Promenada wraca do gry

Świetna wiadomość dla mieszkańców Włodawy i turystów – warty 0,8 mln zł projekt budowy promenady nad Bugiem będzie musiał przejść ponowną ocenę i otrzymać unijną dotację. Tak zdecydował sąd i wyrok w tej sprawie jest ostateczny. W ratuszu zacierają więc ręce i czekają na pieniądze.

– Dzisiaj możemy to potwierdzić oficjalnie: unijny projekt promenady wraca do gry – nie ukrywa zadowolenia burmistrz Włodawy Wiesław Muszyński. – Złożyliśmy skargę kasacyjną do NSA i wygraliśmy. Sąd stwierdził, że ocena projektu została przeprowadzona w sposób naruszający prawo i naruszenie to miało istotny wpływ na wynik oceny. Dodatkowo województwo pokryje koszty postępowania.

To finał procedury odwoławczej projektu „Promenada Nadbużańska”, która ma połączyć ulicę Mostową z ulicą Okunińską ciągiem pieszo-rowerowym o długości ponad 840 metrów. Znajdą się tam również ławki, miejsca postojowe dla rowerzystów oraz pomost widokowy, zaś cały teren zostanie oświetlony i objęty stałym monitoringiem – wylicza burmistrz.

Projekt budowy promenady nadbużańskiej po raz pierwszy o dofinansowanie unijne ubiegał się w 2016 roku i zajął wtedy pierwsze miejsce, zdobywając 88 punktów. Jednak z niewiadomych przyczyn Zarząd Województwa konkurs unieważnił. Półtora roku później konkurs powtórzono, wniosek jednak negatywnie oceniono formalnie, uzasadniając to nieaktualnymi pozwoleniami na budowę.

Miasto od początku nie zgadzało się z taką oceną. Najpierw złożyło odwołało się od negatywnej oceny do Zarządu Województwa, ten jednak podtrzymał swoje zdanie. Decyzję zaskarżono więc do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który również stanął po stronie zarządu. W tej sytuacji zdecydowano się na złożenie skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego. NSA przyznało rację miastu i jest to ostateczne i prawomocne rozstrzygnięcie.

Co dalej z Promenadą?

– Sprawa jest prosta – wyjaśnia sekretarz miasta Krzysztof Małecki. – NSA nakazuje Zarządowi Województwa ponowną ocenę formalną wniosku zgodnie z treścią wyroku, mówiąc krótko – pozytywną. Następnie wniosek przejdzie do ostatniego etapu oceny, gdzie przyznana mu zostanie punktacja. Ponieważ jest to kopia poprzedniego wniosku, a kryteria nie uległy zmianie, powinien otrzymać – tak, jak poprzedni – minimum 88 punktów, a co się z tym wiąże – także dofinansowanie – kontynuuje Małecki.

– Po pierwsze, na procedurę odwoławczą w każdym konkursie „zamrożone” jest zawsze 10% puli środków na dofinansowanie. W tym przypadku to 1,2 mln, a nasz projekt ubiega się zaledwie o 800 tys., po drugie nasz wniosek z 88 punktami będzie na pierwszym miejscu listy. A jeżeli nie otrzyma oczekiwanej punktacji, ponownie wykorzystamy pełną drogę odwoławczą, ale nie sądzę, by zaszła taka potrzeba – dodaje sekretarz. (b)