Pościg, obława, strzały

Coraz bardziej bezwzględni i zdeterminowani, bo grunt pali im się pod nogami, a pieniądze przeciekają przez palce. Walka z przemytem na granicy w Dorohusku zaognia się. W poniedziałek w ruch poszły kolczatka i służbowa broń.

(13 stycznia) Podejrzanego jeepa zauważył w pobliżu Bugu patrol SG. Pogranicznicy ruszyli w jego stronę, by skontrolować wnętrze pojazdu, ale widząc to, kierowca zaczął uciekać. Mundurowi wezwali przez radio posiłki, a będące w okolicy patrole przyjęły zgłoszenie i zawróciły, by przyciąć drogę zbiegowi. Po ok. 3 km pościgu, w pobliżu miejscowości Okopy Stare, udało się go zatrzymać.

Nie obyło się jednak bez użycia siły, bo 25-latek za kierownicą jeepa był zdeterminowany, aby uciec – za wszelką cenę – z ukrytą w bagażniku kontrabandą (wartą, jak się później okazało, ponad 282 tys. zł). Funkcjonariusze oddali strzały w koła pojazdu, a pędzący jeep ostatecznie zatrzymał się po przejechaniu przez rozłożoną na drodze kolczatkę.

Mundurowi wyciągnęli 25-latka z auta, powalili go na ziemię i zakuli w kajdanki. Młody przemytnik jest im dobrze znany, nieraz go zatrzymywali z nielegalnym towarem, ma też na koncie kilka zarzutów.

– Zabezpieczona kontrabanda została wcześniej przemycona przez rzekę graniczną z Ukrainy na terytorium Polski. W samochodzie zabezpieczono prawie 20 tysięcy paczek papierosów w tekturowych pudłach – mówi por. SG Dariusz Sienicki, rzecznik prasowy Nadbużańskiego Oddziału SG.

Z perspektywy „zielonych” zatrzymywanie przemytników coraz bardziej zaczyna przypominać sceny z filmów akcji, bo w grę wchodzą duże pieniądze. – Coraz częściej funkcjonariusze straży granicznej są atakowani podczas próby zatrzymania, wówczas konieczne jest użycie środków przymusu bezpośredniego – przyznaje por. Sienicki.

W ostatnim czasie gazem pieprzowym została zaatakowana na służbie jedna z funkcjonariuszek. (pc)