Nożownik wychodzi na wolność

W obawie przed samosądem służba więzienna nie chce ujawnić żadnych informacji o kryminaliście. Ustaliliśmy, że w najbliższych dniach Zakład Karny w Chełmie ma opuścić człowiek, który już dwa razy, gdy się zdenerwował, usiłował zamordować tego, który akurat mu się nawinął.

Zakład Karny w Chełmie jest jednostką, do której trafiają degeneraci i recydywiści z całego kraju. Przebywa tu 35 skazanych za zabójstwo. Dwaj mają opuścić mury więzienne w tym roku. Oficjalnie nie wiadomo, kim są, kogo zabili ani jak bardzo są niebezpieczni.

– Jeden z osadzonych, skazany za przestępstwo przeciwko zdrowiu i życiu, opuści Zakład Karny w Chełmie w październiku, natomiast druga osoba została przetransportowana do innej jednostki penitencjarnej – odpowiada enigmatycznie kpt. Łukasz Bielak, rzecznik prasowy ZK w Chełmie.

Jak się okazuje, służba więzienna nie podaje już nawet konkretnej daty wyjścia na wolność zwyrodnialców w obawie przed samosądem. Taka sytuacja miała mieć miejsce około dwa lata temu. Kiedy mieszkańcy Chełma dowiedzieli się, że zbrodniarz wychodzi na wolność, tego konkretnego dnia grupka ludzi czekała na niego przed bramą ZK. W obawie o jego bezpieczeństwo strażnicy więzienni wsadzili przestępcę do służbowego auta, wywieźli z dala od ul. Kolejowej 112 i tam dopiero go wypuścili.

Udało nam się jednak ustalić, że to Jerzy M. wyjdzie na dniach na chełmskie ulice. Został skazany przez Sąd Okręgowy w Warszawie wyrokiem z dnia 6 października 2009 roku za usiłowanie zabójstwa dla pieniędzy Marka R. 15 listopada 2008 roku. Sąd przyjął, że sprawca zadał mężczyźnie co najmniej 4 ciosy nożem, z czego dwa w serce i żołądek. Choć napadnięty stracił wiele krwi, a ostrze poważnie raniło jego organy, cudem przeżył. Okazało się natomiast, że nie była to pierwsza ofiara Jerzego M.

Dwa lata wcześniej Sąd Rejonowy dla Warszawy Woli skazał bandytę za usiłowanie zabójstwa i spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu człowieka. Dlatego w 2009 roku sędzia przyjął najsurowszą karę i skazał go na 10 lat pozbawienia wolności, a uzasadnienie swojej decyzji streścił na 15 stronach wyroku. Sąd odwoławczy utrzymał wyrok w mocy, uznając wniesione apelacje (zarówno obrońcy Jerzego M., jak i rodziny jego ofiary) za „oczywiście bezzasadne”.

Kwestią czasu pozostaje chyba, kiedy po raz kolejny M. sięgnie po nóż. Chełmscy funkcjonariusze SW są jednak przekonani, że nie ma powodów do obaw, bo wyposażeni w kilka tysięcy złotych po wyjściu z ZK kryminaliści od razu wsiadają do pociągu na pobliskim dworcu i jadą w nieznane. (pc)