Otarczowani, ale…

Wiele firm stanęło przed widmem bankructwa, setki tysięcy Polaków jest zagrożonych utratą pracy. Przedsiębiorcy żądają od rządu lepszych działań ochronnych dla gospodarki niż te zawarte w pierwszej tarczy antykryzysowej. Rząd przygotował więc drugi pakiet rozwiązań i ogłosił trzeci – tzw. tarczę finansową. Z przedstawionych przez premiera jej założeń wynika, że dopiero ta może przynieść naprawdę skuteczną pomoc, zwłaszcza małym i średnim firmom.


Sejm przyjął w ubiegłym tygodniu kolejną ważną ustawę, nazywaną „Tarczą antykryzysową 2.0”. Jednym z nowych rozwiązań jest wprowadzenie 3-miesięcznych „wakacji składkowych” dla firm, które zatrudniają od 10 do 49 osób. – Zgodnie z „pierwszą” tarczą antykryzysową takie uprawnienie dotyczyło mikrofirm (zatrudniających do 9 pracowników – przyp. aut.). Po zmianie przepisów firmy zatrudniające do 49 osób będą mogły liczyć na 50-proc. ulgi w składkach na ZUS – czytamy na specjalistycznym portalu businessinsider.com.pl.

To nie jedyne rozwiązania. – Rolnikom i pracującym z nimi domownikom, w sytuacji objęcia obowiązkową kwarantanną, nadzorem epidemiologicznym lub hospitalizacją w związku z COVID-19, ma przysługiwać zasiłek w wysokości 50 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę (w 2020 roku wynosi ono 2600 złotych brutto – przyp. aut.).

Wprowadzono też rozwiązania umożliwiające przedsiębiorcom z sektora rolno-spożywczego elastyczną organizację czasu pracy – czytamy na łamach portalu. W ubiegłym tygodniu pojawiły się też informacje, że planowane jest wprowadzenie trzeciej „tarczy antykryzysowej”. Jednym z rozwiązań miałoby być zwolnienie wszystkich przedsiębiorców ze składek ZUS na trzy miesiące.

Ustawą po świętach ma zająć się senat i pewnie jeszcze przed 20 kwietnia wejdzie ona w życie. Ale właściciele małych i średnich firm uważają, że zwolnienie z połowy składek w wielu przypadkach nie wystarczy, by uratować przedsiębiorstwa i miejsca pracy.

Tymczasem trwa już pomoc w ramach przyjętych wcześniej rozwiązań. „Zwykła tarcza antykryzysowa” zakłada zwolnienie ze składek za marzec, kwiecień i maj. Z ulgi mogą skorzystać przedsiębiorcy, którzy zaczęli działalność przed 1 lutego tego roku. – Ze zwolnienia ze składek (w ramach „zwykłej tarczy” – aut.) mogą skorzystać tylko ci płatnicy składek, którzy na 29 lutego 2020 roku zgłaszali do ubezpieczeń społecznych mniej niż 10 osób. Późniejsza zmiana w liczbie osób zgłoszonych do ubezpieczeń (czyli np. zwolnienie części pracowników – przyp. aut.) nie wpływa na uprawnienia do ulgi – powiedziała w ubiegłym tygodniu Małgorzata Korba, rzecznik ZUS w województwie lubelskim.

– W przypadku przedsiębiorców, którzy opłacają składki wyłącznie na własne ubezpieczenia, o zwolnieniu ze składek decyduje przychód. W pierwszym miesiącu, za który przedsiębiorca składa wniosek o zwolnienie, jego przychód nie może przekraczać 15 681 zł – dodaje pani rzecznik.

Żeby skorzystać z ulgi, należy złożyć wniosek o zwolnienie ze składek do końca czerwca i złożyć dokumenty rozliczeniowe za okres od marca do maja. Nie muszą ich składać przedsiębiorcy, za których rozliczenia co miesiąc przygotowuje ZUS. Ze zwolnienia ze składek mogą skorzystać tylko ci przedsiębiorcy, którzy na koniec ubiegłego roku nie zalegali z opłacaniem składek za okres dłuższy niż 12 miesięcy.

W pomoc zaangażowany jest też Miejski Urząd Pracy w Lublinie, który na początku kwietnia ogłosił nabór wniosków o „udzielenie pożyczki na pokrycie bieżących kosztów prowadzenia działalności gospodarczej mikroprzedsiębiorcy”. – Do 7 kwietnia wpłynęło 521 wniosków od przedsiębiorców z prośbą o udzielenie wsparcia w tej formie – powiedziała w minioną środę Monika Różycka-Górska, rzecznik prasowy MUP w Lublinie.

Urząd zaczął już wypłacać pierwsze pożyczki dla uprawnionych przedsiębiorców. – Na razie żaden wniosek nie został rozpatrzony negatywnie. W przypadku braku niezbędnej dokumentacji pracownicy MUP nawiązują kontakt z pracodawcą w celu uzupełnienia wniosku – tłumaczyła M. Różycka-Górska i dodała, że nabory wniosków na pozostałe formy pomocy będą ogłaszane w najbliższych dniach.

Pierwsza tarcza daje również możliwość skorzystania przez przedsiębiorców z dopłat do wynagrodzeń i składek z FGŚP w przypadku postojowego, czy obniżenia wymiaru czasu pracy, a także dofinansowanie ze środków FP wynagrodzeń i składek pracowników, jeśli obroty przedsiębiorcy spadły o ponad 30 proc.

Już wprowadzone i proponowane w drugiej tarczy rozwiązania zdaniem i samych przedsiębiorców, i ekonomistów to wciąż za mało, by ratować gospodarkę. Premier Mateusz Morawiecki w ubiegły czwartek zapowiedział więc kolejny pakiet rozwiązań – nazywając je tarczą finansową.

Przewiduje ona nawet wielomilionowe subwencje dla mikro, małych i średnich firm, które płacą podatki w Polsce. Ich spłata miałaby być odroczona o rok i w przypadku utrzymania miejsc pracy miałaby być w 75 procentach umarzana. Program, który został bardzo dobrze przyjęty przez biznes nie wymaga przyjęcia go przez parlament. Będzie realizowany bezpośrednio przez Polski Fundusz Rozwoju (PFR). Ma ruszyć lada dzień. Grzegorz Rekiel