Osiem lat dyrektor Mościckiej

Teresa Mościcka

Przez osiem lat kierowała I Liceum Ogólnokształcącym im. Stefana Czarnieckiego w Chełmie. W tym czasie zdecydowanie poprawiły się wyniki egzaminów maturalnych, zwiększył się też nabór do klas pierwszych, a szkoła odzyskała prestiż. 31 sierpnia br. Teresa Mościcka odeszła z funkcji dyrektora.

Kilkanaście lat temu I Liceum Ogólnokształcące w Chełmie w rankingach ogólniaków należało do najlepszych w województwie lubelskim i plasowało się wśród stu najlepszych szkół tego typu w kraju. Z różnych względów z każdym rokiem pozycja „Czarnieckiego” słabła. Był czas, kiedy I LO w prestiżowym rankingu „Perspektywy” nie miało nawet brązowej tarczy, czyli plasowało się poniżej 500. miejsca.

W 2012 roku konkurs na dyrektora szkoły wygrała Teresa Mościcka. I Liceum Ogólnokształcące wstało z kolan. W „Czarnieckim” w zdecydowanym stopniu poprawiła się zdawalność matur, a także nabór. Z każdym rokiem rosło zainteresowanie szkołą wśród młodzieży. W poniedziałek 31 sierpnia br. Teresa Mościcka odeszła z zajmowanej funkcji. Decyzję o rezygnacji podjęła jeszcze w maju br. Dziś podsumowujemy jej ośmioletnią pracę na stanowisku dyrektora szkoły.

* * *

Nowy Tydzień: – Jaką miała pani wizję szkoły, obejmując osiem lat temu stanowisko jej dyrektora? Czy udało się ją w pełni zrealizować?

Teresa Mościcka: – Rozpoczynając pracę na stanowisku dyrektora I Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Czarnieckiego w Chełmie, miałam świadomość wielkiej odpowiedzialności za szkołę, za jej byt i rozwój. Ale ja lubię wyzwania. Wiedziałam, że czeka mnie wiele pracy. Najważniejszym dla mnie celem było zapewnienie wysokiego poziomu kształcenia w tej szkole, poświadczonego bardzo dobrymi wynikami maturalnymi. Chciałam, aby młody człowiek opuszczający mury „Czarnieckiego” był wszechstronnie wykształcony, a więc nie tylko dysponował wiedzą z przedmiotów kierunkowych przydatnych mu w czasie rekrutacji na studia. Pragnęłam, aby I LO naprawdę było szkołą XXI wieku, czyli wyposażoną w nowoczesny sprzęt i pomoce dydaktyczne. Moim zamiarem było również stworzenie przyjaznej atmosfery uczniom, nauczycielom, pracownikom niepedagogicznym oraz rodzicom. Sprzyja ona przecież nauce, wpływa na osiąganie lepszych wyników czy budowanie silniejszych więzi międzyludzkich. Myślę, że w większości udało mi się zrealizować moją wizję.

– Czy, odkąd została pani dyrektorem I LO, czuła pani presję związaną z zajmowanym stanowiskiem?

– Oczywiście, że tak. Jestem absolwentką I LO i pierwszym dyrektorem – absolwentem tej szkoły. Byłam przecież tylko nauczycielką, a zostałam dyrektorem. Czarniecki to ponad sto lat tradycji. Czułam więc presję związaną z zajmowanym stanowiskiem, bo chciałam – tak jak moi poprzednicy – dobrze kierować tą szkołą. Zawsze odpowiedzialnie i z zaangażowaniem wykonywałam powierzone mi zadania. Chciałam sprostać oczekiwaniom uczniów, rodziców, nauczycieli i absolwentów tej szkoły.

– Jakim była pani dyrektorem w odniesieniu do uczniów i nauczycieli?

– Do młodzieży należy mówić tak, żeby słuchać chciała, a nie musiała. Wydaje mi się, że potrafię rozmawiać z młodymi ludźmi, są dla mnie inspiracją. Zawsze dla każdego miałam czas i uczniowie wiedzieli o tym, że mogą przyjść do mnie do gabinetu porozmawiać, a nawet poczęstować się cukierkiem. Od uczniów oczekiwałam pracowitości, uczciwości, kreatywności, wszystkiego, co sprawi, że będą godni miana „Czarniecczyka”. Wiedziałam, że w naszej młodzieży drzemie ogromny potencjał intelektualny i naukowy. Należało go tylko wydobyć. A to już była rola nauczycieli. Od nich oczekiwałam rzetelności zawodowej, zaangażowania, otwartości na problemy uczniów i mądrej obecności w ich życiu. Wspierałam i motywowałam ich do pracy. Nauczyciele byli dla mnie partnerami, a nie tylko pracownikami. Rozmawiałam ze wszystkimi, bo przecież tylko dialog może służyć autentycznemu porozumieniu, które gwarantuje całej naszej społeczności sukces. Potrafię rozmawiać z ludźmi, zawsze miałam dobre kontakty z uczniami, ich rodzicami i gronem nauczycielskim. Miałam czas dla każdego.

– Jak pani ocenia poziom nauki w I LO w ostatnich latach?

– „Czarniecki” to naprawdę bardzo dobra szkoła, która podlega ustawicznym zmianom. Dzięki naszej ambitnej, pracowitej i uzdolnionej młodzieży, współpracy z jej rodzicami i systematycznej pracy nauczycieli w ostatnich latach uzyskiwaliśmy coraz lepsze wyniki w nauczaniu i sporcie. Mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że mamy wysoki poziom kształcenia w szkole. Świadczą o nim wysokie wyniki na egzaminie maturalnym. W ubiegłym roku szkolnym po raz pierwszy od wielu lat zdawalność matury wyniosła 100 procent, w tym roku pomimo pandemii 96,3 proc. W bieżącym roku szkolnym zajęliśmy też 341. miejsce w rankingu „Perspektyw”, otrzymując tytuł Srebrnej Szkoły 2020. W rywalizacji sportowej w licealiadzie zajęliśmy czwarte miejsce w województwie lubelskim i pierwsze w Chełmie. Od ośmiu lat mamy bardzo dobry nabór do klas pierwszych. Młodzież chętnie wybiera naszą szkołę.

– Co zdecydowało, że zrezygnowała pani z funkcji dyrektora?

– Dyrektorem jest się 24 godziny na dobę i 365 dni w roku. To ogrom pracy kosztem rodziny i czasu wolnego, którego nie miałam prawie wcale. W życiu na pierwszym miejscu dla każdego człowieka powinny być sprawy osobiste, rodzina i dopiero później praca zawodowa. Bałam się, że zbliżam się do niebezpiecznej granicy. Osiem ostatnich lat poświęciłam szkole, teraz chciałabym mieć czas dla męża, dzieci i dla siebie. Po latach intensywnej pracy, w nie zawsze sprzyjającym otoczeniu, następuje tzw. naturalne zmęczenie materiału i wtedy rodzi się pytanie „Co dalej?”. W moim przypadku odpowiedź była prosta. Odchodzę ze stanowiska dyrektora, ale pozostaję nauczycielem geografii w moim ukochanym liceum. Dziękuję za wspólne osiem lat uczniom, rodzicom, moim koleżankom i kolegom, moim zastępcom Edycie Kowalczuk i Robertowi Wojciechowskiemu, pracownikom administracji i obsługi oraz wszystkim, którzy ze mną współpracowali. (s)