Pechowiec z wielką kasą

O takiej wygranej marzy każdy! Marcin Kot, urzędnik i radca prawny z Lublina, nie zdobył wprawdzie głównej nagrody w teleturnieju „Milionerzy”, ale i tak do domu wrócił z pokaźną sumką. Udzielił odpowiedzi aż na 11 kolejnych pytań z różnych dziedzin i zgarnął 500 tysięcy złotych. Usłyszał też, jako pierwszy z uczestników obecnej edycji kultowego teleturnieju, a drugi w historii teleturniejowych zmagań mieszkaniec Lublina, pytanie za okrągły milion!


Tak emocjonującej gry w „Milionerach”, jak przed tygodniem, w poniedziałek, dawno już nie było! Marcin Kot z Lublina stanął przed szansą – jako czwarty uczestnik w 20-letniej historii teleturnieju, na wygranie głównej nagrody! Ale po kolei…

Aby dojść do wielkiego finału, lublinianin musiał wygrać najpierw w czwartkowym programie eliminacje, a następnie odpowiedzieć aż na 11 pytań. Pierwszy etap „Kto pierwszy ten lepszy”, w którym bierze udział aż sześciu graczy, wymaga od uczestników nie tylko wiedzy, ale i refleksu. By wejść do gry o milion, trzeba nie tylko udzielić poprawnej odpowiedzi, ale uczynić to najszybciej. Marcin Kot na zadanie „Dopasuj lata do wydarzeń z okresu II wojny światowej w kolejności 1939, 1941, 1943, 1945” A: podpisanie Karty atlantyckiej, B: konferencja w Poczdamie, C. Bitwa pod Lenino, D. napaść ZSRR na Polskę potrzebował dokładnie 13 sekund i był minimalnie szybszy od Rolanda Kwaśnego, drugiej osoby, która poradziła sobie z tym zadaniem.

Jak się później okazało, historia, to konik lubelskiego urzędnika i radcy prawnego, którego Hubert Urbański, prowadzący teleturniej, witając na fotelu dla graczy, przedstawił jako „podobno pechowca”.

– Już miałem tyle dziwnych sytuacji w życiu, nie wierzę, że było to dziełem przypadku, oby to już się skończyło – wyznał nieco zaskoczony wygraną w eliminacyjnej rundzie Marcin Kot, dodając – pewna postać z „Gwiezdnych wojen” zwykła mawiać: „Nie doceniasz potęgi ciemnej strony”. Oby to się skończyło w tym miejscu. Z pytaniami za 500, 1000, 2000 , 5000, 10 000 i 20 000 zł lublinianin uporał się błyskawicznie. Pierwsze, niewielkie problemy pojawiły się dopiero przy pytaniu za gwarantowane 40 tysięcy złotych. „Co to jest koniektura, słowo z tytułu opasłego tomu najnowszej polskiej noblistki?: A: hipoteza, B. hipoteka, C: hipodrom, D: zakłady bukmacherskie”. – 50 na 50 – lublinianin od razu poprosił o koło ratunkowe i zdradził, że najpewniej chodzi o hipotezę. Zostały dwie odpowiedzi: A i B.

– Olga Tokarczuk jest też filozofem, a hipoteka to ograniczone prawo rzeczowe – lubelski prawnik wątpił, by polska noblistka w swoim dziele opisywała z kolei taką tematykę i postawił słusznie na „A”, hipotezę.

Hubert Urbański zdradził, że chodzi o „Księgi Jakubowe” Tokarczuk, a hipoteza to poprawna odpowiedź.

– To będzie pierwsza książka, którą kupię po wyjściu ze studia – powiedział uradowany lublinianin, pewny już, że do domu wróci z kwotą co najmniej 40 tys. złotych.

Na kolejne dwa pytania, za 75 i 125 tys. zł Marcin Kot znowu odpowiedział błyskawicznie i do miliona zostały już tylko trzy pytania! Wciąż miał jeszcze dwa koła ratunkowe: „Publiczność” i „Telefon do przyjaciela”. Oba wykorzystał przy pytaniu za ćwierć miliona, które brzmiało: „Czego zażądał od Dawida król Saul za rękę swojej córki Mikal? A: dziesięciorga uszu Rzymian, B: stu napletków Filistynów, C: tysiąca głów Moabitów, D: miliona dłoni Edomitów

– Zażądał czegoś bardzo trudnego. Było to coś możliwego do wykonania – głośno myślał lublinianin. – Miliona dłoni jakoś sobie nie wyobrażam, żeby król pokonał pół miliona Edomitów. Król Dawid, z tego co mnie pamięć nie myli żył około 1000 lat przed Chrystusem, a sam Rzym wedle legendy powstał 250 lat później – przedstawił publiczności rys historyczny i poprosił publikę o pomoc. 57 % odpowiedziało B, 29% D, 14% A, Nie nie wskazał na odpowiedź C. To do końca nie przekonało naszego gracza. Poprosił jeszcze o „Telefon do przyjaciela”. Zadzwonił do kuzyna Mirka. Ten trafił, że Marcin gra o 250 tysięcy, ale odpowiedzi na pytanie nie znał.

