 sierpnia, w dzień rocznicy „Cudu nad Wisłą” w 1920 roku. Chyba po raz pierwszy w Polsce turniejem piłkarskim czciliśmy to święto – 15 sierpnia. Zgłosiłem propozycję zorganizowania tych zawodów z dowódcą garnizonu. Nie udało się, nie tylko nie otrzymałem boiska na ul. Kruczkowskiego, nie otrzymałem żadnej pomocy. Dowódca uznał, że to za „ciepły” temat i turniej odbył się w Pliszczynie.

Dwa lata później graliśmy po raz pierwszy turniej z okazji Lubelskiego Lipca. Od 2011 na piłkarskim boisku celebrujemy Święto Flagi, od 2012 roku Dzień Wolności i Solidarności. Pamiętamy także o Żołnierzach Wyklętych. Wiele zawodów poświęciliśmy naszemu ukochanemu Lublinowi, grając chociażby z okazji 700-lecia Miasta, które przypadało w 2017 roku czy 450-rocznicy Unii Lubelskiej. Zapraszałem dzieci i młodzież do udziału także w turniejach okolicznościowych „Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej” w 2004 roku, z okazji 600 rocznicy Bitwy pod Grunwaldem w 2010 roku, czy z okazji 25-lecia pierwszych wyborów parlamentarnych „Ku Wolnej Polsce” w 2014 roku.

Od wielu lat organizuje Pan także turnieje wzorowane na największych imprezach, choćby Piłkarskich Mistrzostwach Świata czy finałach Mistrzostw Europy.

– Mundial czy Euro, w roku rozgrywania tych imprez to oczywiście pozycja obowiązkowa. Pierwsze dziecięce mistrzostwa świata w piłce nożnej zorganizowałem w 1986 roku – „Mundialito 86”. Dwa lata później odbyło się pierwsze dziecięce Euro i tak gramy co 4 lata, aż do dziś.

Omega skończyła 40 lat! Warto było?

Nie zamieniłbym ani minuty, godziny, dnia i roku w tym, co minęło i przeżyłem. Uczyłem innych, jak pięknie żyć i postrzegać czas w tym dziwnym, trudnym świecie, uczyłem się sam od tych młodych. To była piękna lekcja dla starszego pana. To były piękne chwile, które już na zawsze zachowam w pamięci i sercu. Nigdy tych chwil nie oddam nikomu. Dziękuję wszystkim, którzy brali udział w naszych imprezach oraz tym, którym już na zawsze Omega kojarzy się z zasadami fair play na boisku i w życiu codziennym.