Pościg za nożownikiem

Uciekającego Golfem sprawcę udało się zatrzymać po kilkudziesięciominutowym pościgu, na al. Tysiąclecia w Lublinie

Pół godziny trwał pościg ulicami Lublina za nożownikiem, który uciekając volkswagenem jechał pod prąd, przejeżdżał przy czerwonych światłach i złamał wiele innych przepisów drogowych.


W czwartek, około godz. 16.30 policjanci z Bełżyc zostali zaalarmowani przez obsługę stacji w Kozubszczyźnie, na której jeden z klientów, uzbrojony w nóż, groził drugiemu pozbawieniem życia.

– Następnie uderzył 58-latka powodując u niego obrażenia ciała. Sprawca odjechał ze stacji samochodem marki Volkswagen Golf i podjechał pod znajdujący się obok salon fryzjerski. Tam po awanturze uszkodził dwie pary drzwi i odjechał. Na miejsce natychmiast pojechali policjanci z Komisariatu Policji w Bełżycach. W pobliżu drogi ekspresowej S-19 zauważyli opisywany pojazd i podjęli próbę zatrzymania go do kontroli drogowej – relacjonuje młodszy aspirant Kamil Karbowniczek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Kierujący zignorował sygnały dawane przez mundurowych i zaczął uciekać. Policjanci podjęli pościg za autem, które poruszało się z dużą prędkością i wjechało na ekspresówkę. Następnie skręciło w al. Spółdzielczości Pracy w Lublinie. Do pościgu dołączyli policjanci z lubelskiej drogówki. Uciekający łamał przepisy ruchu drogowego, m.in. jadąc pod prąd, wyprzedzając na przejściu dla pieszych oraz nie stosując się do sygnalizacji świetlnej. Przez co stwarzał zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Volkswagen został zatrzymany na al. Tysiąclecia w pobliżu dworca PKS.

– 37-latek trafił do policyjnego aresztu. W przeszłości był notowany za przestępstwa przeciwko mieniu, życiu i zdrowiu oraz wolności, a także za uprawę konopi. Zgodnie z przepisami, za niezatrzymanie się do kontroli drogowej grozi kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna będzie też odpowiadał za groźby i uszkodzenie ciała, zniszczenie mienia, a także za popełnione wykroczenia drogowe – dodaje młodszy aspirant Kamil Karbowniczek. (l)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here