Niewinni napiętnowani razem z gwałcicielami

Bogu ducha winny chłopak z naszego regionu jest gnębiony przez swoich szkolnych kolegów, bo imię, nazwisko i zdjęcie jego ojca-przestępcy znalazło się w uruchomionym ostatnio przez ministerstwo sprawiedliwości ogólnodostępnym rejestrze sprawców przestępstw na tle seksualnym. Przed tym, że opublikowanie pełnych danych gwałcicieli może mieć również takie skutki, przestrzegali obrońcy praw człowieka. I okazuje się, że mieli rację. Kuratorium oświaty nie chce komentować sprawy.

„Twój ojciec to gwałciciel i pedofil. Niech zgnije w pie**lu”, „Masz już prze***ane w tej szkole, nie wyjdziesz stąd żywy. Pewnie jesteś tak samo pier***nięty jak twój stary” – usłyszał od swoich szkolnych kolegów syn jednego z kilku mężczyzn z naszego regionu, którego dane i wizerunek znalazły się w ministerialnym rejestrze „pedofilów i dopuszczających się szczególnego okrucieństwa wobec swoich ofiar gwałcicieli”, który następnie przedrukowały, często z pełnymi nazwiskami i zdjęciami bez zasłaniania twarzy, gazety i internetowe portale. Miały takie prawo, bo rejestr jest jawny a i intencje jego autorów, że w ten sposób uda się ochronić przed koszmarem inne dzieci wydają się być dobre, jednak nie wzięto pod uwagę, że mogą przy tym ucierpieć niczemu niewinne rodziny sprawców takich przestępstw.
Chłopiec, którego jeszcze nie było na świecie, kiedy jego ojciec kilkanaście lat temu dopuścił się ohydnego przestępstwa, za które odsiedział karę w więzieniu, jest – jak twierdzi nasz informator – załamany, boi się i wstydzi chodzić do szkoły. W szkole wiedzą o problemie, ale oficjalnie nikt nie chce go zgłaszać, zapewne by nie narażać się rządowym władzom oświatowym.
Zwróciliśmy się do kuratorium oświaty z zapytaniem, czy skoro przejawy agresji na niewinnych dzieciach przestępców z rejestru pojawiają się już w szkołach, rejestr powinien zniknąć z internetu i czy w szkołach został bądź zostanie wprowadzony jakiś program edukacyjny dla ochrony takich dzieci, spotykających się z agresją kolegów. W odpowiedzi lubelskie kuratorium oświaty w osobie Jolanty Misiak, dyrektor wydziału pragmatyki zawodowej i analiz, „jako nieupoważnione” odesłało nas po informację do Ministerstwa Sprawiedliwości. Zapewniono nas jednak, że jeśli wskażemy, o którą szkołę i kogo konkretnie chodzi, kuratorium zbada sprawę. (pc)

Na wzór amerykański

Resort sprawiedliwości od początku prac nad bazą przestępców na tle seksualnym i pedofilów powoływał się na doświadczenia z USA, gdzie w wielu stanach od lat funkcjonują podobne rejestry (projekt nie był konsultowany z psychologami i psychiatrami). Jednak, zgodnie z badaniami amerykańskich specjalistów, wprowadzenie tamtejszego publicznego rejestru nie spowodowało zmniejszenia się w USA liczby przestępstw na tle seksualnym, a doprowadziło do konfliktów społecznych i samosądów. Gróźb, pobicia, nękania doświadczyły też całe rodziny skazanych. U dzieci zarejestrowanych przestępców w 80 proc. pojawił się problem okazywania złości i agresji, depresji i lęku. Zgłaszano też liczne nieprzyjemności, jakie spotykały je ze strony otoczenia – wykluczenie z grupy i zabawy (65 proc.), wyszydzanie (59 proc.), nękanie (47 proc.) i prowokowanie dziecka do bójek (22 proc.).