Pijaństwo w czasie zarazy

W zaciszu wielu domów alkohol leje się strumieniami. W Ośrodku Pomocy Osobom Uzależnionym przy ul. Reformackiej w Chełmie mają wzmożony ruch i mnóstwo pracy. Nie tylko z powodu wielu pijanych mężczyzn, którzy trafiają do „wytrzeźwiałki”. Dużo więcej załamanych żon i matek – bo to kobiety wciąż najczęściej są ofiarami pijaństwa – zwraca się po pomoc. – Ze względu na tę sytuację, jest potrzeba uruchomienia punktu konsultacyjnego przy naszym ośrodku – mówi Krzysztof Gocał, dyrektor placówki.

Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych opracowała wytyczne dla samorządów dotyczące realizacji gminnych programów rozwiązywania problemów alkoholowych. To odpowiedź na liczne pytania samorządowców, kierowane w tej kwestii do PARPA w czasie epidemii. PARPA informuje, że przedłużający się stres i lęk, ograniczenie kontaktów społecznych, sprzyja wzrostowi nadużywania alkoholu. Zaleca „działania ograniczające dostępność napojów alkoholowych”, rekomenduje rozważanie wprowadzenia w gminach ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu.

PARPA prowadzi też ankiety dotyczące picia alkoholu podczas epidemii i skali tego problemu. W Chełmie statystyk na ten temat jeszcze nie ma, ale już są pierwsze sygnały świadczące o tym, że podczas epidemii niektórzy częściej sięgali po alkohol. Dowodem na to są obserwacje pracowników Ośrodka Pomocy Osobom Uzależnionym przy ul. Reformackiej w Chełmie, dawniej zwanego izbą wytrzeźwień.

W niektórych miastach wraz z wybuchem epidemii zamknęli albo ograniczyli funkcjonowanie tych ośrodków. W Chełmie nie było o tym mowy. Krzysztof Gocał, dyrektor placówki, mówi, że mają mnóstwo pracy. Od początku roku do placówki przyjęto prawie pół tysiąca osób. Do końca marca ośrodek, tak, jak każdego roku, przyjmował pijanych podopiecznych przez całą dobę.

W tym czasie zwiększyła się liczba bezdomnych trzeźwiejących w ośrodku. Dyrektor Gocał mówi, że „ruch” w placówce w ostatnim czasie zdecydowanie się zwiększył. Ale najgorsze jest to, że w czasie epidemii do ośrodka dzwoni też dużo więcej chełmian z prośbą o pomoc dla swoich uzależnionych bliskich.

Chodzi o tych, którzy już wcześniej nadużywali alkoholu, a epidemia ten problem spotęgowała. Ale nie tylko. Próśb o wsparcie było w ostatnim czasie na tyle dużo, że podjęto działania, aby otworzyć specjalny punkt konsultacyjny przy ośrodku. Wstępny plan jest taki, aby rozpoczął on działalność w lipcu br.

– Przychodzą do nas, dzwonią albo piszą maile najczęściej żony, przyjaciółki, partnerki życiowe czy matki tych, którzy nadużywają alkohol, szukając pomocy – mówi dyrektor Gocał. – Mówią na przykład, że wcześniej ich partner miał picie pod kontrolą, a teraz przez epidemię jest z tym gorzej. Jedni stracili pracę, innym zmniejszono pensję, inni boją się utraty pracy. Psychicznie ciężko im to znieść i piją.

To dotyczy zarówno młodych małżeństw czy partnerstw, jak i tych z długim stażem. Tu nie ma zasady. Tego typu telefonów, sygnałów, mamy ostatnio dużo więcej. Wystawiliśmy urnę, do której można wrzucać wnioski o zobowiązanie do poddania się leczeniu odwykowemu. I tych wniosków, niezbędnych, abyśmy podjęli stosowną procedurę, było ponad dwadzieścia. Zdarzało się, że jakaś osoba nie mogła przyjść, a wtedy podawała adres i taki wniosek dostarczaliśmy jej do domu.

Ze względu na tę sytuację planujemy otwarcie przy naszym ośrodku punktu konsultacyjnego, w którym osoby uzależnione i ich bliscy znajdą informację odnośnie drogi postępowania, pomocy prawnej. Tam też wszyscy pacjenci, którzy opuszczą izbę wytrzeźwień, ale też ich rodziny, będą mogli zdobyć informację o szkodliwości alkoholu. Będzie to finansowane w ramach miejskiego programu rozwiązywania problemów alkoholowych.

Potrzebne będzie odpowiednie wyposażenie, a także przeprowadzenie rekrutacji między innymi lekarzy psychiatrów. Przygotowania trwają. Jako dyrektor ośrodka i jako przewodniczący Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Chełmie uważam, że jest ogromna potrzeba utworzenia takiego punktu konsultacyjnego. Zwłaszcza teraz.

