Pasażerowie niczym śledzie

Nasza redakcja w ostatnim czasie otrzymuje coraz więcej skarg od niezadowolonych pasażerów lubelskiej komunikacji miejskiej. – Głównym problemem jest panujący w autobusach i trolejbusach ścisk. Ich zdaniem jest to efekt zbyt małej częstotliwości kursów oraz za małych pojazdów. ZTM przekonuje, że skargi są nieuzasadnione, bo z prowadzonych badań wynika, że pojazdy przepełnione nie są.

– Na liniach nr 26 i nr 31 praktycznie codziennie, nawet poza godzinami szczytu, jest bardzo tłoczno, a w godzinach szczytu bywa, że ciężko wejść do autobusu. Tymczasem na obydwu liniach nie ma pojazdów przegubowych, a obie linie kursują tylko co 20 min, za wyjątkiem niespełna dwugodzinnych okresów 15-minutowej częstotliwości rano i po południu – mówi pani Marta. – Już na to, że obecne ceny biletów są bardzo wysokie nie chcę narzekać, bo wiem jak wyglądają teraz ceny paliw i prądu, ale kolejni moi znajomi z powodu tego, że jest ciasno, rzadziej, a do tego drogo, rezygnują z komunikacji miejskiej. Tylko, jak ma się to do ciągłych zapowiedzi o budowie zrównoważonego transportu i przekonania mieszkańców do przesiadki z prywatnych samochodów do transportu publicznego

Na tłok w pojazdach skarżą się także pasażerowie innych linii, np. trolejbusowej nr 150. Czy jest szansa, że autobusy i trolejbusy pojadą częściej lub przynajmniej zostaną na nie skierowane większe pojazdy? Urzędnicy rozwiewają te nadzieje, tłumacząc, że z uwagi na ograniczenia finansowe możliwe są tylko pojedyncze dodatkowe kursy, a cały tabor przegubowy jest już zaangażowany do obsługi linii. Przede wszystkim Zarząd Transportu Miejskiego w Lublinie utrzymuje jednak, że… żadnego tłoku w autobusach nie ma!

– ZTM w Lublinie stale monitoruje sytuację w komunikacji miejskiej. Zintensyfikowane działania w tym zakresie prowadzimy systematycznie szczególnie w miesiącach wrzesień i październik. Wykorzystujemy wówczas wszystkie dostępne metody m.in. bramki do zliczania pasażerów, monitoring oraz kontrola bezpośrednia. Obecnie oprócz sporadycznych sytuacji, dotyczących wybranych linii i kursów np. przystanki przy Drodze Męczenników Majdanka, Lotniczej czy Filaretów lub zgłoszeń odnośnie linii 5 i 55 kursujących do gmin ościennych, nie obserwujemy dużej liczby pasażerów w pojazdach. Należy nadmienić, że pojemność pojazdu standardowej długości wynosi ok. 100 miejsc, a pojazd przegubowy zmieści nawet 130-150 pasażerów.

Zdarza się, że tzw. „gołym okiem” autobus czy trolejbus wydaje się być pełny, a w rzeczywistości jego napełnienie wynosi ok. 70% (70 pasażerów na 100 dostępnych miejsc), bo większość pasażerów umiejscowiła się  w okolicy drzwi i daje mylne wrażenie przepełnienia dla oczekujących na przystanku. Nadmienię, że obecnie w pełni wykorzystywany jest potencjał taboru wielkopojemnego czyli pojazdy przegubowe – mówi Monika Fisz, rzecznik prasowy ZTM w Lublinie.

– Musimy zdać sobie sprawę, że sytuacja w branży komunikacji miejskiej jest bardzo ciężka, zarówno w kontekście drastycznie rosnących kosztów energii elektrycznej, cen paliw czy materiałów eksploatacyjnych (które przekładają się na ogólny wzrost kosztów funkcjonowania komunikacji miejskiej) czy sytuacji po pandemii. W tak ciężkim czasie staramy się reagować na pojawiające się problemy. W uzasadnionych przypadkach rozważamy obsługę wybranych kursów tzw. kursami bisowymi – dodaje Monika Fisz. Marek Kościuk