Piece rozpalone, pył dusi

– W środowy wieczór Chełm miał większe stężenie pyłu PM10 niż Kraków – alarmuje nasz czytelnik, wskazując na pomiary z czujników powietrza zamieszczone na stronie internetowej Urzędu Miasta Chełm. Urzędnicy mówią, że nie jest aż tak źle, a dla nich i tak najbardziej miarodajne są wyniki prowadzone w ramach państwowego monitoringu.

Od jakiegoś czasu na stronie internetowej Urzędu Miasta Chełm istnieje możliwość sprawdzenia m.in., czy i jak bardzo zanieczyszczone jest powietrze w mieście. W zakładce „jakość powietrza” do wyboru podawane są dane z Głównego Urzędu Statystycznego, a także dane z „innych podmiotów”. Hasło „inne podmioty” oznacza firmę, która za zgodą chełmskich urzędników publikuje na bieżąco wyniki pomiarów z czujników jakości powietrza w różnych miejscach miasta.

W tej sprawie napisał ostatnio do „Nowego Tygodnia” czytelnik. W liście przesłanym drogą elektroniczną czytamy: „Podobno to Kraków uchodzi za miasto z najgorszym powietrzem. Pomiar z dnia wczorajszego o godz. 21.00. Okazuje się, że w Chełmie jest jeszcze gorzej. W załączeniu przesyłam print screeny pochodzące z czujników jakości powietrza. Czy władze coś z tym robią? Przecież te wszystkie domy w centrum już dawno powinny zostać podłączone do miejskiej sieci ciepłowniczej. Trzeba im to sfinansować, bo sami tego nie zrobią. A wszyscy na tym skorzystamy”.

Ze screenów przysłanych przez czytelnika wynika, że w środowy wieczór przy ul. Gdańskiej stężenie pyłu PM10 w powietrzu wynosiło 221 µg/m3 (dopuszczalna norma to 50 µg/m3) podczas gdy w Krakowie wynosiło 191µg/m3.

Irena Żółkiewska, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska UM Chełm, potwierdza, że ratusz przystał na prośbę firmy, która zaproponowała nieodpłatne udostępnianie chełmianom danych o jakości powietrza. Dyrektor zapewnia, że urzędnicy nie mają zamiaru niczego przed chełmianami ukrywać.

– Chełmianie mają prawo znać takie dane – mówi dyrektor Żółkiewska. – Zdajemy sobie sprawę, że z jakością powietrza nie jest u nas doskonałe, ale nie jest też tak źle. Pod tym względem nie ma co porównywać Chełma z Krakowem. Dla miasta jednak miarodajne są badania wykonywane przez akredytowane laboratoria Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

Andrzej Wereszczyński, kierownik chełmskiej delegatury WIOŚ, też nie chce oceniać podawanych przez prywatne firmy wskaźników jakości i zanieczyszczenia powietrza. Kierownik potwierdza jednak, że ze względu na rozpoczęcie sezonu grzewczego istnieje możliwość, aby w środowy wieczór wskaźnik PM10 wynosił tyle, ile podał czytelnik.

– My dysponujemy danymi wykonywanymi w ramach państwowego monitoringu i na ich podstawie opracowujemy raporty – mówi kierownik Wereszczyński. – Wczoraj dostałem najnowszy raport przestawiający wyniki wykonywanych we wrześniu pomiarów na naszej stacji przy ulicy Jagiellońskiej. Wynika z niego, że najwyższe stężenie PM10 było dwudziestego września i wynosiło 50,1 µg/m3. Gdybyśmy odnotowali przekroczenie PM10 powyżej dwustu, byłby to już tak zwany poziom informacyjny, informowalibyśmy o tym publicznie. Z kolei gdyby stężenie PM10 przekroczyło według naszych pomiarów 300 µg/m3, byłby to już poziom alarmowy. My kalibrujemy swoje urządzenia, sprawdzamy je systematycznie, co trzy miesiące.

Najwięcej zanieczyszczeń powstaje w sezonie grzewczym, który właśnie się rozpoczął. Funkcjonariusze Straży Miejskiej w Chełmie przygotowują się do kontroli domowych palenisk. W tym sezonie w przeciwdziałaniu smogowi w Chełmie mają pomóc drony. Wkrótce strażnicy miejscy sfinalizować mają formalności z tym związane. (mo)