Nowe oblicze „Trójki”

Mowa o słynnej stołówce nr 3, która od lat 70. XX wieku służyła społeczności akademickiej Lublina – nie tylko studentom Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Zamknięty w 2006 roku obiekt długo straszył, teraz przeszedł kapitalny remont. Dziś jest to nowa przestrzeń oferująca dużo więcej niż tylko studenckie posiłki. Otwarcie „Trójki” nastąpiło 22 października 2019 r.


Na uroczystość przybyli przedstawiciele władz UMCS: rektor – prof. Stanisław Michałowski, wszyscy prorektorzy uczelni oraz kanclerz Grażyna Fiok. Wystąpienia po przecięciu wstęgi skupiły się na roli tej placówki w środowisku, na tradycji, jaką obrosła – określaną wręcz mianem kultowej. Cóż, stołówka w trudnych czasach PRL wdrażała dosłownie łacińskie, metaforyczne określenie dla uniwersytetów: „Alma Mater – matka karmiąca”.

– Tymczasem w dobie przemian większość studentów zwróciło się w stronę fast-foodów. Na szczęście dziś odchodzą od tego w kierunku naturalnego żywienia – zauważył rektor i wspomniał oddolną inicjatywę studentów w reanimowaniu „Trójki”, akcentując spore trudności ze zgromadzeniem 8 mln zł na ten cel.

Otwarciu obiektu towarzyszyła wystawa fotografii Krzysztofa Witaszka z 2000 r. „Stołówka Studencka nr 3. Przeszłość! Przyszłość?” – Jadając tu wówczas obiady, zaglądałem z zaciekawieniem za kulisy stołówki. Mogłem po niej swobodnie się przemieszczać i fotografować wielkie, buchające parą kotły czy krzątające się kobiety w białych fartuchach – wspomina autor. – Wystawę dedukuję pani Irenie Nawrot oraz wszystkim paniom pracującym wówczas w akademickiej stołówce.

Absolwenci UMCS traktują to miejsce i tamten czas z rozrzewnieniem, bowiem mogli tu zawsze jeść smaczne i niedrogie posiłki – ot, na studencką kieszeń. Po uroczystym otwarciu w trakcie rozmów przy kawie słyszałem, że w ciągu 35 lat funkcjonowania stołówki można było tu zjeść obiady już od 3 zł. I nawet po roku 2000 ceny dań oscylowały blisko 5 zł. Zaiste „matka żywicielka”…

Ta ulubiona stołówka

…była miejscem świetnie rozpoznawalnym przez kolejne roczniki studentów. Dlatego obecne władze UMCS po konsultacji społecznej podjęły decyzję o jej reaktywowaniu. Wsłuchano się w głos samych żaków, którzy w ankiecie w Internecie (około 2 tys. osób) uznali, że takie miejsce należy przywrócić na terenie uniwersyteckiego kampusu. Władze uczelni zleciły więc projekt renowacji, którego wykonania podjął się i zrealizował inż. arch. Paweł Pływacz z firmy Budplan.

– Chcemy zachować tradycję. Stołówka będzie działać jak dawniej i nazywać się tak jak wcześniej: „Trójka” – brzmiała decyzja władz UMCS.

Obiekt przy ul. Langiewicza 16 powstał w latach 1968-70 według projektu inż. arch. Tadeusza Tomickiego. Studencka jadłodajnia działała tam dokładnie przez 35 lat (1971-2006), po czym została zamknięta, gdyż zaczęła przynosić straty. Obiekt był przystosowany do wydawania ponad 2 tys. obiadów, lecz wówczas dziennie przychodziło tu ledwie ok. 500 osób. Przyczyniła się do tego Ustawa o szkolnictwie wyższym z 2004 r., która likwidowała dofinansowanie do posiłków. Od tego czasu wciąż trzeba było dopłacać do żywienia studentów, co dla uczelni mającej kłopoty finansowe stanowiło duży problem.

Podczas likwidacji tej stołówki działały już tylko dwie inne – na Politechnice Lubelskiej i KUL.

W 2006 roku budynek wydzierżawiono pod dyskotekę o złej reputacji, działającą tam do 2011 roku. Przez ostatnie lata budynek o powierzchni 3 tys. mkw. stał pusty, nie licząc marketu spożywczego i punktu z kebabem na parterze.

Kapitalny remont „Trójki”

…obejmował prace wewnątrz, i na zewnątrz budynku oraz uporządkowanie przyległego placu. Zadania remontowe – głównie docieplenie, przebudowa i modernizacja pomieszczeń na I piętrze – przebiegały od lipca 2018 do sierpnia bieżącego roku. Do października trwało wyposażanie wnętrz.

– Z radością przywracamy ten obiekt do życia, dostosowany już do najwyższych standardów – mówi Dariusz Droździel, szef ekipy z ramienia firmy Insbud. – Nadzorowałem prace tym chętniej, że mieszkam po sąsiedzku z „Trójką” i co dzień musiałem patrzeć, jak ta ważna dla studentów placówka się marnuje.

Gastronomiczna część obiektu (420 mkw.) dostała nowe wyposażenie kuchni, nowoczesne ciągi produkcyjne i sanitarne. Stołówka zapewnia do 150 miejsc. Jest czynna od poniedziałku do piątku w godz. 10-18.

– W kwestii menu słucham zawsze klientów, gości. Oferujemy głównie dania kuchni polskiej, ale także włoskiej. Na życzenie podajemy pizzę i burgery – zachęca Agnieszka Ćwiek, która zarządza stołówką. Wraz z mężem Robertem prowadzą firmę „Bazylia”, obsługującą pod względem kulinarnym wybrane obiekty UMCS. – Zestawy obiadowe będą codziennie dwa, do wyboru. Oba zawierają zupę, drugie danie i kompot. Oferujemy dania najwyższej jakości. Staramy się, by także ceny zadowalały naszych klientów, podobnie jak smak potraw – mówi pani Agnieszka. W dowód tego stawia na stół talerz gorących pierogów ze szpinakiem plus bukiet surówek. Zaprasza. I jakże się temu oprzeć? Zwłaszcza w aurze wspomnień sprzed 40 lat, jakie snują się człowiekowi po głowie, gdy jako student był częstym gościem ówczesnej stołówki.

„Trójka” to coś więcej

– Dzięki modernizacji budynku powstała zupełnie nowa przestrzeń, gdzie studenci UMCS, doktoranci, pracownicy – również z innych uczelni, mogą nie tylko zjeść – rekomenduje Magdalena Zawadzka – menedżer obiektu. UMCS zatrudnia tu 5 osób plus 9 w samej stołówce na osobnych warunkach.

W odnowionej przestrzeni (1230 mkw.) znalazły się: sala konferencyjna (177 mkw.) oraz siedziba chóru uczelni (150 mkw.). Prócz części gastronomicznej otwarto też specjalną strefę co-workingu (134 mkw.), tj. wspólnej pracy studentów, ale i swobodnej nauki indywidualnej oraz relaksu. Z tych udogodnień można korzystać od poniedziałku do soboty w godz. 10-22.

Czeka na pomysły co do zagospodarowania.

Szczęśliwie na otwarcie „Trójki”, prócz oficjeli, wpadli też studenci. Z pierwszego obiadu tutaj zadowoleni są Suraj Paul Kalva i Santharam Anagha – para żaków z Indii studiujących na UMCS „international relations”. On jest organizatorem wydarzeń pod hasłem „Hakuna matata” w dniach 14 i 21 listopada, o czym poinformujemy osobno.

Marek Rybołowicz