Nowe drogi już do poprawki

Nowe drogi budowane dzięki rządowym dotacjom przez samorządy najpierw cieszą oko a potem psują nerwy mieszkańcom. Poprawki, już na własny koszt, musi wprowadzać gmina Chełm przy nowym asfalcie w Janowie. O poprawki w Sawinie i Rakołupach upominają się radni z powiatu.

Wójtowie gmin cieszą się z każdej dotacji na budowę dróg. Starosta chełmski przy okazji remontów organizuje huczne przyjęcia z przecinaniem wstęgi. Ale gdy wszyscy nacieszą się pozyskaną dotacją i nowym asfaltem, wychodzą niedoróbki. Tak było m.in. w Janowie. Gmina Chełm pozyskała ponad 5 mln zł na ulicę Prusa.

Droga łączy miejscowość z krajówką. I wkrótce po jej wybudowaniu właściciele przylegających działek zaczęli stawiać tam nowe domy. Zgodnie z przepisami projektanci zaplanowali asfaltowy zjazd na każdą posesję, co niektórym wydawało się dziwne. Ale ma swój „techniczny” powód, bo takie zjazdy zapobiegają łamaniu poboczy, kiedy ciężki sprzęt wozi na działkę materiały budowlane.

Łamaniu poboczy przepisy i projektanci zapobiegli, ale o zalewaniu drogi i wymywaniu poboczy zapomnieli. Wzdłuż ulicy nie było żadnego odwodnienia. Brakowało rowów, które zatrzymałyby ziemię i kamienie spływające z ulewą z pól. Nie było też przepustów pod wspomnianymi licznymi zjazdami na posesje. Urzędnicy z gminy Chełm o kłopocie przekonali się już po pierwszej ulewie.

Po roku trzeba było, niestety już na własny koszt, kłaść betonowe koryta, które odbiorę wodę z pola i odprowadzą w dół drogi. W tym przypadku przynajmniej udało się rozwiązać problem. O poprawienie oddanej w tym roku do użytku ul. Chełmskiej w Sawinie domaga się w imieniu jej mieszkańców radny Stefan Sakowski. Na ostatniej sesji Rady Powiatu Chełmskiego (27 października) znowu wrócił do sprawy. Mówił, że mieszkańcy są zrozpaczeni ciągłym zalewaniem posesji przez wodę z jezdni, że nie dopełniono prawa budowlanego przy tej inwestycji.

Pytał czy starosta podejmie decyzje w sprawie remontu drogi. O wykonanie asfaltowych albo betonowych zjazdów na posesje przy nowej drodze powiatowej w Rakołupach prosił z kolei Bogusław Kudyba. Mieszkańcy ulicy skarżą się, że przy tak dużej różnicy poziomów, dochodzącej nawet do dwóch metrów, zjazdy usypane z kruszywa nie zdają egzaminu – są niestabilne i podmywa je woda. (bf)