Odeszła Pielęgniarka z powołania

Przez wiele lat niosła pomoc innym. Troska i poświęcenie w opiece nad pacjentami były wpisane w jej zawód. Pielęgniarstwo było powołaniem Ewy Piotrowskiej z gminy Kamień. Nie pokonała Covid-19. Ta straszna choroba okazała się silniejsza. Pogrążeni w żałobie bliscy i mieszkańcy gminy mówią, że pani Ewa pozostawiła po sobie ogromną pustkę. Zawsze będzie jej brakować.

Ewa Piotrowska mieszkała w Ignatowie. W gminie Kamień urodziła się i spędziła całe życie. Pielęgniarstwo było jej powołaniem. Ponad trzydzieści lat przepracowała w tym trudnym zawodzie. Przez ten czas napatrzyła się na ludzkie cierpienie i choroby, ale zawsze była pogodna i pełna pozytywnej energii. Była pielęgniarką środowiskową i szkolną. Wykonywała bilanse i szczepienia ochronne dzieci, prowadziła w szkołach zajęcia prozdrowotne. Kiedy trzeba było pojechać do chorego pacjenta i zrobić zastrzyk robiła to nawet po godzinach pracy, w niedzielę czy święta.

Nie sposób ustalić, gdzie Pani Ewa zraziła się koronawirusem. Była osłabiona po przebytej niedawno operacji. Jakiś czas temu pojawił się u niej kaszel. Próbowała się leczyć domowymi sposobami. Doszło do zapalenia oskrzeli, a potem zapalenia płuc. U Pani Ewy potwierdzono Covid-19. Jej stan się pogarszał. Trafiła do szpitala, z którego już nie wyszła. Zmarła 3 grudnia br. w wieku 63 lat, pozostawiając pogrążonych w rozpaczy bliskich.

– Jej śmierć była dla nas ogromnym ciosem, a także szokiem – mówi syn Pani Ewy. – Informacja ze szpitala spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Mama była wspaniałą, ciepłą osobą. Zawsze uśmiechniętą, pomocną. Doradziła, kiedy się ją o to poprosiło. Była świetną mamą, babcią i teściową. Będzie nam jej brakować i na zawsze pozostanie w naszych sercach.

Mieszkańcy gminy Kamień znali i szanowali Panią Ewę. Trudno się im pogodzić z jej odejściem.

– Pani Ewa żyła swoją pracą i niesieniem pomocy innym, to było jej powołanie – mówi Dariusz Stocki, wójt gminy Kamień. – Kiedy wchodziło się do przychodni i miała dyżur, to od razu zarażała swoim optymizmem, życzliwością. Poznałem panią Ewę jeszcze jako uczeń podstawówki. Potem, gdy byłem nauczycielem, prowadziła lekcje prozdrowotne w szkole. Kiedy się spotykaliśmy, zawsze pytała o zdrowie moich rodziców. Nigdy tego nie zapomnę. Była niezwykłą osobą, która niosła bezinteresowną pomoc. Nadal byłoby tak, gdyby nie Covid-19.

Pani Ewa od trzydziestu lat pracowała w przychodni w Kamieniu. Dla jej współpracowników to bardzo ciężkie chwile.

– Trudno nam uwierzyć, że już jej z nami nie ma – mówi Agnieszka Skarbek, kierownik Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej „KAMED” w Kamieniu. – Czasami wydaje mi się, że zaraz wyjdzie z gabinetu zabiegowego. Została po niej pustka, której nie da się wypełnić. Zawsze była osobą pogodną, która dodawała pacjentom otuchy. Z wielkim oddaniem się nimi opiekowała.

Rodzina, znajomi, przyjaciele, a także pacjenci wdzięczni za lata ciężkiej pracy i opiekę towarzyszyli Pani Ewie w ostatniej drodze. Msza pogrzebowa odbyła się w niedzielę, 6 grudnia br. w Kościele Parafialnym w Kamieniu. Wielu mieszkańców gminy Kamień, w tym koleżanki z przychodni zamówiły w intencji Pani Ewy msze święte. (mo)