Okradali Ducha Bielucha?

Kolejna afera ze znikaniem publicznych pieniędzy w miejskiej instytucji. Dwa lata temu na jaw wyszło, że pracownica chełmskiego MOPR od wielu lat oszukiwała i przywłaszczała sobie środki ze świadczeń należnych około setce mieszkańców. Teraz okazuje się, że pracownicy Podziemi Kredowych również okradali miasto.

O tym, że w zabytkowej kopalni, która w ostatnich latach przeszła z prywatnych rąk w zarządzanie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, dochodzi do defraudacji pieniędzy chełmski magistrat dowiedział się podobno z anonimowego listu. Zlecona naprędce kontrola potwierdziła, że są spore rozbieżności pomiędzy wpływami, a liczbą faktycznie sprzedanych biletów wstępu do podziemi.

– Miasto Chełm zawiadomiło prokuraturę o prawdopodobnej defraudacji środków. W tej sytuacji należy spodziewać się zdecydowanych zmian organizacyjnych i osobowych – zapowiada Dorota Cieślik, wiceprezydent Chełma.

Ustalono, że za kradzieżą publicznych pieniędzy stoi dwoje pracowników obsługi MOSIR-u. Odpowiedzialni za podziemia, prowadzili sprzedaż z pominięciem kasy fiskalnej i dzielili się zyskami. Mówi się, że w ten sposób dorabiali sobie do pensji od co najmniej pięciu lat, czyli jeszcze przed zmianą zarządcy zabytku. W budżecie podziemi mogło nie pojawić się kilkaset tysięcy złotych, a może nawet więcej.

Policja potwierdza, że w ostatnich dniach sierpnia dwoje pracowników podziemi zostało zatrzymanych w związku z wykrytymi przez urząd nieprawidłowościami w rozliczeniach finansowych. To 45-letnia kobieta oraz 42-letni mężczyzna. Oboje usłyszeli zarzut popełnienia przestępstwa z art. 286 Kodeksu karnego.

Sąd nie zastosował jednak wobec nich żadnego środka zapobiegawczego, podejrzani zostali więc zwolnieni do domu, a zaraz potem – zwolnieni z pracy. Materiały trafiły do prokuratury, pod nadzorem której prowadzone jest teraz postępowanie przeciwko byłym już pracownikom miejskiej jednostki. Za to przestępstwo parze grozi nawet do 8 lat pozbawienia wolności. Do sprawy wrócimy. (pc)