Pasierb nie zabił

Na kilka dni trafił do aresztu mieszkaniec jednej z podwłodawskich miejscowości. 35-latek stanął w obronie matki, którą zaatakował pijany konkubent. Finał domowej awantury okazał się tragiczny dla starszego z mężczyzn.

W ubiegłym tygodniu odbył się pogrzeb 55-letniego mieszkańca gminy Włodawa. Kilka dni wcześniej mężczyzna świętował wyjście kolegi z więzienia, więc alkohol lał się od rana do wieczora. Gdy pijany wrócił do domu, w którym mieszkał ze swoją konkubiną i jej 35-letnim synem, doszło do ostrzejszej wymiany zdań i przepychanki. W obronie matki stanął syn, więc 55-latek na niego skierował swoją agresję.

Wystraszona kobieta, bojąc się, że we dwójkę nie dadzą rady opanować złości konkubenta, pobiegła po pomoc do sąsiadki. Gdy wróciły, młodszy mężczyzna siedział na progu domu i palił papierosa. Stwierdził, że partner matki już się uspokoił i teraz śpi. I faktycznie, po wejściu do domu kobieta znalazła konkubenta na łóżku, tyle tylko, że już nie oddychał. Po przyjeździe pogotowia i policji mundurowi zatrzymali 35-latka, podejrzewając, że w trakcie kłótni mógł uderzyć czy popchnąć ojczyma, powodując tym jego zgon. Mężczyzna został aresztowany, ale zwolniono go po kilku dniach.

– Okazało się, że do śmierci 55-latka nie przyczyniły się osoby trzecie – wyjaśnia Jolanta Sołoducha, szefowa Prokuratury Rejonowej we Włodawie. – Sekcja zwłok oraz oględziny ciała denata bezspornie wykazały, że nie miał on żadnych ran czy siniaków, a bezpośrednią przyczyną jego śmierci była niewydolność krążeniowo-oddechowa. Człowiek ten chorował m.in. na nadciśnienie tętnicze, od kilku dni był też w ciągu alkoholowym.

Z zeznań złożonych m.in. przez jego konkubinę i jej syna wynika, że już gdy wrócił do domu, miał bardzo siną twarz. Syn zeznał, że po kłótni ojczym poczuł się gorzej i się położył, on sam zaś wyszedł zapalić. Gdy siedział na progu, usłyszał nawet ostatnie westchnienie 55-latka, ale nie skojarzył, co może to oznaczać. Dlatego, gdy tylko otrzymaliśmy wstępne wyniki sekcji zwłok, 35-letni mieszkaniec gminy Włodawa został zwolniony do domu, a postępowanie w sprawie śmierci jego ojczyma zostanie najprawdopodobniej umorzone – dodaje pani prokurator. (bm)