– No cóż, nie udało się. Ech. – westchnął zawiedziony. Gdy już wszystkim zdawało się że lublinianin nie będzie ryzykował utraty 85 tys. (gdyby odpowiedział błędnie, zamiast 125 tys. otrzymałby „tylko” 40 tys.) powiedział: „40” to i tak piękna sumka. Nie spodziewałem się, że coś takiego uzyskam, że będę tutaj. Ryzykujemy. Zaznacz „B”!

Po chwili, gdy na ekranie ta odpowiedź zaświeciła się na zielono, Marcin Kot złapał się rękami za głowę wyznając: – Ja cię nie mogę! Magia, magia – nie dowierzał. Na kolejne pytanie, za pół miliona, telewidzowie musieli poczekać do kolejnego odcinka.

– Przed państwem Marcin Kot, urzędnik i radca prawny z Lublina, miłośnik „Gwiezdnych wojen” i była z nim moc i jest moc – przedstawił lublinianina na początku odcinka „Milionerów” emitowanego przed tygodniem, w poniedziałek Hubert Urbański.

Pytanie za 500 tysięcy brzmiało: „Kto w 1984. roku zaprojektował Tetris, grę polegająca na układaniu spadających klocków tak, by pasowały do siebie, tworząc poziomą linę w zamkniętej przestrzeni? A: jeden Rosjanin, B: dwaj Amerykanie, C: trzej Chińczycy, D. czterej Hindusi i okazało się dla Marcina Kota banalnie proste!

– Jestem w ciężkim szoku, widząc to pytanie. Znam odpowiedź – wypalił lublinianin, tłumacząc że kilka miesięcy temu przyjaciel Krystian, który jest bibliotekarzem, wypożyczył mu nowy komiks o twórcy tej gry i jego historii. – Nie pamiętam już imienia i nazwiska, ale poproszę o zaznaczenie definitywnie odpowiedzi A.

– Nie wypada mi się spierać z tobą. To jest poprawna odpowiedź! – z radością przyznał prowadzący teleturniej Hubert Urbański.

– Nie, po prostu nie! Szok! Szok totalny – mówił pod nosem, kręcąc z niedowierzania głową Marcin Kot, który tym samym jako pierwszy z uczestników obecnej edycji teleturnieju był już tylko o krok od wygrania okrągłego miliona!

Dotychczas, w 20-letniej historii teleturnieju pytanie za milion padało 20 razy. Tylko trzem osobom udało się udzielić poprawnej odpowiedzi.

– Ostatnie pytanie za milion! Chętnie ci je zadam – powiedział Hubert Urbański i rozpoczął czytać: „Każda barwa składowa światła białego rozchodzi się w ciałach przezroczystych z inną prędkością. Największą prędkość ma: A: czerwona, B: pomarańczowa, C: żółta, D. fioletowa

– Powiedz, że wiesz – prowadzący zwrócił się do Marcina Kota. – Niestety – wyznał lublinianin. – Nie mam pomysłu na to. Dedukcje też mi nie podpowiedzą. Myślę, że jakiś czas tu spędziłem. Zasiedziałem się, inni gracze czekają. W tym miejscu podziękuję i zakończę grę w programie. Nie mam odpowiedzi, która byłaby faworytem, którą bym definitywnie odrzucił – powiedział Kot.

– Ty sobie pomyśl, a ja wypiszę czek w tym czasie – dodał Urbański i napisał na kartonie jedynkę i sześć zer, próbując nakłonić go do odpowiedzi. Ten jednak nie zaryzykował, zachowując tym samym 500 tysięcy!

Urbański już po zakończeniu gry zapytał Kota, jaką odpowiedź by obstawił, gdyby miał odrobinę więcej chęci do ryzykowania. Ten odrzekł, że „D” i … popełniłby błąd. Poprawna to A, czerwona.

Marcin Kot, jako drugi z mieszkańców naszego miasta i regionu, usłyszał pytanie za milion. Zrezygnował jednak z odpowiedzi zachowując na swoim koncie 500 tysięcy złotych, podobnie jak w 2008 roku Dagna Sieńko. Ówczesna maturzystka z Lublina, grając o milion, nie była pewna odpowiedzi na pytanie: „Który aktor urodził się w roku opatentowania kinematografu braci Lumičre? A: Rudolph Valentino, B: Humphrey Bogart, C: Charlie Chaplin, D: Fred Astaire”. Wycofała się z gry. Jak się później okazało, była to słuszna decyzja. Typowała Bogarta, a chodziło o Valentino. K. Basiński

Zubala dał sygnał lublinianom do walki o wielkie pieniądze

Pierwszym mieszkańcem Lublina, który w Milionerach wygrał spore pieniądze (125 tysięcy złotych) był Andrzej Zubala. Lubelski architekt, laureat wielu teleturniejów m.in. Miliard w rozumie” w pierwszej edycji Milionerów, emitowanej jesienią 1999 roku, odpowiedział poprawnie na pytanie: „Gdzie odbył się pierwszy międzynarodowy turniej szachowy” (w Londynie).