Niezdolny czy niewygodny?

Program o zwolnieniu z pracy doktora Dmowskiego wyemitowała niedawno lubelska telewizja

Jego niepełnosprawność nigdy nie była przeszkodą w leczeniu pacjentów. – Dziś też nie jest – zapewnia kardiolog Gustaw Dmowski. Mimo to w świdnickim szpitalu nie ma już dla niego miejsca – został zwolniony. O przywrócenie do pracy walczy w sądzie. Wyrok ma zapaść jeszcze w tym miesiącu.


Pracę w świdnickim szpitalu rozpoczął na początku lat 80-tych. Już wtedy miał problemy zdrowotne, ale nigdy nie było to dla niego żadną przeszkodą.
– Urazu kręgosłupa doznałem jeszcze w liceum. To był nieszczęśliwy wypadek – wspomina Gustaw Dmowski, specjalista chorób wewnętrznych i kardiologii. – Wiele pracy i rehabilitacji doprowadziło do tego, że wróciłem do życia. Założyłem rodzinę, mam trzech synów, skończyłem studia medyczne i rozpocząłem pracę – od samego początku w świdnickim szpitalu – zaznacza.
Dmowski zaangażowany był także w życie społeczne miasta. Przez cztery kadencje był radnym powiatowym. Trzy lata temu lekarz został uhonorowany Złotym Krzyżem Zasługi za działalność na rzecz społeczności lokalnej.
W sierpniu ubiegłego roku, po 35 latach pracy, został zwolniony, w dodatku na niespełna dwa lata przed osiągnięciem wieku emerytalnego. Powód? Na biurko dyrektora szpitala wpłynęło orzeczenie wydane przez lekarza orzecznika ZUS o całkowitej niezdolności Dmowskiego do pracy. Taki dokument kardiolog otrzymał i przekazał swojemu pracodawcy, gdy podwyższono mu stopień niepełnosprawności z umiarkowanego na znaczny. Małgorzata Korba, regionalny rzecznik ZUS w województwie lubelskim, tłumaczy jednak, że nie oznacza on zakazu pracy.
– Osoba posiadająca orzeczenie o niezdolności do pracy może dorabiać na przykład w ograniczonym wymiarze czasu pracy lub na stanowisku dostosowanym do swoich potrzeb – podkreśla rzecznik.
Dyrekcja jednak nie wzięła tego pod uwagę. Nie pomogło też dostarczone przez Dmowskiego zaświadczenie od lekarza medycyny pracy, w którym wskazano, że nie ma przeszkód do tego, aby lekarz pracował na dotychczasowych warunkach.
Marcin Dmowski, syn zwolnionego lekarza i świdnicki radny, jest tą decyzją oburzony.
– Stan zdrowia taty zupełnie się nie zmienił. Zmieniło się jedynie orzeczenie, które – co trzeba podkreślić – wcale nie ograniczyło możliwości jego zatrudnienia – zaznacza. Dodaje, że w całej sprawie dostrzega polityczny wątek. – Po szesnastu latach tata traci mandat radnego i po jakimś czasie zostaje zwolniony. Trudno nie powiązać tych dwóch rzeczy – dodaje syn lekarza.

Czy sąd przywróci lekarza do pracy?

Dmowski wniósł sprawę do sądu pracy. Wyrok ma zapaść pod koniec lutego. Do tego czasu dyrektor szpitala nie chce zajmować żadnego stanowiska. Powściągliwy w komentarzach jest też starosta świdnicki. Twierdzi jedynie, że nie doszukiwałby się politycznych podtekstów.
– Sprawa dotyczy interpretacji przepisów prawa pracy – zaznacza, chociaż rodzina lekarza jest zgoła innego zdania. Od nich słyszymy o dyskryminacji i łamaniu konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych.
Do tematu wrócimy.  (mg)