Obudziła się z penisem w sobie

Bawili się razem na klubowej imprezie, potem on zrobił coś naprawdę obrzydliwego. Po kilku godzinach wlewania w siebie alkoholu dziewczyna padła nieprzytomna. Obudziła się, bo poczuła w sobie Krystiana.

„Kto, wykorzystując bezradność innej osoby lub wynikający z upośledzenia umysłowego lub choroby psychicznej brak zdolności tej osoby do rozpoznania znaczenia czynu lub pokierowania swoim postępowaniem, doprowadza ją do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”. Zgodnie z polskim prawem zgwałcenie pijanej i śpiącej dziewczyny nie jest więc określane mianem gwałtu, a wykorzystaniem jej bezradności. To wiąże się natomiast z o wiele mniejszą karą dla sprawcy. Dobitnie przekonała się o tym ofiara 24-letniego Krystiana G. z Chełma.

Pod koniec września ubiegłego roku dziewczyna razem z grupką znajomych (koleżanką i dwoma kolegami) bawiła się w klubie „Ground” przy pl. Łuczkowskiego. Po jakimś czasie dołączył do nich Krystian. Młodzi pili i tańczyli do późnych godzin nocnych. Klub został zamknięty, więc żądni alkoholu postanowili udać się do domu dziewczyny. Około godz. 5 rano gospodyni miała już dość balangi i poszła do swojej sypialni.

Zasnęła w ubraniu. Nie czuła, gdy Krystian zdejmował jej spodnie i majtki. Obudziła się po godzinie, bo poczuła w sobie jego penisa. Natychmiast odepchnęła chłopaka, który wstał i jak gdyby nigdy nic poszedł do łazienki. Zapłakana dziewczyna uciekła do drugiego pokoju, gdzie spała jej koleżanka, a zaraz potem zgłosiła sprawę policji.

Kacper G. nie przyznał się do stawianych mu zarzutów, twierdząc, że pijana i śpiąca dziewczyna sama chciała się z nim kochać. Prokuratura oskarżyła go o popełnienie przestępstwa z art. 198 Kodeksu karnego, bo zebrane w sprawie dowody mówiły same za siebie. Zatrzymany i niekarany dotąd G. po jednym dniu wyszedł z aresztu, a przed sądem odpowiadał z wolnej stopy.

Sąd orzekł, że 24-latek jest winny, skazując go na zaledwie rok pozbawienia wolności. G. ma też zapłacić 10 tys. zł swojej ofierze. Wyrok jest nieprawomocny. (pc)