Od Chrobrego do Majdanu

Dzięki rejsom wycieczkowym z portu znajdującego się blisko stacji metra Plac Pocztowy można obejrzeć panoramę Kijowa. Z pokładu roztacza się widok na Ławrę Peczerską, Matkę Ojczyznę – (monumentalny pomnik o wysokości 102 metrów) – oraz Wzgórze Włodzimierza. Cena za rejs już od 150 hrywien (około 22 zł). Można także wybrać się w 3,5 – godzinną podróż na Morze Kojowskie z wejściem do bram zapory. Koszt takiej wycieczki to 400 hrywien.

Godzinę lotu samolotem od Lublina znajduje się jedna z największych europejskich stolic bliska sercu wielu Polakom. Warto ją odwiedzić i to nie tylko z racji faktu, że dokładnie 450 lat temu, gdy podpisana została Unia Lubelska, została tak jak gród nad Bystrzycą, królewskim miastem Rzeczpospolitej Obojga Narodów.

Historia Kijowa, stolicy i największego miasta Ukrainy, sięga V wieku. Na przestrzeni szesnastu stuleci miasto przeżywało lata świetności, kilkakrotnie stawało też na skraju całkowitego zniszczenia. Przez wiele lat związane było z polską tradycją i historią – od podbojów Rusi Kijowskiej w 1018 roku przez Bolesława Chrobrego, poprzez nadanie praw miejskich w 1494 roku przez króla polskiego Aleksandra Jagiellończyka i unię lubelską w 1569 roku, która ustanowiła Kijów jednym z miast królewskich Korony Polskiej z siedzibą wojewody kijowskiego, w którym odbywały się sejmiki oraz sądy szlacheckie: ziemskie i grodzkie formalnie aż do II rozbioru Polski w 1793 roku.

Do czasu odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku Kijów był jednym z najważniejszych ośrodków polskości na dawnych ziemiach przedrozbiorowej Polski. Na początku XX wieku w mieście nad Dnieprem mieszkało nawet 100 tysięcy Polaków! Polacy w Kijowie stanowili elitę społeczną i intelektualną. Na tamtejszym uniwersytecie kadrę naukową i studencką początkowo (po upadku powstania styczniowego) tworzyli prawie wyłącznie Polacy!

Spacer po Kijowie w poszukiwaniu polskich akcentów warto rozpocząć od najstarszej części miasta.

Do jednego z najważniejszych zabytków, Złotej Bramy, dotrzemy najszybciej metrem. Trzeba wysiąść na stacji o tej samej nazwie. Średniowieczna budowla skierowana jest ku…. Polsce i ma swoje miejsce w naszej historii. Według Galla Anonima to w jej właśnie wrota uderzał Bolesław Chrobry podczas swej wyprawy na Kijów w 1018 roku. Musiał zaiste nieźle walnąć, skoro w mieczu powstało wyszczerbienie i od tamtej pory nazywano go Szczerbcem.

Przez kolejne wieki był to miecz koronacyjny królów polskich – dziś znajduje się na Wawelu. Jednak to tylko legenda, albowiem Złote Wrota z polecenia Jarosława Mądrego powstały w 1037 roku, a Szczerbiec wykuto w XIII wieku – Hanna Litwin, autorka przewodnika „Kijów po polsku: od Chrobrego do Majdanu”, odnosi się do historii niezwykłego miejsca w swoim najnowszym wydawnictwie.

Dzisiejsza brama jest rekonstrukcją, ale autentyczne jej ruiny przetrwały aż do początków XX wieku. Jej nazwa wzięła swój początek od drzwi pokrytych pozłacaną miedzią. Dzisiejsza brama prowadzi donikąd, gdyż nie zachowały się średniowieczne mury obronne Kijowa, wysokie ma 16 metrów i oplatające miasto na długości aż 3,5 km. Z czasem zmieniły się w ulicę Podwalną, której później nazwę zmieniono na Jarosławów Wał. Ogrom ówczesnej, średniowiecznej konstrukcji obronnej miasta możemy wyobrazić sobie, oglądając dziś przy Złotych Wrotach zrekonstruowane fragmenty drewnianego cokołu.

Z skweru, na którym znajdują się Złote Wrota, warto na chwilę zagłębić się w ulicę Jarosławów Wał. Najpierw mijamy neogotycki, baśniowy czerwony budynek „Dom Rycerza”, wybudowany pod koniec XIX wieku na polecenie hrabiego Michała Podgórskiego, właściciela dóbr ziemskich na Kijowszczyźnie i Wołyniu. Dalej, pod pod numerem 7 stoi nieco ponury gmach dawnej kenesy – świątyni karaimskiej zaprojektowany przez polskiego architekta i wizjonera Władysława Horodeckiego, tworzącego na przełomie XIX i XX wieku.

Horodecki, którego najbardziej znaną budowlą w Kijowie jest „Dom z chimerami”, będący dziś jedną z siedzib prezydenta Ukrainy, od 1996 roku patron dawnej ulicy Karola Marksa (Nikołajewskiej) w centrum Kijowa, tuż przy Majdanie Niepodległości, łączącej się z Kreszczatikiem, główną aleją miasta, będzie bohaterem oddzielnego tekstu w tygodniku.

Wracając na ulicę Jarosławów Wał, po drugiej stronie, pod numerem 12 mieści się Ambasada Rzeczypospolitej. Budynek wzniesiony został jeszcze za czasów sowieckich na potrzeby konsulatu generalnego PRL. Ambasadą został zaraz po tym, jak Polska i Ukraina nawiązały w 1991 roku, tuż po ogłoszeniu niepodległości przez Ukrainę, stosunki dyplomatyczne. Warto wspomnieć, że Polska była pierwszym krajem, który uznał niepodległość i suwerenność Ukrainy.

Polska i Polacy byli obecni także na Majdanie Niepodległości, symbolicznym miejscu w sercu Kijowa, podczas Pomarańczowej rewolucji w 2004 roku, po sfałszowanych przez Wiktora Janukowycza wyborach prezydenckich oraz dziewięć lat później w czasie Euromajdanu (od listopada 2013 do lutego 2014), największych protestów od czasu odzyskania niepodległości po tym jak Janukowycz nie podpisał umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską.

Dziś w Kijowie mieszka 8 tysięcy Polaków. Działają w kilku stowarzyszeniach, prowadzą firmy. W stolicy Ukrainy działa między innymi Zagraniczne Biuro Handlowe Polskiej Agencji Inwestycji Handlu, na czele którego stoi lublinianin Karol Kubica.

W Kijowie ukazuje się polska prasa, między innymi „Dziennik Kijowski” oraz „Kurier Galicyjski”.

Polacy dbają też o pamięć o rodakach m.in. na cmentarzu Bajkowa, gdzie można znaleźć szereg nagrobków Polaków związanych z Kijowem, a także polskich żołnierzy poległych w 1920 podczas wojny polsko-bolszewickiej.

Jak najłatwiej dotrzeć do Kijowa?

Najprościej i najtaniej samolotem ze Świdnika. Bezpośrednie loty na lotnisko Kijów-Żuliany oferują tanie linie Wizzair. Połączenia odbywają się dwa razy w tygodniu w środy i niedziele. Wylot z Lotniska Airport Lublin o godz 14:45, lądowanie w Kijowie o godz 17:05 (loty powrotne o godz 13:55 i 14:15).

Ceny biletów w obie strony zaczynają się już od 96 zł!