Postawili bramę balangom

Choć brama stanęła bez zgody miasta urzędnicy na prośbę mieszkańców i rady dzielnicy nie nakażą jej demontażu

Wyjaśniło się kto przed kilku laty postawił bramy, zagradzając skrót między ul. Wielkopolską, a sięgaczem ul. Roztocze odchodzącym w kierunku ul. Warmińskiej. To właściciele stojących wzdłuż niej, od strony ul. Opolskiej i Roztocze, domów jednorodzinnych, którzy mieli dość pijatyk i bijatyk, do których dochodziło na biegnącej na tyłach ich posesji nieoświetlonej, zarośniętej ścieżce. Zrobili to jednak bez zgody miasta…

O zainteresowanie się sprawą zagrodzonej ścieżki poprosił nas kilka miesięcy temu jeden z Czytelników po lekturze naszych artykułów na temat poszukiwania przez miasto obiektu na filię SP nr 58 przy ulicy Berylowej. Jedyną ofertę złożyła właścicielka budynku powstającego na jednej z przylegających do owej ścieżki działek od strony ul. Wielkopolskiej. Ostatecznie do wynajmu będącego dopiero w budowie obiektu nie doszło, ale jeden z mieszkańców zwrócił uwagę, że na biegnącej skrajem tej działki ścieżce, stanowiącej kiedyś skrót między ulicami Wielkopolską i Roztocze jakiś czas temu stanęła brama. – Z tego co kojarzę ta ścieżka biegła po miejskim gruncie, ale takiej bramy raczej miasto, by nie postawiło. Ciekawe kto to zrobił? – dociekał nasz Czytelnik, podejrzewając, że to może właściciel powstającego budynku „zgarnął” kawałek miejskiego gruntu.

Kiedy spytaliśmy o to urzędników otrzymaliśmy zapewnienie, że miasto żadnych bram w tym rejonie nie stawiało, ani nie wydawało na to zgody i deklarację, że sprawa zostanie wyjaśniona. Tak też się stało. Okazało się, że ścieżkę zagrodzili, nie pytając o zgodę miasta, właściciele przylegających do niej posesji. Nie mogąc doczekać się ani jej utwardzenia, ani oświetlenia, a chcąc ukrócić odbywające się na ustronnej dróżce nocne pijatyki i bijatyki, postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i zamknąć przejście ustawiając bramy.

– Zagrodzona działka, jako teren wydzielonych ciągów pieszych, powinna mieć charakter ogólnodostępny, dlatego wezwano mieszkańców nieruchomości sąsiadujących do usunięcia bramy i ogrodzenia przylegającego bezpośrednio do ich posesji – mówi Joanna Stryczewska z biura prasowego UM Lublin. – W odpowiedzi na wezwanie mieszkańcy 16 posesji sąsiadujących poprosili o pozostawienie bramek, wskazując, że zapewniają im bezpieczeństwo i eliminują akty przestępcze, których doświadczali zanim bramki zostały ustawione. Z prośbą o zachowanie obecnego stanu wystąpiła również Rada i Zarząd Dzielnicy Węglin Południowy. Mając na uwadze prośby mieszkańców, uznano za wystarczające otwarcie istniejących przęseł i furtek usytuowanych zarówno od strony ul. Roztocze i ul. Wielkopolskiej, bez konieczności całkowitego ich demontażu. Tym samym zapewni to wstęp na działkę m.in. dla służb porządkowych – informuje Joanna Stryczewska.

Podczas przeprowadzonej na miejscu wizji lokalnej przedstawiciele Urzędu Miasta stwierdzili inną samowolkę – część zagrodzonej działki została zniwelowana przez dzierżawcę przyległej do niej nieruchomości w sposób, który może zagrażać przebywających tam osób. O zaistniałej sytuacji powiadomiono Straż Miejską, a dzierżawcę wezwano do zabezpieczenia terenu i przywrócenia stanu poprzedniego. Dopiero po wykonaniu tych prac możliwe będzie otwarcie furtek.

Miasto nie wyklucza, że skrót w przyszłości zostanie utwardzony, a stojące tam nieczynne latarnie uruchomione i wtedy ponownie udostępniony przechodniom.

– Jeśli chodzi o zdegradowane oprawy oświetleniowe, to decyzja o ich ewentualnej wymianie i ponownym uruchomieniu, a tym samym sfinansowaniu tych prac należeć będzie do PGE jako właściciela tej infrastruktury – zastrzega J. Stryczewska.

Marek Kościuk