Podpalacz wciąż działa

W wielkanocną niedzielę w Zawadówce wybuchły dwa pożary. Oba w nocy, w krótkim odstępie czasu. W ciągu trzech ostatnich tygodni strażacy walczyli z płomieniami w tej miejscowości kilka razy. Wszyscy są pewni, że to dzieło podpalacza.

– Noc w niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego nie była dla strażaków z OSP w Urszulinie spokojna – mówi Iwona Jung z tamtejszej jednostki. – O godzinie 21:10 zostaliśmy wezwani do gaszenia palących się traw w Wereszczynie. Kolejne zgłoszenie otrzymaliśmy o godzinie 22:45. Tym razem paliły się trawy i zakrzaczenia w Zawadówce. Strażacy szybko ugasili ogień, lecz po północy zostali ponownie zadysponowani do identycznego pożaru w tej samej miejscowości. Podejrzewamy, że było to podpalenie. W działaniach wspierały nas OSP Wereszczyn oraz OSP Wola Wereszczyńska.

Z kolei w nocy z 14 na 15 kwietnia jednostka OSP Urszulin brała udział w gaszeniu dwóch pożarów. Najpierw zostaliśmy zadysponowani do gaszenia lasu w Hańsku. W płomieniach stanęło ok. 2 hektary, a oprócz OSP Urszulin w akcji brały udział: Jednostka Ratowniczo Gaśnicza z PSP we Włodawie, OSP Hańsk, OSP Osowa, OSP Stary Brus. O odpoczynku po trudnej akcji nie mogło jednak być mowy, bo tuż po północy gasiliśmy trawy w Wereszczynie, w czym wspomagali nas ochotnicy z tej miejscowości – dodaje Jung.

W ostatnim czasie w Zawadówce doszło do kilku pożarów traw. Strażacy po pierwszych zdarzeniach podejrzewali, że ogień nie jest dziełem przypadku. Utwierdzili się w tym przekonaniu po ostatnich wydarzeniach, gdy tylko jednego dnia dwa razy walczyli z pożogą w tej niewielkiej miejscowości. Policja jeszcze nie prowadzi śledztwa, ale ma baczniejsze oko na Zawadówkę i okolice. (bm, fot. Iwona Jung)