Pediatra się potknęła

Rodzice, którzy we wtorek 23 stycznia szukali pomocy dla swoich pociech w nocnej opiece medycznej, szybko nie doczekali się pediatry. Lekarka miała wypadek i trzeba było załatwiać zastępstwo. Kto mógł, szukał w tym czasie pomocy prywatnie. Rodzice poskarżyli się, że nie mogli uzyskać żadnej informacji od pracowników przychodni.

Niemiła niespodzianka spotkała rodziców, którzy przyjechali z chorymi dziećmi do nocnej opieki medycznej, 23 stycznia. – Przywiozłem na godzinę 18.00 dziecko z wysoką temperaturą – mówi rodzic. – Czekaliśmy pół godziny, godzinę i nic. Kolejka rosła a lekarza nie było. Nikt nie potrafił powiedzieć, co się dzieje. Rodzice w kolejce denerwowali się. Pytana przez nas pielęgniarka powiedziała tylko, że lekarz będzie, ale nie wie, o której godzinie.
Rodzic, który do nas zadzwonił, zrezygnował z czekania i szukał pomocy na własną rękę. Zapłacił za prywatną wizytę.
Jerzy Makolus, współwłaściciel nocnej opieki, był zaskoczony sytuacją. – Zawsze dostaję informację, jeśli pojawia się problem a w tym dniu nikt o niczym mnie nie informował – mówi. Po sprawdzeniu przyznał, że pediatra spóźnił się prawie półtorej godziny. – Mogę tylko wszystkich przeprosić, ale doszło do wypadku. Pani doktor przewróciła się na chodniku. Musiała znaleźć zastępstwo. Pierwsze przyjęcie w książce odnotowaliśmy o godzinie 19.20 – mówi.
Nocna opieka działa od godz. 18.00 do 8.00 rano oraz w weekendy i święta. Zastępuje w tym czasie lekarza rodzinnego. Od 1 marca jej gabinety przeniesione zostaną do budynku przychodni przy chełmskim szpitalu. (bf)