Obejdzie się bez zwolnień?

Plan naprawczy chełmskiego szpitala czeka na akceptację marszałka województwa. Redukcja kosztów, skrócenie czasu hospitalizacji pacjentów i likwidacja części szpitalnych łóżek to jedne z jego głównych założeń.

Chełmski szpital jest jednym z najbardziej zadłużonych szpitali marszałkowskich. Zobowiązania lecznicy przekroczyły 114 mln zł. Większy dług od naszej placówki, aż 347 mln zł, ma tylko szpital przy al. Kraśnickiej w Lublinie. Przez lata kolejnym dyrektorom nie udało się wyprowadzić szpitala na finansową prostą. Nie pomagały pomysły i plany naprawcze. Tych radykalnych, zakładających grupowe zwolnienia, nie pozwalały realizować poprzednie władze województwa. A te zakładające konsolidację dotychczasowego zadłużenia pozwalały jedynie na chwilowe złapanie oddechu, ale nie rozwiązywały problemu. Bo rosnące koszty funkcjonowania placówki, wzrost wynagrodzeń, usług, mediów i leków szybciutko ciągnęły finanse szpitala w dół.

Po tym jak w czerwcu tego roku władze województwa poznały raporty finansowe szpitali za miniony rok i kiedy okazało się jak jest kiepsko marszałek nakazał dyrektorom przygotowanie kolejnych programów naprawczych. Przed tygodniem taki dokument złożyła Kamila Ćwik, dyrektor chełmskiej lecznicy.

– Plan naprawczy stawał na zarządzie, ale podlega jeszcze konsultacjom i analizom wewnętrznym, bo jest do niego kilka uwag i pytań – mówi Remigiusz Małecki, rzecznik prasowy marszałka województwa lubelskiego.

K. Ćwik nie chce zdradzać szczegółów planu, dopóki nie zostanie zaakceptowany przez zarząd województwa, ale zapewnia, że nie zakłada zwolnień.- Podzielony został na cztery obszary, w których będziemy szukać oszczędności tj. koszty, przychody, zadłużenie i obszar inwestycyjny – mówi.

Wielkiego pola do popisu nie ma, ale pewne oszczędności np. na zamówieniach publicznych już udało się zrealizować. – Zdecydowanie bardziej niż dotychczas przyglądamy się zakupom leków i tzw. rzeczówki, materiałów jednorazowego użytku, monitorujemy wykorzystanie zapasów – mówi K. Ćwik. – Metodą małych kroków da się poczynić tu spore oszczędności.

Dużą redukcję kosztów ma przynieść skrócenie hospitalizacji pacjentów. – Nie dostajemy pieniędzy za długość pobytu chorego w szpitalu i nie możemy pozwolić sobie na to, żeby świadczyć dla niektórych pacjentów usług hotelowe – mówi dyrektor. – Dzięki skróceniu czasu pobytu chorych będziemy mogli przyjąć więcej pacjentów i zwiększyć przychody szpitala.

Jednocześnie mają być redukowane szpitalne łóżka. Na oddziałach, na których jest najniższe obłożenie. – Zaznaczam od razu, że nie jest to działanie bezpowrotne, bo jeśli liczba pacjentów będzie się zwiększać, możemy wrócić do obecnego stanu – tłumaczy dyrektor.

Za likwidacją łóżek idzie dostosowanie norm zatrudnienia, czyli ograniczenie ilości pielęgniarek i położnych. – Nie przewidujemy zwolnień, bo liczymy się z naturalnymi odejściami części pracowników na emerytury. W tej chwili liczba pracowników w szpitalu jest już optymalna – uważa dyrektor. Ale przyznaje, że plan naprawczy, który trafił do marszałka nie zakłada wzrostu kosztów pracy zakładanych w 2020 roku. Więc oszczędności w tym obszarze są wątpliwe. Dlatego program naprawczy mówi o „optymalizacji pracy w poszczególnych komórkach organizacyjnych, która ma polegać np. na zmniejszeniu kosztów podwójnych obsad dyżurów na oddziałach, zwiększeniu dyscypliny pracy i dokładnych kontrolach umów kontraktowych lekarzy.

Zaciskanie pasa nie wystarczy do naprawienia finansów szpitala. Wszyscy wiedzą, że lecznica musi szukać większych i dodatkowych źródeł przychodów, a więc korzystniejszego kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Szpital chce realizować więcej, dobrze płatnych i nielimitowanych świadczeń w zakresie okulistyki, remontuje stary budynek pod nową rehabilitację i właśnie wydzierżawił spore powierzchnie w biurowcu dla NFZ i Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Wystarczy, żeby nie tracić już płynności finansowej i na bieżąco płacić zobowiązania? (bf)