Ot, taka zmyłka na granicy

Jaki jest najszybszy sposób na zatarcie śladów kradzieży drogiego auta? Wywieźć je na Wschód, najlepiej też upozorować wypadek. Niestety dla złodziei i przemytników, pogranicznicy również o tym wiedzą.

W niedzielę (19 lipca) do kontroli granicznej na przejściu w Dorohusku (na kierunku wyjazdowym z Polski) stawił się obywatel Ukrainy. Mężczyzna usiłował wywieźć z kraju Audi A7 (rok produkcji: 2015). Warty około 150 tysięcy złotych samochód wyglądał jak powypadkowy, miał niekompletny przód. Strażnicy nie dali się jednak zwieść pozorom i sprawdzili dokładnie pojazd. Okazało się, że widnieje w systemie jako poszukiwany – został skradziony na terytorium Wielkiej Brytanii.

– Po zakończeniu prowadzonych przez funkcjonariuszy Placówki Straży Granicznej w Dorohusku czynności procesowych samochód trafił na służbowy parking, zaś jego kierowca został zwolniony – mówi por. Dariusz Sienicki, rzecznik prasowy Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej.

Nie była to jednorazowa sytuacja, bo tylko od początku tego roku funkcjonariusze z NOSG odzyskali ponad 120 pojazdów pochodzących z kradzieży. Ich łączna wartość to ponad 6 milionów złotych. We wtorek (21 lipca) na przejściu w Dorohusku zatrzymali na próbie wywozu na Ukrainę dwa skradzione pojazdy – motocykl i ciężarówkę.

– W czasie kontroli granicznej funkcjonariuszy zainteresował motocykl marki HONDA CRF 450 o szacunkowej wartości 13 000 złotych, znajdujący się na przyczepce bagażowej odprawianego samochodu osobowego. Okazało się, iż jest poszukiwany jako utracony na terytorium Włoch. Motocykl próbował wywieźć z kraju obywatel Ukrainy, kierowca odprawianego samochodu. Tego samego dnia, również na kierunku wyjazdowym z Polski, do odprawy granicznej stawił się inny obywatel Ukrainy, podróżujący zestawem ciężarowym.

Na jego naczepie znajdował się samochód ciężarowy marki DAF o wartości 78 tysięcy złotych. Podczas kontroli funkcjonariusze SG ujawnili ingerencję w polu numerowym VIN pojazdu. W obu sprawach zostało wszczęte postępowanie przygotowawcze. Kierowców przesłuchano w charakterze świadków, zaś motocykl i ciężarówka trafiły na służbowy parking – relacjonuje por. Sienicki. (pc)