Prowokacja skarbówki

Kontrolerzy z chełmskiej skarbówki ruszyli w teren i przynieśli kilkadziesiąt tysięcy złotych. Tylko chełmscy przedsiębiorcy musieli zapłacić za niewydanie paragonu.

To tzw. zakup kontrolowany, czyli „podpucha” kontrolerów z urzędu skarbowego, którzy pod pretekstem zakupu towaru lub danej usługi sprawdzają, czy dany sprzedawca aby na pewno wystawia klientowi paragon. Działania kontrolne prowadzone są od lat w ramach koordynowanej przez Ministerstwo Finansów akcji „Weź paragon”.

– Celem akcji jest podnoszenie świadomości społecznej, walka z szarą strefą oraz wzmacnianie warunków uczciwej konkurencji – mówi Hanna Sysa, z-ca dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Lublinie.

W efekcie w ostatnim roku chełmska skarbówka nałożyła na lokalnych przedsiębiorców 86 mandatów – łącznie na ponad 47 tysięcy złotych.

Wysokość mandatu nie jest ustalona odgórnie, waha się od 160 do 3000 złotych i zależy od wielu czynników, m.in. od tego, czy sprzedawca już wcześniej otrzymał karę pieniężną czy jest to pierwszy raz, kiedy inspekcja wręcza mu mandat. Do tego dochodzi sytuacja materialna przedsiębiorcy – jeżeli ma niskie dochody, kwota do zapłaty może ulec zmniejszeniu. Ostatnio najwyższy wystawiony mandat opiewał na 1500 złotych.

– Otrzymał go jeden z przedsiębiorców z branży gastronomicznej – informuje Leszek Bielecki, dyrektor lubelskiej Izby Administracji Skarbowej, tłumacząc, że w poszczególnych sezonach kontrolerzy skupiają się na konkretnych branżach (przykładowo: w wakacje mają oko na lodziarnie i ogródki, w sezonie wymiany opon robią „rundkę” po zakładach wulkanizacyjnych).

Dlatego, choć największy nacisk urząd skarbowy kładzie na weryfikację lokali gastronomicznych, wizyty w każdym momencie mogą spodziewać się też inne podmioty sprzedaży w mieście (m.in. działające w branży budowlanej, motoryzacyjnej czy handlowej). To dlatego, że w praktyce część podatników nie ewidencjonuje całości obrotów, nie wydając paragonu klientowi, i zaniża obroty.

Oznacza to, że podatek pobrany od klienta trafia do kieszeni nieuczciwego przedsiębiorcy, a nie budżetu państwa. Klient zaś pozbawiony jest możliwości skorzystania z przysługujących mu praw konsumenckich, jak prawo do reklamacji. Takie działania prowadzą do powstania nieuczciwej konkurencji.

Nawet raz otrzymany mandat nie gwarantuje, że inspekcja zostawi przedsiębiorcę w spokoju. Po pewnym czasie kontrolerzy składają ponowną wizytę kontrolną – jeżeli sprzedawca znów nie nabije towaru na kasę lub nie dołączy paragonu, powinien liczyć się z kolejnym, o wiele wyższym mandatem. (pc)