Niesmak po głosowaniu

Prośby, argumenty a nawet łzy nie pomogły przekonać radnych i wójta gminy Wierzbica do pozostawienia szkoły w Święcicy. Ale ludzie mają nadzieję, że likwidację podstawówki zawetuje kuratorium. – W przeciwnym razie nasze dzieci będziemy posyłać do Stawu, Janowa czy Siedliszcza, ale na pewno nie do Wierzbicy – zapowiadają rodzice i nadal uważają, że nie ma racjonalnych podstaw do likwidowania ich szkoły.

Przed tygodniem pisaliśmy o zamiarze likwidacji Szkoły Podstawowej w Święcicy i czteroklasowej podstawówki w Wólce Tarnowskiej, która jest filią SP w Wierzbicy. Powodem jest sytuacja finansowa gminy i konieczność „dokładania” do szkół około miliona złotych rocznie.

W czwartek, 31 stycznia, sprawa stanęła na sesji rady gminy Wierzbica, bo do likwidacji szkół potrzeba uchwały intencyjnej. O ile do likwidacji filii szkoły w Wólce Tarnowskiej, poza jednym, nie było głosów sprzeciwu (za głosowało 11 radnych, troje wstrzymało się od głosu), to likwidacja szkoły w Święcicy wzbudziła już sporo emocji.

Przedwyborcze kłamanie…

Na sesji pojawili się rodzice uczniów z transparentami „Przedwyborcze kłamanie – że szkoła zostanie”, „Dzieci to nie śmieci” „Mała szkoła – duże możliwości”, „Nasza szkoła to drugi dom”. Odczytano pisma od Rady Rodziców i Rady Pedagogicznej, w których zachwalano szkołę w Święcicy i zwracano się do radnych z prośbą o jej pozostawienie. W emocjonalnym wystąpieniu apelował o to także radny Krzysztof Czarnecki ze Święcicy, który rozpłakał się, czytając list od uczniów.

Czarnecki, który do rady gminy wszedł z listy wójt, zapowiedział, że będzie głosował przeciw likwidacji szkoły i będzie oddawał swoją dietę na jej funkcjonowanie. Radny apelował także do rodziców, aby niezależnie od wyniku głosowania zachowali spokój. Jakby przeczuwał, że wynik nie będzie po ich myśli. Siedmiu radnych opowiedziało się za likwidacją szkoły, pięcioro było przeciwnych, a troje wstrzymało się od głosu.

Wcześniej radna Anna Flisiuk powiedział, jak wójt „zabiegała” o głosy. – Pani wójt zadzwoniła do mnie i zagroziła, że jak zagłosuję za utrzymaniem szkoły albo wstrzymam się, to nie będzie chodnika w Busównie – mówiła. – Przed rokiem poprzedni wójt też mnie straszył, że nie będzie kanalizacji.

Szkoła to nie firma

Wśród radnych i mieszkańców wywołało to oburzenie i komentarze, że to podłe metody, szantaż i groźby. A po sesji już w kuluarach komentowali, że zostali oszukani, że przed wyborami wójt obiecywała utrzymanie szkoły.

Flisiuk mówiła, że szkoła nie jest firmą, która ma przynieść dochody. Do szkół zawsze się dokładało i będzie dokładać. Wytknęła, że wójt podjęła decyzję o likwidacji zaledwie po dwóch miesiącach rządzenia, informując o tym najpierw prasę, stawiając radnych i mieszkańców przed faktem dokonanym, spotykając się z nimi na kilka dni przed głosowaniem,

– Może trzeba przeanalizować koszty, może oddać stowarzyszeniu, może dać więcej czasu, próbować rozmawiać ze społecznością, szukać innych rozwiązań – mówiła radna Flisiuk. A na argument, że wójt nie zdawała sobie sprawy z sytuacji finansowej gminy, przypomniała, że niektórzy radni z jej komitetu, w tym obecny przewodniczący Zdzisław Muszański, sprawują funkcję już kolejną kadencję i mieli dostęp do wszystkich dokumentów.

