Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w ostatnią niedzielę w Lublinie odbył się Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych, zorganizowany przez Obóz Narodowo - Radykalny pod patronatem Wojewody Lubelskiego

W ramach obchodów, 1 marca, Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Lublinie zaplanowano szereg uroczystości i towarzyszących im wydarzeń.
– Wzorem lat ubiegłych także i w tym roku będziemy obchodzić ten dzień uroczyście – mówi Przemysław Czarnek, wojewoda lubelski, jeden z organizatorów. – To będzie nie tylko 1 marca, ale też kilka dni wcześniejszych i kilka po późniejszych – dodaje.
W programie obchodów znalazły się takie wydarzenia, jak: koncerty, gry miejskie, konferencje historyczne czy warsztaty plastyczne. Większość z nich odbędzie się w siedzibie IPN, np. 3 marca o 17.00 odbędzie się tam konferencja poświęcona Żołnierzom Wyklętym. Oficjalne obchody w dniu 1 marca rozpoczną się zapaleniem zniczy przy mogile-pomniku Zamordowanych na Zamku Lubelskim w latach 1944–1954 (cmentarz przy Unickiej) i pomnikiem zaporczyków na placu Zamkowym. O godzinie 10.00 odbędzie się msza św. w intencji poległych, zamordowanych i zmarłych Żołnierzy Wyklętych w kościele pw. Michała Archanioła. O godzinie 11.00 będzie możliwość przejścia z przewodnikami szlakiem Pamięci Żołnierzy Wyklętych (zbiórka na ul. Zamkowej 9).

Druga konspiracja

Nazwa „żołnierze wyklęci” trafnie oddaje to, jak w PRL postrzegano żołnierzy niezłomnych, walczących o niepodległość w latach 1944-1963. Określenie to pochodzi z 1993 r., kiedy to Liga Republikańska (organizacja działająca w latach 1993-2001), zorganizowała wystawę dotyczącą podziemia zbrojnego po 1944 r. Szukano wówczas wspólnej nazwy dla oddziałów, które sprzeciwiały się komunizmowi po zajęciu Polski przez Armię Czerwoną. Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych jest wyrazem hołdu dla żołnierzy drugiej konspiracji, za świadectwo męstwa, niezłomnej postawy patriotycznej i przywiązania do tradycji.
Po powstaniu IPN rozpoczęto szczegółowe badania nad historią „żołnierzy wyklętych”, czego ukoronowaniem było wydanie „Atlasu polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956”. Zajęcie Polski przez Armię Czerwoną i włączenie połowy jej terytorium do ZSRR sprawiło, że dziesiątki tysięcy żołnierzy nie złożyło broni. Gotowi byli walczyć przeciwko okupantowi sowieckiemu o odzyskanie niepodległości, by wypełnić złożoną przysięgę. W roku największej aktywności zbrojnego podziemia – 1945 – działało w nim bezpośrednio 150-200 tys. konspiratorów, zgrupowanych w różnych organizacjach. Około 20 tys. z nich walczyło w oddziałach partyzanckich. Kolejnych kilkaset tysięcy stanowili ludzie zapewniający partyzantom aprowizacje, wywiad, schronienie i łączność. Dołączyć trzeba jeszcze około 20 tys. uczniów z podziemnych organizacji młodzieżowych sprzeciwiających się komunistom. Łącznie daje to grupę ponad pół miliona ludzi.

