Pieniądze wyrzucane w błoto

Oferuje archaiczną prędkość, a jej utrzymanie kosztuje majątek. Na miejską sieć taniego Internetu co miesiąc z budżetu miasta urzędnicy wydają prawie 35 tys. zł. Rocznie to ponad 400 000 zł…

Budowa miejskiej sieci taniego Internetu była jedną ze sztandarowych inwestycji, z jaką Polskie Stronnictwo Ludowe szło do wyborów w… 2006 roku. Nic dziwnego, że ówczesnemu wiceprezydentowi Chełma i jednocześnie szefowi partii, Józefowi Górnemu bardzo zależało na realizacji przedsięwzięcia. Miasto dostało unijne dofinansowanie, ale od samego początku nad inwestycją wisiało fatum.

Najpierw wykonawca miesiącami czekał na urządzenia, których izraelski producent nie był w stanie dostarczyć na czas, a gdy sieć już powstała, urzędnicy przez ponad rok szukali operatora, który będzie nią zarządzał. Co ciekawe, przez kilka lat z miejskiego Internetu stale korzystało niewiele osób.

I tak jest do dziś. Powód to wręcz archaiczna już dziś prędkość – 1 Mb/s. Nieco większym zainteresowaniem cieszą się bezpłatne hot-spoty, ale one też mają swoje ograniczenia. Mało tego, po zalogowaniu do sieci użytkownik po 30 minutach musi powtórzyć czynność.
Utrzymanie sieci taniego Internetu, jak się okazuje, nie jest wcale takie tanie.

Miesięcznie miasto płaci 34 747 zł. Rocznie to ponad 400 000 zł. Nie brakuje opinii, że są to pieniądze wyrzucane w błoto. Oferowana przez sieć maksymalna prędkość dziś uważana jest za archaiczną, a wprowadzone ograniczenia raczej odtrącają niż przyciągają potencjalnych użytkowników.

Przetarg na utrzymanie sieci wygrała firma „Azart” z Chełma. Dodatkowo zajmuje się ona konserwacją i utrzymaniem w stałej sprawności eksploatacyjnej systemu monitoringu wizyjnego miasta, za co miesięcznie dostaje blisko 8 tys. zł. Umowa jest ważna do końca br. i do tego czasu miasto w tym temacie nie może nic zmienić.

Na wysokie wydatki związane z utrzymaniem sieci taniego Internetu uwagę zwróciły też nowe władze miasta. – Na pewno musimy się nad tą sprawą pochylić i spowodować, by miejski Internet za tę cenę stał się bardziej atrakcyjny dla mieszkańców, jak i osób odwiedzających Chełm. Przede wszystkim chodzi o rozsądne prędkości, co będzie wiązało się z niemałymi wydatkami inwestycyjnymi – mówi Artur Juszczak, wiceprezydent Chełma. (s)