Powiatowym do kurortu

W tego neewsa aż trudno uwierzyć. Starosta chełmski Piotr Deniszczuk (PSL) zabrał służbowe auto powiatu i z małżonką, wójt Wierzbicy, pojechali na trzy tygodnie do sanatorium. Co prawda Deniszczuk już przyzwyczaił wszystkich do tego, że korzysta z publicznego jak z prywatnego, ale nigdy aż tak. Z ogromnego gospodarstwa i dwóch pokaźnych pensji nie stać ich na auto?

Co jakiś czas zdarzało nam się pisać o służbowych samochodach powiatu. W poprzedniej kadencji np., gdy kontrowersje budził zakup „wypasionego” kombi dla starosty. Jego Kia Optima jest ponadprzeciętnie wyposażona. Ma osiemnastocalowe alufelgi, skórzane i wentylowane siedzenia a nawet podgrzewaną kierownicę. Ale wcale nie uważamy, że głowa powiatu, która odpowiada za wielomilionowy budżet, powinna jeździć mniej reprezentacyjnym samochodem.

Tym bardziej, że marka KIA do nadmiernie luksusowych nie należy. Ale radnych i mieszkańców powiatu bardziej kłuło w oczy to, w jaki sposób samochód jest przez starostę wykorzystywany. Informowali nas o tym, że traktowany jest przez starostę jak prywatne auto, którym dojeżdża sobie do pracy, a nawet widziany jest w czasie wolnym w Lublinie.

Nie do końca dawaliśmy wiary w te pogłoski do czasu, gdy sami przyłapaliśmy starostę z autem pod jego domem w Wygodzie w czasie długiego urlopu i na dodatek w sobotę. Nawet przyłapany na gorącym uczynku starosta wypierał się, że korzysta z auta prywatnie, próbując wmówić wszystkim, że był na ważnym spotkaniu z… sołtysem.

Ale najnowsza pogłoska o tym, że Deniszczuk wraz z żoną pojechali autem powiatu na trzy tygodnie do sanatorium nie mieści się w głowie. Ale podobno to już tajemnica poliszynela. Bo staroście nie udało się ukryć prywaty nawet pomimo tego, że na parkingu przy gmachu wypasiona Kia Optima cały czas parkuje.

Bo żeby nie kłuć w oczy, i żeby nikt o wyjeździe się nie dowiedział, Deniszczuk wziął inne auto – Kia Ceed, które służyło poprzedniemu staroście, a które po zakupie Optimy trafiło do wydziału infrastruktury. Przed wyjazdem samochód był podobno pucowany przez pracowników i zatankowany pod korek, by Deniszczukom wygodnie podróżowało się do kurortu. A urzędnicy z infrastruktury muszą tłuc się starym peugeotem.

Ciekawe jak z wyjazdu starosty służbowym samochodem wytłumaczą się urzędnicy powiatu, którym zadaliśmy pytania. Na razie kluczą i plączą się w odpowiedziach. Wicestarosta Jerzy Kwiatkowski (PiS) najpierw zaprzeczał, że Deniszczuk wziął auto i twierdził nawet, że stoi w garażu powiatu. Potem przyznał, że samochodu nie ma, o czym pracownicy starostwa mieli mu rzekomo nie powiedzieć.

Według tego, co później mówi wicestarosta, Deniszczuk zawarł z powiatem jakąś umowę na użyczenie auta. Sugeruje, że to w zasadzie norma. Stosowana jest np. w Urzędzie Miejskim w Chełmie. Tam prezydent Jakub Banaszek płaci kilkaset złotych miesięcznie i korzysta na co dzień z samochodu służbowego, które kupiło i wydzierżawiło miastu Przedsiębiorstwo Gospodarki Odpadami.

O wyjazd autem powiatu do sanatorium chcieliśmy zapytać samego starostę Deniszczuka. Telefonu nie odebrał. Nie odpowiedział na esemesa z pytaniem czy wziął samochód i dlaczego to zrobił. Mamy nadzieję, że nie popsuliśmy mu wypoczynku… (bf)