Brutalne represje

Szacuje się, że w walkach zginęło od 8 do 10 tys. żołnierzy podziemia niepodległościowego, a 5 tys. ludzi skazano na karę śmierci, z czego ponad połowa wyroków została wykonana. Około 21 tys. zmarło w więzieniach na skutek brutalnych przesłuchań, chorób i fatalnych warunków bytowania.
Aresztowanych żołnierzy poddawano podczas przesłuchań okrutnym torturom. Ciągłe bicie, przetrzymywanie w zimnej wodzie, zrywanie paznokci, wybijanie zębów, łamanie kości, a także dręczenie psychiczne to środki, jakimi posługiwali się funkcjonariusze UB. Kilkaset tysięcy osób z przeszłością niepodległościową (wraz z rodzinami), to ludzie, którzy doświadczali represji prawie do 1989 r.
Zaciekły opór zwolennikom władzy ludowej na terenie Lubelszczyzny stawiał między innymi mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”. Cichociemny, dowódca AK i WiN, działał też w województwach rzeszowskim i kieleckim. Zadał on liczne straty aparatowi bezpieczeństwa. W ręce UB wpadł w we wrześniu 1947 r. podczas nieudanej próby przedostania się na Zachód. W sfingowanym procesie otrzymał wyrok śmierci, który wykonano w więzieniu mokotowskim 7 marca 1949 r. Jego szczątki znaleziono na Łączce. Kręgosłup zbrojnego podziemia złamała amnestia z 1947 r. Wielu uznało to za ostatnią szansę powrotu do normalnego życia. W amnestiach w 1945 i 1947 roku ujawniło się 110 tys. osób. Inna rzecz, że represje, które spadły na ujawniających się, wielu z nich zmusiło do powrotu do podziemia. Gdy dokonywano rewizji w ich domach, gdy kolegów wsadzano za kraty, trzeba było wracać do lasu.

Ostatni niezłomny

Żołnierzem legendarnego majora Dekutowskiego był ostatni „leśny” żołnierz Związku Walki Zbrojnej-AK , a później WIN – sierżant Józef Franczak. Zginął 21 października 1963 r. w swej rodzinnej miejscowości, w Majdanie Kozic Górnych koło Piask. Sierżant Wojska Polskiego, uczestnik wojny obronnej Polski w 1939 r., później związany ze strukturami ZWZ – AK, był ostatnim żołnierzem polskiego podziemia antykomunistycznego i niepodległościowego. Po ukończeniu w 1938 r. Szkoły Podoficerskiej w Centrum Wykształcenia Żandarmerii w Grudziądzu przydzielony został do plutonu żandarmerii w Równem. Tam zastała go wojna i 17 września trafił do niewoli u Sowietów, skąd zbiegł. W 1940 r. wstąpił do ZWZ, a następnie AK.W podziemiu, działał do 1944 r. Używał pseudonimów: Lalek, Laluś, Laleczka, Guciowa oraz na Wybrzeżu nazwiska Babiński. W styczniu 1945 r. został przymusowo wcielony do 2 Armii Wojska Polskiego. Ponieważ nie chciał uczestniczyć w egzekucjach żołnierzy AK, zdecydował się na dezercję. Wkrótce NKWD zaczęło go szukać i zaczęło się polowanie, które trwało 18 lat. Ukrywał się najpierw w Łodzi, potem w Sopocie. Gdy wrócił na Lubelszczyznę, trafił pod dowództwo „Zapory”. Przez 18 lat ukrywania się był kilka razy ranny, a raz nawet aresztowany, ale posiadał dokumenty na inne nazwisko i wraz z kilkoma innymi aresztantami obezwładnił konwojentów. Lalek brał udział w wielu zamachach na tzw. utrwalaczy władzy ludowej.

Kryptonim „Pożar”

