Protest rolników w mieście

Rolnicy z powiatu chełmskiego wyjechali w środę trzydziestoma traktorami na ulice Chełma, aby wyrazić swój sprzeciw wejściu w życie tzw. „piątki dla zwierząt”. Jedni kierowcy podeszli do akcji protestacyjnej ze zrozumieniem, innym puszczały nerwy, bo w Chełmie i tak ostatnio pojawiają się korki. – Co w tej sytuacji winni są mieszkańcy miast? – pytali zniecierpliwieni chełmianie. W Lubelskiej Izbie Rolniczej zapewniają, że nie chcą utrudniać życia miastowym i zapowiadają protest przed Sejmem.

W środę ponad 150 dróg w całym kraju blokowali rolnicy, sprzeciwiając się tzw. piątce dla zwierząt. Organizatorami protestu zaplanowanego w godzinach 10.00 – 12.00 było Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych. Ich przedstawiciele ostrzegali dzień wcześniej społeczeństwo: „Jeśli nie musicie wyjeżdżać na drogi publiczne, nie róbcie tego”. Protest dotarł także do Chełma. Około 30 traktorów prowadzonych przez rolników z powiatu chełmskiego nadjechało od ulicy Zawadówka, a następnie powoli przejeżdżało przez Rejowiecką, aleje Armii Krajowej oraz Żołnierzy I AWP.

Kolumna ciągników zawróciła na rondzie przy ul. Żwirki i Wigury i udała się w drogę powrotną przez miasto. Chełmscy policjanci, wiedząc, że tego typu akcje planowane są w całym kraju, zabezpieczali chełmskie ulice, po których przejeżdżali rolnicy. Mundurowi mówią, że to był przejazd i nie doszło do złamania przepisów. Ale stojąc w korkach wielu zniecierpliwionych kierowców zadawało sobie pytanie, dlaczego to im utrudnia się dojazd do pracy, szkół, sklepów, lekarzy.

Gustaw Jędrejek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej, mówi, że rolnicy muszą wyartykułować swój sprzeciw, ale zapewnia, iż nie chcą utrudniać życia mieszkańcom miast.

– Nasza izba nie była organizatorem środowych protestów, ale zarząd krajowy izb rolniczych podjął decyzję o udziale w planowanym 13 października br. proteście w Warszawie – mówi prezes Jędrejek. – Nie chcemy utrudniać zwykłym mieszkańcom życia, dlatego ten protest odbędzie się w okolicach Sejmu, Senatu. Po raz pierwszy w historii mają w nim uczestniczyć przedstawiciele aż 165 związków i organizacji. Sprzeciwiamy się „piątce dla zwierząt”, bo to zamach na polskie rolnictwo.

Pod koniec września nasza izba sporządziła stanowisko, sprzeciwiając się wejściu w życie tej ustawy w takim kształcie. Rolnictwo jest jak system naczyń połączonych i ta ustawa bije nie tylko w hodowle zwierząt futerkowych, ale pośrednio też w branżę mleczarską, hodowle drobiu, producentów pasz, nawozów. To zagrożenie dla wielu gałęzi produkcji związanej z rolnictwem. Rolnikom zależy, aby ta ustawa nie weszła w życie, ale i konsumentom też powinno na tym zależeć. To dla mieszkańców miasta produkujemy dobrą, polską żywność i z miastem chcemy żyć w symbiozie.

Na stronie Lubelskiej Izby Rolniczej czytamy: „Zarząd KRIR podejmuje wszelkie możliwe działania, aby ten wysoce szkodliwy nie tylko dla rolnictwa, ale i dla gospodarki projekt nie wszedł w życie. Szczególnie szkodliwe propozycje dotyczące zakazu uboju rytualnego oraz zakazu hodowli zwierząt futerkowych wpłyną negatywnie nie tylko na ekonomię gospodarstw rolnych, ale i na cały sektor rolno-przemysłowy, zmniejszając znaczenie polskich przedsiębiorstw, w szczególności na światowym rynku mięsa wołowego i drobiowego”. (mo)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here