Oko w oko z wilkami

Podleśniczy Paweł Andruszewski z Leśnictwa Ostrowy w gminie Dorohusk od wielu miesięcy obserwował tropy wilków, słyszał ich wycie. Wiedział, że są w okolicy. W ubiegłym tygodniu stanął z nimi oko w oko – z całą wilczą rodziną. Wrażenie niesamowite.

W Nadleśnictwie Chełm mówią, że teren Leśnictwa Ostrowy (obejmujące zasięgiem w większości miejscowości gminy Dorohusk) jest rozległy, trudno dostępny i przez to rzadko odwiedzany przez ludzi. Ten właśnie teren – okolice Brzeźna, Świerż – wybrały sobie wilki. Miejscowi leśnicy w zasadzie od kilku lat słyszeli wyjące wilki i obserwowali ich tropy. W ostatnim półroczu wilki uaktywniły się w tej okolicy jeszcze bardziej i były widywane zarówno przez leśników, jak i przez niektórych mieszkańców.

Kilka tygodni temu miejscowy rolnik widział, jak wadera przeprowadzała młode przez szosę. Paweł Andruszewski z Leśnictwa Ostrowy, od grudnia ub.r. zauważał obecność watahy składającej się z około 6 wilków. We wtorkowy wieczór w końcu zobaczył je w całej okazałości.

– Poszedłem na rykowisko, aby oglądać jelenie, usadowiłem się na zwyżce i zobaczyłem wilki – opowiada P. Andruszewski. – Dwa młode bawiły się, a wadera była nieopodal. Obserwowała je z zarośli. Widziałem to z odległości piętnastu metrów i wrażenie było niesamowite. Po tylu miesiącach obserwacji tropów, słuchania wycia wilków, udało mi się je zobaczyć i nagrać.

Piotr Kosmala, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Chełm, mówi, że aby doszło do takich spotkań należy w lesie zachowywać się bardzo cicho, przemieszczać się bardzo powoli i dokładnie obserwować najdrobniejsze szczegóły w otoczeniu.

– Można też korzystać z urządzeń, jakie posiada w terenie miejscowe koło łowieckie i przyczaić się na jakiejś pustej ambonie czy drabinie przystawionej do drzewa – mówi P. Kosmala. – Usadowienie się na pewnej wysokości wyraźnie zwiększa szanse na spotkanie ze zwierzyną, gdyż nie czuje ona zapachu człowieka i obserwacja może być dłuższa i ciekawsza. Wilki na naszych terenach nie są niebezpieczne, mają pod dostatkiem naturalnego dla nich pożywienia i nie są zainteresowane spotkaniem z człowiekiem. Zdecydowanie unikają takich spotkań.

Bezkrwawe łowy, wędrówki z aparatem fotograficznym czy kamerą dają ogromną satysfakcję i pozostawiają wrażenia na całe życie. Młode zwierzęta są dużo mniej ostrożne i dlatego łatwiej je obserwować. Opuszczają bezpieczne miejsca wcześniej i bardziej nastawione są na zabawę. Nad wszystkim czuwa w pobliżu matka i wystarczy, że poczuje się zagrożona, a natychmiast młode znikną razem z nią. (mo, fot. Nadleśnictwo Chełm)