Radny Marian Kister przypomniał, że gmina likwidowała już szkoły m.in. w Chylinie, Ochoży, Koziej Górze, Pniównie. – Likwidowany był POM, SKR-y i jakoś musieliśmy przeżyć i nigdy nie było takiego płaczu jak dzisiaj – mówił. – Mam rozwiązanie. Może trzeba podwyższyć podatki. Nazbierajmy pieniędzy, żeby szkoła przetrwała i dziesięciu nauczycieli jakoś przeżyło. Ale chyba nie o to nam chodzi.

Bogusław Kulbicki tłumaczył, że rozumie i nie dziwi się, że rodzice walczą o szkołę, bo sam był nauczycielem w Pniównie. – Poprzednie likwidacje przebiegały łagodnie, bo nie groziły zwolnieniami nauczycieli – mówił. Ale przyznał, że decyzja zapada trochę za szybko, stąd emocje. Radny mówił też, że sztucznie tworzone są złe emocje wokół szkoły w Wierzbicy i przypomniał, że do incydentów dochodziło w każdej szkole, także w Święcicy.

Czarnecki dopytywał o sytuację finansową gminy. Okazało się, że przy budżecie 28 mln zł gmina ma 5,1 mln zł długu. – Plus debet zaciągnięty pod koniec roku z przeznaczeniem na spłacenie faktury za kanalizację, grudniowe składki do ZUS płatne do 5 stycznia oraz olej opałowy. Łącznie będzie około 5,6 mln zł – mówiła Stanisława Pogorzelec, skarbnik gminy.

Zdecyduje kuratorium

Wójt przygotowała na sesję prezentację, która miała przekonać radnych do tego, że szkoła w Wierzbicy oferuje doskonałe warunki i dowożone do niej dzieci będą bezpieczne. Na zdjęciach lotniczych pokazywała odległości w metrach, jakie dzieci będą musiały pokonać z autokaru do wejścia do szkoły.

Przyznała, że przed sesją rozmawiała z radnymi. – Po to jesteśmy cywilizowanymi ludźmi, żeby rozmawiać i przekonywać się do swoich racji. Rozmawiałam nie tylko z radną Flisiuk. Mówiłam, że będę wszystkim pokazywać prezentację na temat szkoły na spotkaniach sołeckich i pokazywać, jak głosowali radni. Mówiłam, że głosowanie za utrzymaniem szkół jest głosem przeciwko inwestycjom w tej gminie.

Były wybory i wiem, że były obietnice i nie ze wszystkiego zdawałam sobie sprawę. Pani Flisiuk też była radną w poprzedniej kadencji. Czy wiedziała, że oddaliśmy subwencję ze szkoły, że z tytułu nieprawidłowości w naliczaniu podatku poniesiemy konsekwencje finansowe, bo dostaniemy niższą o około 2-2,5 mln zł subwencję? Wiem, że żadna szkoła nie przynosi zysku, ale można dopłacać mniej.

Wójt porównywała rosnące z roku na rok koszty funkcjonowania szkół i malejącą ilość uczniów. Ale chociaż przekonała wystarczającą liczbę radnych, by podjęli uchwałę o zamiarze likwidacji, to sukces jest połowiczny. – Teraz wszystko w rękach kuratorium oświaty – mówią rodzice.

– Władze PiS i minister Zalewska mówili nie raz, że są przeciwko likwidowaniu wiejskich szkół, więc poczekamy na ich decyzję. Naszym zdaniem nie ma podstaw do likwidacji. Także finansowych, bo nadal nie wiemy, jakie rzekomo oszczędności miałoby to dać gminie.

Na to zwracała także uwagę przewodnicząca ZNP z Chełma, Ewa Suchań. – Nie można podejmować decyzji, nie mając wszystkich danych. Czy likwidacja szkoły faktycznie przełoży się na oszczędności? Jeśli będą nikłe, to niezadowolenie społeczne pozostanie a pieniędzy wcale nie przybędzie – mówiła za co dostała brawa.

Rodzice mówią, że są zniesmaczeni i załamani podejściem i metodami, jakimi posługuje się wójt. I zapowiadają, że jeśli szkoła przestanie istnieć będą posyłać swoje dzieci do szkół w Stawie, Janowie i Siedliszczu. (bf)