Pani Profesor w pamięci wychowanków

W wieku 82 lat zmarła Wanda Jodłowska, nauczycielka języka polskiego, wychowawczyni wielu pokoleń młodzieży w II Liceum Ogólnokształcącym w Chełmie. Społeczność „Dreszerczyków” jest w żałobie. Absolwenci, nauczyciele podzielili się wspomnieniami na temat swojej Pani Profesor.

Wanda Jodłowska zmarła 23 października br. Urodziła się 21 kwietnia 1938 r. w Wilnie. W czasie okupacji hitlerowskiej przebywała w ZSRR. Po zakończeniu wojny i powrocie do kraju zamieszkała w Solcu Kujawskim. Tytuł magistra filologii polskiej uzyskała na Uniwersytecie Warszawskim w 1963 r. i rozpoczęła pracę zawodową w II Liceum Ogólnokształcącym w Chełmie. W 1965 r. ukończyła Kurs Centralny dla Nauczycieli Języka Polskiego Liceów Ogólnokształcących i Pedagogicznych w Gdyni.

W 1967 r. z wynikiem pozytywnym zdała egzamin potwierdzający jej kwalifikacje do nauczania języka polskiego w liceach ogólnokształcących. W 1972 r. decyzją Kuratora Oświaty w Lublinie została powołana na stanowisko Profesora Szkoły Średniej. W roku szkolnym 1980/1981 ukończyła studium przedmiotowo-metodyczne o kierunku: język polski organizowane przez IKNiBO w Lublinie. Za pracę dydaktyczną i społeczną otrzymała nagrodę III stopnia Ministra Oświaty i Wychowania.

Uchwałą Rady Państwa za wyróżniającą pracę pedagogiczną została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi w 1983 r. W roku 1989 otrzymała Nagrodę Kuratora Oświaty i Wychowania w Chełmie. Absolwenci II LO, których uczyła pani Wanda wspominają, że prowadziła ona lekcje nowoczesnymi metodami, zmuszającymi uczniów do samodzielnego i krytycznego myślenia. Dzięki metodom aktywizującym osiągała dobre wyniki w nauczaniu. Propagowała czytelnictwo wśród młodzieży. Z wychowankami przeprowadzała bezpośrednie rozmowy, które pomagały w eliminowaniu i rozwiązywaniu trudności.

Przez wiele lat była przewodniczącą komisji humanistycznej w szkole, organizowała ciekawe lekcje otwarte i dyskusje nie tylko dla nauczycieli II LO, ale także dla pedagogów z innych liceów. Przygotowała wielu uczniów do olimpiady przedmiotowej i konkursów recytatorskich i krasomówczych. W pierwszych latach pracy zawodowej opiekowała się drużyną harcerską, która należała do lepiej pracujących w Chełmie. Kierowała również pedagogizacją rodziców w ramach uniwersytetu dla rodziców prowadzonego przez TKKŚ. Pracę zawodową zakończyła 31 sierpnia 1993 r.

Wspomnienia absolwentów, wychowanków

Wanda Leszczyńska (Kujawa), absolwentka II LO z roku 1967: Byłam uczennicą Pani Wandy Jodłowskiej wiele, wiele lat temu. Z perspektywy czasu wiem, że była to jedna z osób, które szczególnie zapadły mi w pamięć jako człowiek, pedagog, przyjaciel oraz ktoś kto w dużej mierze miał wpływ na ukształtowanie mojego umysłu i charakteru. Pani Wanda była niezwykle ciepła, pogodna i pełna radości życia, jako wychowawca zaangażowana w sprawy młodzieży i zawsze gotowa jej pomóc. Szczególnie ciepło wspominam wspólne rajdy po Ziemi Chełmskiej, Zamojszczyźnie, a nawet w okolicach Kielc. Z wielkim smutkiem przyjęłam wiadomość o odejściu Pani Wandy i składam serdeczne wyrazy współczucia jej bliskim.

Monika Radziszewska (rocznik 1981-1985): Panią Profesor Wandę Jodłowską, moją wychowawczynię i nauczycielkę języka polskiego, wspominam niezwykle ciepło. Pani Profesor była wymagająca, ale również życzliwa i wyrozumiała. Uczyłam się w klasie o profilu humanistycznym. Pani Profesor Wanda Jodłowska z niezwykłą pasją i zaangażowaniem zarażała nas miłością do literatury i języka ojczystego. Zawsze była otwarta i czuła na nasze młodzieńcze problemy. Każdego ucznia wspierała, pomagała dostrzec swój talent i odnaleźć drogę do sukcesu. Z wielkim zaangażowaniem rozwijała nasze pasje i zainteresowania. W każdym z nas widziała wartościowego, młodego człowieka. Pani Profesor, na zawsze pozostanie Pani w mojej pamięci.