Od listopada 1951 r. zaczęło się jego formalne rozpracowywanie w ramach operacji o kryptonimie „Pożar”. Komunistyczny aparat represji próbował go wielokrotnie aresztować, ale dzięki ofiarnej postawie miejscowej ludności nie mógł znaleźć miejsca jego pobytu. Według danych SB pomagało mu, narażając się, ponad 200 osób. Nie dał efektów nawet list gończy opublikowany 8 września 1961 r. w „Kurierze Lubelskim”. Jednak znalazł się ktoś, kto zdradził Lalka. Zadenuncjował go stryjeczny brat narzeczonej, Stanisław Mazur, zwerbowany do SB pod pseudonimem „Michał”. W obławie wzięło udział 35 funkcjonariuszy ZOMO. Józef Franczak nie poddał się i został zastrzelony. Jego ciało trafiło do rodziny po wielu perypetiach, pozbawione głowy. Dopiero w 1983 r. siostra Lalka Czesława Kasprzak otrzymała pozwolenie na pochowanie brata w rodzinnym grobie. Przez wiele lat o zadenuncjowanie „Lalka” podejrzewany był Wacław Beć, u którego ukrywał się ostatni „wyklęty”, chociaż został nawet skazany przez Sąd Wojewódzki w Lublinie w czerwcu 1964 r. na 5 lat więzienia za pomoc Franczakowi. Dopiero akta IPN wykazały, jak było naprawdę. Za głowę Lalka Stanisław Mazur otrzymał 5 tys. ówczesnych zł.
11 maja 2007 r. w Piaskach został odsłonięty pomnik ku czci ostatniego niezłomnego, natomiast 17 marca 2008 r. prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński nadał pośmiertnie Józefowi Franczakowi Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.
Sąd Wojewódzki w Warszawie unieważniając wyroki śmierci Hieronima Dekutowskiego, przełożonego „Lalka” i jego towarzyszy. W uzasadnieniu napisał m.in.: „ żołnierze AK działający później w organizacji WiN, byli zmuszeni do przeciwstawienia się zbrojnej masowej eksterminacji poprzez walkę zarówno z oddziałami NKWD, jak i wspierającymi je formacjami polskimi, tj. milicją, UB tzw. Wojskami Wewnętrznymi. Była to walka potrzebna i celowa, polegająca na odbijaniu jeńców lub zapobieganiu morderstwom i aresztowaniom. Sąd Najwyższy określa to obecnie w swoim orzecznictwie, jako prawo do zbiorowej obrony koniecznej. Nie ulega wątpliwości, że właśnie taki charakter miały działania zbrojne oddziału „Zapory”.
Elżbieta Kasprzycka, współpraca Emilia Kalwińska

Gdzie uczcić pamięć, a gdzie oddać hołd

27 lutego będzie miała miejsce projekcja filmów o Niezłomnych, m.in. filmu „Zapora” w reżyserii Konrada Starczewskiego i „ Inka” oraz „Są sprawy ważniejsze niż śmierć” w reżyserii Jacka Frankowskiego. 28 lutego odbędzie się w Urzędzie Wojewódzkim okolicznościowa sesja historyczna dla młodzieży „Polskie Podziemie Niepodległościowe na Lubelszczyźnie 1944-1956”, połączona z interaktywnym quizem, konkursem plastycznym oraz okolicznościową wystawą. 1 marca uczestnicy uroczystości spotkają się przy pomnikach i miejscach pamięci o żołnierzach, którzy walczyli do końca, a także na mszy św. w intencji poległych, zamordowanych i zmarłych „Żołnierzy Wyklętych”, która odbędzie się o godz. 10.00 w kościele pw. św. Michała Archanioła w Lublinie, na terenie, którego znajduje się pomnik Żołnierzy Wyklętych, gdzie zostaną złożone kwiaty i zapalone znicze. Część z imprez odbędzie się w siedzibie IPN przy ul. Wodopojnej 2, który obok kuratorium oświaty, samorządów miasta i województwa, współorganizuje obchody. Pamięci Żołnierzy Niezłomnych będzie poświęcony recital Wojtka Szaconia oraz koncert poezji śpiewanej „Obrazy czasu” w wykonaniu Huberta Bojarskiego. W lubelskie obchody ku czci Żołnierzy Wyklętych wpisały się też VI Ogólnopolskie Zawody Strzeleckie o Puchar Żołnierzy Wyklętych, które odbyły się na strzelnicy Klubu Strzeleckiego Snajper (ul. Gospodarcza 27), w dniach 18-19 lutego.
Z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych zorganizowana zostanie również ogólnopolska akcja zbiórki krwi pod nazwą „Spokrewnieni służbą”. W Lublinie krew można będzie oddawać w Sali Kolumnowej LUW i oddziałach Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa. Oficjalne obchody współorganizują razem IPN, LUW, kuratorium oświaty, Narodowy Bank Polski oraz Prezydent Miasta Lublin i Marszałek Województwa Lubelskiego.