Już było kiepsko

W ubiegłym roku Najwyższa Izba Kontroli opublikowała wystąpienie pokontrolne z przeprowadzanej w mieście oceny profilaktyki uzależnień (kontrola obejmowała okres od 1 stycznia 2016 r. do 12 kwietnia 2019 r.). Inspektorzy NIK, analizując chełmską profilaktykę uzależnień, wyłuskali w swoim raporcie niechlubne dane dotyczące chełmian. Napisali, że w programach profilaktycznych obejmujących lata 2017-2019 powtórzono wyniki badań ankietowych zawartych w diagnozie problemów społecznych Chełma (powstała na zlecenie urzędników w poprzedniej kadencji).

Wynika z niej, że wśród ankietowanych dorosłych chełmian żaden nie był abstynentem, natomiast 36,6 proc. przyznało się do spożywania alkoholu kilka razy w miesiącu. Ankietowani uczniowie zakup alkoholu w Chełmie uznawali za łatwy lub bardzo łatwy. Zatrważające było to, że spożywanie piwa w ciągu ostatnich 12 miesięcy zadeklarowało 72,2 proc. uczniów szkoły podstawowej, 88,8 proc. uczniów gimnazjum (gdy przeprowadzano ankiety gimnazja jeszcze funkcjonowały) i aż 94,1 proc. uczniów szkoły ponadgimnazjalnej.

13 procent badanych zgłasza większe spożycie alkoholu

Agnieszka Łukaszewicz z Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych potwierdza, że PARPA rekomenduje samorządom prowadzenie badań na temat problemów alkoholowych na terenie ich gminy, miasta. PARPA nie dysponuje jeszcze danymi dotyczącymi spożywania alkoholu przez mieszkańców Chełma i powiatu chełmskiego w czasie epidemii, ale pierwsze badania w kraju w tej kwestii już przeprowadzono.

– Obecnie dostępne są wyniki przeprowadzonej w kwietniu br. pierwszej części badań realizowanych pod kierownictwem prof. UŁ dr hab. Jana Chodkiewicza z Zakładu Psychoprofilaktyki i Psychologii Uzależnień w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Łódzkiego – informuje A. Łukaszewicz. – Pokazują one, że w czasie trwającej epidemii część osób badanych doświadcza pogorszenia stanu zdrowia psychicznego, odczuwa wysoki lub bardzo wysoki poziom stresu oraz, że część osób spożywa więcej alkoholu niż spożywało w okresie poprzedzającym wystąpienie epidemii.

Niemniej jednak okazuje się także, że niektóre osoby badane zmniejszyły spożywanie alkoholu. W sumie ponad 30 procent badanych zmieniło sposób picia – niektórzy pili mniej, niektórzy więcej. Z badań wynika, że mniejsze ilości alkoholu pili przede wszystkim badani młodsi, w większości poniżej 25 roku życia, jednocześnie nie pozostający w związkach i bezdzietni. Autorzy badań interpretują, że „jest to prawdopodobnie wynik zamknięcia pubów, klubów i akademików oraz sytuacji, w której ze względu na zawieszenie zajęć w szkołach i uczelniach młodzi dorośli nie mają możliwości i okazji do wspólnych spotkań i kontaktów (przebywają raczej w domach)”.

Wyniki wskazują również, że w obecnym czasie mniej alkoholu piją także „osoby z chorobami somatycznymi, które mogą bardziej bać się o swój stan zdrowia”. Ponad 13 procent badanych zgłosiło większe spożycie alkoholu od momentu rozpoczęcia pandemii. Są to osoby, które „intensywniej piły alkohol jeszcze przed rozpoczęciem pandemii i charakteryzują się gorszym zdrowiem psychicznym. Osoby te nie zauważają możliwych pozytywnych skutków obecnej sytuacji i prawdopodobnie preferowały wcześniej używanie substancji jako sposób radzenia sobie ze stresem”.

Realizatorzy badania odnotowali, że ponad 70 procent badanych osób piło alkohol według wzoru niskiego ryzyka szkód lub utrzymywało abstynencję (tych ostatnich było 27 procent) oraz, że aż 28 procent osób piło alkohol ryzykownie. Jest to wyższy odsetek osób pijących alkohol ryzykownie niż w badaniach populacyjnych (zarówno polskich, jak i np. amerykańskich). Wyniki powyższych badań należy traktować jako wstępne obserwacje, wymagające weryfikacji w dalszych badaniach.

Autorzy badania zauważają, że na obecnym etapie trudno stwierdzić, czy za wysoki odsetek osób pijących alkohol ryzykownie ujawniony w badaniu „odpowiada sytuacja stresowa związana z pandemią czy też specyfika badanej grupy” oraz że „wyniki nie mogą być uogólniane na całą populację”. Dobór próby nie był reprezentatywny dla całej populacji. (t)