Agata Wiszniewska (Chemicz), matura 1992: Pani Profesor Wanda Jodłowska przez dwa lata uczyła mnie języka polskiego, czas ten wspominam bardzo ciepło. Pani Profesor, zawsze uśmiechnięta, punktualnie przychodziła do sali 31. Na lekcji języka polskiego każdy uczeń miał wyznaczoną rolę. Byli specjaliści od charakterystyki epoki, znawcy życiorysów twórców i ci, którzy zawsze czytali lektury od deski do deski. Ja również, podczas lekcji miałam rolę, zazwyczaj podsumowywałam nasze rozważania.

Pamiętam, jak czytaliśmy nasze rozprawki, słuchaliśmy uważnie argumentów, bo zawsze Pani Profesor pytała czy argumenty tych, którzy je prezentowali zmieniły nasze podejście do tematu. Pani Profesor uczyła swoje „Koteczki” pięknej umiejętności słuchania i szacunku dla innych. Dziękuję Pani Profesor za spokój, cierpliwość, serdeczność w kształtowaniu mojej osobowości. Na zawsze pozostanie Pani w mojej pamięci.

Anna Drzewiecka, nauczyciel języka polskiego II LO w Chełmie: Pani Profesor Wanda Jodłowska należy do grona osób, o których tak trudno myśleć i mówić w czasie przeszłym. Jako absolwentka II LO zachowałam w pamięci Panią Profesor jako osobę o niezwykłej wrażliwości na piękno języka polskiego i ojczystej literatury. Wobec wychowanków – wyrozumiała, życzliwa i empatyczna. Łagodne spojrzenie i uśmiech zawsze rozświetlały Jej twarz.

Po latach gdy powróciłam do II LO już jako nauczyciel języka polskiego, Pani Profesor nadal pracowała i współtworzyła historię i tradycję naszej Szkoły. I nic nie zmieniło się w jej postawie wobec ludzi – pełna życzliwości wobec młodych adeptów sztuki nauczycielskiej, chętnie dzieliła się swoim bogatym doświadczeniem. Budziła szacunek i podziw swoją kulturą osobistą. Jej subtelność i delikatność wręcz onieśmielały. W tym pędzącym świecie na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako „kraina łagodności”. Pani Profesor, wierzę, że „śmierć jest krokiem w światłość i wieczność.

Małgorzata Krasowska, nauczyciel języka polskiego II LO w Chełmie: Pani Wanda Jodłowska nie uczyła mnie języka polskiego, jestem wychowanką pana Antoniego Hempla, dlatego może niektórych zdziwić fakt, że o niej piszę. Jednak była to osoba, którą znałam, lubiłam, a nawet podziwiałam. Gdy miałam 10 lat, zamieszkałyśmy bardzo blisko siebie i ten stan rzeczy trwał przez wiele lat (Pani Wanda na parterze, ja na drugim piętrze). Wtedy była dla mnie miłą panią sąsiadką, na którą zawsze można było liczyć, a także troskliwą mamą moich koleżanek.

Po kilku latach, gdy wraz z bratem zaczęliśmy naukę w II LO, okazało się, że uczy mojego brata, który, na początku trochę przestraszony, potem był bardzo z tego zadowolony. Poznałam ją jako Panią Profesor i…. nic się nie zmieniło. Przekonałam się, że jako nauczycielka jest równie sympatyczna i życzliwa jak w życiu prywatnym oraz bardzo lubiana przez młodzież. Uczyła również mojego męża, który bardzo dobrze ją wspomina i , tak jak wielu innych uczniów, nazywany był przez nią pieszczotliwie „kotkiem” (dlatego też nazywano ją powszechnie „Kicią”).

Pamiętam, jak wychodziła z pokoju nauczycielskiego na lekcje – zawsze nienagannie ubrana i przede wszystkim uśmiechnięta mimo wielu obowiązków i wbrew trudnym czasom. W trakcie studiów i gdy zaczęłam pracę jako polonistka w naszej szkole, zawsze mogłam liczyć na jej pomoc i wskazówki – wystarczyło zejść po schodach i zapukać do jej gościnnych drzwi. Zawsze służyła wsparciem i życzliwym słowem. Jej uśmiech zapamiętam na zawsze nie tylko ja, moja mama, mąż, ale także moje dzieci, którym dane było ją poznać. (opr. mo)