Potraktowani jak powietrze

Tak przynajmniej mówi o sobie rodzina Hunków z ulicy Daliowej w Lublinie, dla której zmieniono plan zagospodarowania przestrzennego. – Nasze jednorodzinne domy zostały przez planistów wpisane, zgodnie z wnioskiem dewelopera, w teren zabudowy wielorodzinnej i tuż za naszymi oknami będą mogły stanąć bloki – piszą w petycji, skierowanej do prezydenta i radnych.

Hunkowie są właścicielami dwóch działek przy ul. Daliowej 10 – o pow. 0,34 ha i ok. 0,05 ha. Składają się one na rodzinne siedlisko zabudowane trzema budynkami mieszkalnymi i budynkami gospodarczymi, które wybudował jeszcze ich ojciec. Planiści, przygotowując, na wniosek inwestującego w tej okolicy dewelopera, zmiany w miejscowy planie zagospodarowania, jakby o nich zapomnieli. – Przygotowany przez planistów plan, jakby w ogóle nie uwzględniał naszych domów jednorodzinnych i narusza nasze prawo własności oraz zasadę dobrego sąsiedztwa – twierdzą w petycji Eugeniusz i Marian Hunek. – Zmieniony na wniosek dewelopera plan, jemu przyniesie ogromne zyski, a nam wymierne straty.

Zapisy zmienionego planu umożliwiają deweloperowi maksymalne wyżyłowanie terenu pod budownictwo wielorodzinne z uwzględnieniem urządzenia drogi ul. Daliowej. Stary plan przewidywał wiele więcej zieleni na tym obszarze, a nowa zmiana ogromnie go z zieleni ogołaca. Wydawało nam się, że zmiany są po to, aby naprawiać błędy, a nie je pogłębiać. Mieliśmy nadzieję, że nasze domy będą zabezpieczone przyległym obszarem zieleni, jednak pominięto naszą własność, tak jakby nas nie było. Potraktowano nas jak powietrze, bo całkowicie wchłania nas planistyczny obszar wielorodzinny, nie zapewniając nam żadnej osłony w postaci zaplanowanej zieleni od powstającego osiedla.

Z kolei na mniejszej z naszych działek zaprojektowano zieleń w szerokim pasie drogowym ulicy Daliowej, który przechodzi przez jeden z naszych domów, co może skutkować w przyszłości potrzebą jego rozbiórki i narazić może gminę na odszkodowanie za dom i grunty pod drogę. Rodzina jako kolejny przykład sporządzania zmian bez liczenia się z nimi tylko z deweloperem podaje, że plan dopuszczając budowę wielorodzinną zaraz za ich oknem, nie uwzględnia, że oni opalają swoje domy węglem i dym z ich kominów będzie leciał prosto na balkony bloków. – Przecież to będzie rodziło sąsiedzkie konflikty – wskazują.

Hunkowie uważają, że w obecnej zmianie planu nie ma nic dobrego dla miasta i właścicieli już istniejących domów, jak również mieszkańców już stojących w okolicy bloków. Dlaczego? – Szeroki pas zieleni zaplanowano w pasie drogowym ulicy Daliowej, wpychając go między już stojące bloki i domy, a zieleń powinna być na osiedlach deweloperskich. By nie było tak jak przy już wybudowanym w naszym sąsiedztwie budynku, który nie jest otoczony nawet skrawkiem zieleni – wskazują.

Hunkowie rozważali nawet sprzedaż swojej ziemi i przeprowadzkę, ale nie po cenie, którą proponuje im deweloper. – Chce wykorzystać sytuację w jakiej znaleźliśmy się przez niekorzystną dla nas zmianę planu i pewnie patrząc, że żyjemy skromnie, oferuje nam cenę nie do przyjęcia – piszą.

– W tej sytuacji pewnie będziemy zmuszeni tu zostać. Jeśli tak się stanie, prosimy władze miasta i radnych, by wyznaczono pas zieleni, o szerokości m.in. 10 metrów, oddzielający naszą nieruchomość na całej długości od przyszłego sąsiedztwa wielorodzinnego, oznaczenie naszej działki jako teren jednorodzinny i przesunięcie pasa drogowego ul. Daliowej w stronę stojącego po jej drugiej stronie bloku. Takie rozwiązanie ocaliłoby choć w części naszą nieruchomość i częściowo zmniejszyło poniesione straty na wartości naszych nieruchomości. Prosimy o poparcie i przyjęcie rozwiązań, które przyniosą nam mniejszą krzywdę i szkodę – apelują do radnych i prezydenta. ZM

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here