Prezydent chciał odwołać skarbnika?

Czy przypadkiem nad głową skarbnik miasta Emilii Ignatowicz-Steć nie zbierają się czarne chmury? Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, gdyby nie radna Edyta Rożek z klubu Prawa i Sprawiedliwości, prezydent Jakub Banaszek tuż przed rozpoczęciem czwartkowej sesji rady miasta postawiłby wniosek o natychmiastowe odwołanie jej ze stanowiska. Przed posiedzeniem miało dojść do ostrej wymiany zdań między skarbnik a prezydentem.

Emilia Ignatowicz-Steć na stanowisko skarbnika miasta została powołana w ostatnich dniach maja ubiegłego roku. Można powiedzieć, że prezydentowi Jakubowi Banaszkowi spadła z nieba. Miesiąc wcześniej rada miasta odwołała z tej funkcji Agnieszkę Kruk, po to tylko, by prezydent Chełma od razu mógł ją awansować na stanowisko swojego pierwszego zastępcy. Miasto przez kilka tygodni funkcjonowało bez skarbnika. W tym czasie nie można było podpisać żadnej umowy, ani też dokonać zapłaty za faktury.

Ignatowicz-Steć, która nie miała dotąd żadnego doświadczenia w samorządzie, prezydentowi Banaszkowi polecili lokalni działacze Prawa i Sprawiedliwości ze Zdzisławem Szwedem na czele. Nowa skarbnik, choć na początku wydawała się lekko zdezorientowana, w miarę szybko jednak opanowała przepisy o finansach publicznych i samorządzie. Jakub Banaszek sprawiał jednak wrażenie, jakby nie darzył jej pełnym zaufaniem. Jeszcze pod koniec minionego roku w chełmskim magistracie głośno mówiło się o szykowanej zmianie na stanowisku skarbnika. Prezydent podobno miał nawet kandydatkę na tę funkcję.

Ostatecznie Emilia Ignatowicz-Steć zachowała posadę, ale w czwartek 30 lipca niewiele brakowało, by pożegnała się z urzędem. Jak ustaliliśmy, kilkadziesiąt minut przed zwołaną na wniosek prezydenta sesją rady miasta między nią a Jakubem Banaszkiem miało dojść do ostrej wymiany zdań. Powodu nie znamy, bo skarbnik, gdy zapytaliśmy ją o tę sprawę, odmówiła jakiegokolwiek komentarza.

Włodarz miasta miał już składać wniosek o poszerzenie porządku obrad o dodatkowy punkt dotyczący odwołania skarbnika z powodu utraty zaufania. I pewnie tak by się stało, gdyby nie zdecydowana postawa radnej Edyty Rożek z Prawa i Sprawiedliwości. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, Rożek miała wprost stwierdzić, że takiego wniosku nie poprze i chyba dlatego prezydent nie zdecydował się na odwołanie Ignatowicz-Steć z funkcji skarbnika. Zarówno prezydent, jak i radni PiS-u weszli na salę w dość niepokojących nastrojach, na co uwagę zwróciła opozycja.

Z relacji radnych wynika, że jeszcze na korytarzu, przed salą konferencyjną, Jakub Banaszek i Edyta Rożek w dość napiętej atmosferze wymienili głośno kilka zdań. Prezydent miał rzekomo pytać ją, czy radna będzie „prała brudy na sesji”. Jakie niby „brudy” miał na myśli Jakub Banaszek, nie wiadomo, bo radna Rożek, podobnie jak skarbnik Ignatowicz-Steć, nie chciała w ogóle wypowiadać się na ten temat. (mas)