Piorman nareszcie powstrzymany

W niespełna miesiąc podpalacz puścił z dymem 9 samochodów, powodując ogromne straty. Jest jednak nadzieja, że na lubelskie osiedla wróci już spokój. Poszukiwany piroman wpadł właśnie w ręce policjantów!


Podejrzany to 44-letni Eryk B. Mężczyzna grasował w różnych częściach miasta. Swoje ogniste eskapady rozpoczął 3 maja. W nocy między godziną 3 a 4 odwiedził dwa parkingi przy ul. Jaczewskiego i Hirszfelda. Używając łatwopalnej cieczy, spalił cztery auta: volkswagena, audi, land rovera i mazdę.

Jeden z placów przy szpitalu był monitorowany. Mundurowi zabezpieczyli nagranie, ale oprych 16 maja znów zrobił z samochodów ogromne pochodnie. Tym razem niszczycielski spacer urządził sobie na Czechowie. Na ul. Gorczańskiej puścił z dymem toyotę auris. Pół godziny później na ul. Zakopiańskiej podpalił audi TT, od której zajęła się stojąca obok mazda. Minęło zaledwie 7 minut, kiedy strażacy otrzymali zgłoszenie z ul. Harnasie. Tam w ogniu stały dwa fordy – mondeo i fiesta.

Poszkodowani właściciele byli załamani. Nie wszyscy mieli wykupione ubezpieczenie. Teoretycznie jest szansa, że teraz poniesione przez nich straty pokryje podpalacz, o ile będzie wypłacalny. A straty są wielkie. Szacuje się na 200 tys. zł.

Pod koniec ubiegłego tygodnia policjanci zatrzymali podejrzanego 44-latka. Nie wiadomo, dlaczego mężczyzna podpalał zaparkowane pojazdy. Mężczyzna skonfliktował się z rodziną i ostatnio nie miał stałego miejsca zamieszkania. Koczował na klatkach, z których był przepędzany. Możliwe, że ze złości na cały świat mścił się za swoją sytuację i wzniecał pożary.

Eryk B. był już wcześniej karany. W ubiegłym roku opuścił więzienie, gdzie odsiadywał wyrok także za niszczenie mienia. Teraz będzie odpowiadał w warunkach recydywy. To oznacza dla niego wyższą karę. Grozi mu 7,5 roku więzienia. LL