Podatek w górę, bo radni wykiwani

Radni z Wierzbicy przegłosowali 20 procentowe podwyżki podatków od nieruchomości, chociaż myśleli, że głosują nad niższym stawkami. – Co innego było na komisjach a co innego stanęło na sesji – mówili zdezorientowani i sugerowali, że zostali wprowadzeni w błąd celowo. Kolejne uchwały dotyczące podwyżek podatków już nie przeszły. A ta od nieruchomości będzie powtarzana?

Podatkowa sesja w Wierzbicy, która odbyła się w minioną środę 30 listopada, przybrała niecodzienny obrót. Część radnych uważa, że została wprowadzona w błąd przy głosowaniu nad podatkiem od nieruchomości. Jak do tego doszło? – Na poniedziałkowych komisjach rozmawialiśmy o podatkach. Wójt proponowała, aby podatki wzrosły o ok. 20 proc., ale nie wszyscy chcieli się na to zgodzić – mówili nam radni. Wydawało się, że po burzliwym spotkaniu doszło do porozumienia i podatki wzrosną, ale tylko o 10 proc. Pozytywną opinię w sprawie takiej propozycji uchwały odczytywał podczas sesji przewodniczący komisji finansów i rozwoju Bogusław Kulbicki. – Komisja uznała, że 20-procentowa podwyżka to za dużo, dlatego proponuje 10-procentową – mówił radny.

Tuż przed głosowaniem radna Anna Flisiuk mówiła, że 20-procentowa podwyżka uderzy głównie w przedsiębiorców, którzy i tak są mocno obciążeni nadchodzącymi podwyżkami płacy minimalnej i innymi kosztami. – Czy musimy te firmy dobijać? – pytała. Przekonywała, że 10 procent nie robi dla gminy dużej różnicy i można wstrzymać jakieś inwestycje. – Każdy z nas jest w takiej sytuacji, że coś przesuwa w czasie, z czegoś rezygnuje. Nasz budżet nie ucierpi aż tak, jeśli przyjmiemy niższe stawki. Coś wniesie do budżetu, ale nie zdrenuje portfela przedsiębiorców – mówiła.

Mimo ustaleń i opinii komisji odczytana przez prezydium rady uchwała zawierała stawki wyższe o 20 proc. od obecnie obowiązujących. Ośmioro radnych głosowało za przyjęciem uchwały, sześcioro było przeciw a jeden wstrzymał się od głosu. Dopiero po głosowaniu widać było konsternację radnych, którzy zorientowali się, że wprowadzono ich w błąd. – Komisja przyjmuje inne stawki, a do głosowania są inne. To po co ta rada? – mówiła A. Flisiuk.

Podwyżki starał się uzasadnić przewodniczący Zdzisław Muszański i radny Grzegorz Sobczuk. – Koszty rosną, mamy dużo inwestycji, wszyscy musimy się z tym zmierzyć – mówił przewodniczący. – Gmina też ma zobowiązania, które musi płacić. Część podatków nam umknie ze względu na scalenia. Będziemy mieli bardzo małe dochody a inwestycji jest sporo. A inflacja nie skończy się na tym poziomie, na jakim jest, tylko będzie jeszcze większa.

Radny Sobczuk mówił, że chce tej podwyżki, żeby gmina zrobiła coś dla niego i jego wyborców, a niektórzy doczekali się inwestycji w czasach, kiedy kosztowały mniej.

Tymczasem Marian Kister denerwował się, że skoro komisja się zbiera i coś ustala to tak powinno zostać i nie powinno się nic zmieniać za plecami.

Stanisław Szpeflik mówił, że takie podwyżki prowadzą do zubożenia społeczeństwa, zamykania zakładów pracy a niewiele ich jest na terenie gminy. Przy okazji następnych uchwał o podatkach dodawał, że ich podnoszenie wydłuża kolejkę do opieki społecznej.
Kolejne uchwały o podatkach przepadły. Najpierw radni nie zgodzili się na podwyżki opłat od środków transportu a potem nie przyjęli proponowanej przez wójt stawki na poziomie 72 zł za kwintal żyta, na podstawie której wylicza się podatek rolny. W przerwie obrad sprawdzano czy przegłosowaną już uchwałę o podatku od nieruchomości można anulować albo głosować nad nią jeszcze raz. Okazało się, że będzie to możliwe dopiero na kolejnej sesji. (bf)