Kto oszukuje na deklaracjach śmieciowych?

Prawie 13 tysięcy chełmian „zaginęło”. Według złożonych przez mieszkańców i podliczonych przez urzędników deklaracji śmieciowych jest nas ok. 49 tysięcy. Tymczasem według magistrackiej ewidencji w mieście zameldowane są 62 tysiące osób.

Posegregowane czy nie – śmieci trafiają do kosza. Ale, jak się okazuje, razem z nimi część właścicieli nieruchomości wyrzuca też lokatorów… z deklaracji. W Chełmie usypała się spora różnica między liczbą mieszkańców wynikającą z dotychczasowych ewidencji a danymi ze złożonych deklaracji śmieciowych. Jak czytamy w najnowszej analizie stanu gospodarki odpadami komunalnymi za 2016 rok, liczba mieszkańców Chełma na podstawie danych uzyskanych z Urzędu Stanu Cywilnego na ostatni dzień roku wynosiła – 62 572 osoby, a ze złożonych deklaracji „śmieciowych” – 49 751 osób.
– W deklaracjach trzeba podać faktyczną liczbę mieszkańców nieruchomości, a nie liczbę zameldowanych osób – przypomina Anna Poźniak, kierownik Biura Gospodarki Odpadami Komunalnymi w chełmskim magistracie. – Tym samym w dużej mierze różnica, jaka wyłania się z porównania danych USC i deklaracji, wynika z tego, że część osób może przebywać za granicą lub studiować czy pracować w innej miejscowości.
Kierownik przyznaje jednak, że różnica wynika też z tego, że część osób w deklaracji podaje fałszywe dane i zaniża liczbę domowników. Im mniej lokatorów, tym niższa opłata za wywóz śmieci. Rodziny oszczędzają w ten sposób nawet kilkaset złotych rocznie. Ktoś jednak te koszty musi ponieść. I niestety, ponoszą je wszyscy mieszkańcy, bo do gospodarki odpadami dopłaca miasto.
Wśród mieszkańców są też tacy, którzy nie opłacają opłat za śmieci, mimo złożonych deklaracji. Zaległości z tego tytułu na koniec ubiegłego roku wyniosły ponad 334 tys. zł.

Śmieci w liczbach

W 2016 roku odebrano z Chełma ponad 21 tysięcy ton nieczystości. To ponad 2,6 tysiąca ton więcej niż rok wcześniej. System funkcjonowania gospodarki odpadami komunalnymi w 2015 roku kosztował miasto 10 811 254 zł. Chełmianie za wywóz śmieci w ramach deklaracji wpłacili 9 562 129 zł. Jak łatwo zauważyć – przychody nie pokryły się z kosztami. Tym sposobem z budżetu miasta do „śmieci” trzeba było dołożyć ponad milion zł. To jednak i tak lepiej niż w ubiegłym roku, kiedy to magistrat dołożył prawie 2,7 mln zł.

Halo, sąsiad oszukuje na śmieciach

– „Uszczelnienie” systemu gospodarowania odpadami komunalnymi, czyli doprowadzenie do sytuacji, kiedy wszyscy właściciele nieruchomości zostaną w nim zarejestrowani, cały czas trwa – mówi kierownik Poźniak. – Nasi pracownicy, tam gdzie jest podejrzenie, że deklaracja nie zgadza się ze stanem faktycznym, wzywają mieszkańców do dokonania korekty. Weryfikujemy to stopniowo poprzez sprawdzanie liczby osób zameldowanych pod danym adresem i porównanie np. ze zużyciem tam wody. Zdarza się też, że informacje o zaniżeniu liczby lokatorów otrzymujemy od osób postronnych. Cały czas również mieszkańcy sami zgłaszają się i dopisują do deklaracji kolejnych członków rodzin – dodaje kierownik.

Kolejna śmieciowa rewolucja

Nie wszyscy zdążyli jeszcze opanować zasad segregowania odpadów, a już za chwilę zostaną wprowadzone kolejne zmiany. W lipcu w życie wchodzi rozporządzenie zakładające kolejną śmieciową reformę.
Przypomnijmy, reforma śmieciowa z 2013 roku miała być remedium na rosnącą ilość odpadów trafiających na składowiska. Ustawodawca uczynił wówczas gminy „właścicielami” śmieci produkowanych przez mieszkańców, zobowiązując władze samorządowe do selektywnej zbiórki u źródła, ale pozostawiając dowolność w ilości frakcji segregowanych odpadów i doborze kolorów pojemników dla poszczególnych surowców. Skończyło się to chaosem: jedne gminy wystawiały trzy pojemniki na odpady, inne nawet sześć. W jednych szkło miał trafiać do zielonych kontenerów, w innych do granatowych. A totalnie zdezorientowani mieszkańcy machali ręką na segregację i po staremu wrzucali wszystkie śmieci do jednego kubła.
Od lipca tego roku system selektywnej zbiórki odpadów zostanie ujednolicony w całym kraju. Odpady trafią do czterech pojemników o takiej samej barwie w każdej gminie: szkło do zielonego, papier do niebieskiego, metale i plastik do żółtego, a resztki kuchenne (czyli odpady ulegające biodegradacji) do brązowego. W praktyce będzie prawdopodobnie jeszcze jeden pojemnik – na odpady resztkowe, czyli zmieszane. (mg)