Przebudowa „Dwunastki” zagrożona

Realizacja największej drogowej inwestycji w historii miasta – przebudowy drogi krajowej nr 12 w granicach administracyjnych Chełma – stoi pod dużym znakiem zapytania. Dosłownie na za pięć dwunasta przed rozpoczęciem prac główny wykonawca „Budimex” zażądał dodatkowego wynagrodzenia i uwarunkował rozpoczęcie robót od natychmiastowej wpłaty 16 mln zł. Obie strony prowadzą negocjacje, ale do kompromisu droga daleka. Tymczasem „Budimex” w ostatnich tygodniach wygrał przetarg i za ponad 600 mln zł będzie kończył budowę linii kolejowej z Dęblina do Lublina. Czasu na to ma niewiele…

25 marca br. prezydent Chełma Jakub Banaszek oficjalnie ogłosił, że wreszcie rusza wielka inwestycja drogowa w mieście i należy spodziewać się utrudnień w ruchu. Ze strony miasta wszystko było dopięte na ostatni guzik.

Urzędnicy w zasadzie mieli tylko przekazać głównemu wykonawcy plac budowy. Prace miały ruszyć 1 kwietnia. Ekip budowlanych ani na Rejowieckiej, ani na Rampie Brzeskiej nie ma jednak do dziś i nie wiadomo, kiedy się pojawią.

Jeszcze w ostatnich dniach marca br. urzędnicy dostali pismo z „Budimexu”, w których firma domaga się dodatkowego wynagrodzenia. Wykonawca chce zwiększenia kontraktu o dwie kwoty – 16 mln zł i 12 mln zł, z czego ta pierwsza miałaby trafić na jego konto przed rozpoczęciem prac.

Firma od wpłaty pieniędzy uzależnia przystąpienie do robót – tak na konferencji prasowej tłumaczył dziennikarzom wiceprezydent Chełma, Artur Juszczak. Swoje roszczenia „Budimex” tłumaczy wzrostem płacy minimalnej oraz wyższymi cenami materiałów budowlanych.

Między miastem a „Budimexem” rozpoczęły się negocjacje, ale do osiągnięcia kompromisu droga daleka. – Stanowiska stron są w dalszym ciągu weryfikowane. Na ten moment wykonawca oczekuje aneksowania umowy – twierdzi Wioletta Bielecka, odpowiedzialna za kontakty na linii urząd – media i zaznacza, że ze względu na dobro negocjacji i przewidzianą przez postanowienia Kodeksu Cywilnego tajemnicę negocjacji, magistrat nie poda więcej szczegółów dotyczących tej sprawy.

Dziwne zasady, bo chełmianie tą inwestycją żyją od miesięcy i chcieliby na bieżąco śledzić postępy w negocjacjach. Informacji może nie udzielać prokuratura, zasłaniając się dobrem prowadzonego postępowania, ale nie urząd… Pani Bielecka najwyraźniej trochę się zagalopowała…

W całej tej sprawie jedno jest pewne, że jeśli dojdzie do ewentualnego zerwania umowy między miastem a „Budimexem”, a takie zagrożenie z całą pewnością istnieje, bo miasta nie stać na zwiększenie kontraktu, przebudowa krajowej „Dwunastki” w granicach administracyjnych Chełma stanie pod dużym znakiem zapytania.

W urzędzie nikt nie myśli o czarnym scenariuszu, a takim byłby zwrot przyznanego dofinansowania. Zapisane w umowie między miastem, a „Budimexem” kary za przedterminowe odstąpienie od realizacji zadania, jak ustaliliśmy, nie są zbyt wysokie i rzekomo wynoszą około 10 proc. wartości całego zamówienia, czyli niespełna 12 mln zł.

Zgodnie z rozstrzygniętym przetargiem firma za chełmską inwestycję miałaby dostać prawie 120 mln zł. – Zarówno miasto, jak i generalny wykonawca zgodnie z zasadami prawa cywilnego, występują na zasadzie równości stron. Zerwanie umowy będzie się wiązać z koniecznością zapłacenia kary umownej – tłumaczy W. Bielecka.

Ewentualna zmiana wykonawcy, czyli rozpisanie nowego przetargu, jest raczej mało prawdopodobna, bo przebudowa głównej arterii miasta jest współfinansowana ze środków Unii Europejskiej i wszelkie zmiany, zakresy, itp. wymagają czasochłonnych uzgodnień z instytucjami finansującymi.

– Nie jest to łatwy proces, z czego władze miasta doskonale zdają sobie sprawę – podkreśla Wioletta Bielecka. – Władze miasta są świadome, że inwestycja związana z przebudową drogi krajowej nr 12 jest bardzo potrzebna i oczekiwana. Dlatego podejmują wszelkie niezbędne działania konieczne do jej realizacji.

Czasu na realizację inwestycji jest niewiele. Cała przebudowa „Dwunastki” ma być ukończona do 30 listopada przyszłego roku. To przedsięwzięcie rzekomo jest ściśle powiązane z… budową północnej obwodnicy Chełma. Opóźnienie w realizacji DK12 może spowodować poślizg przy obwodnicy, ze względu na trwałość projektu, która zgodnie z pozyskanym dofinansowaniem wynosi podobno aż pięć lat. Dlatego też oddanie do użytku północnej obwodnicy miasta jest planowane dopiero na koniec 2025 roku…

Sam przetarg na przebudowę „Dwunastki”, jak również negocjacje prowadzące do zawarcia umowy i samo jej podpisanie miało miejsce za prezydentury Agaty Fisz. Wykonawcę wyłoniono w kwietniu 2017 r., ale oferty firmy składały do połowy listopada 2016 r.

Ceny wówczas mogły być niższe, jednak oferenci doskonale wiedzieli, że najpierw należało opracować projekt, uzyskać pozwolenie na budowę, co wymaga czasu, a dopiero po ponad roku przystąpić do pracy budowlanych. Inwestycję, od początku do końca, pilotował pierwszy zastępca prezydenta Józef Górny. Dziś być może należałoby dokładnie przeanalizować, czy podejmowane przez niego działania przypadkiem nie doprowadziły do opóźnienia w rozpoczęciu robót, bo o tym w magistracie mówi się coraz głośniej.

Według ustalonego harmonogramu prace miały ruszyć jeszcze w listopadzie ubiegłego roku. Plan spalił na panewce, bo m.in. trzeba było dokonać zmian w projekcie, uzyskać nową decyzję środowiskową. Na początku droga miała mieć kategorię głównej, ale Centrum Unijnych Projektów Transportowych, które przyznało miastu dofinansowanie, nadało jej kategorię drogi głównej przyspieszonej.

Ciekawostką w powstałym nieoczekiwanie zamieszaniu jest to, że w ostatnich tygodniach „Budimex” wygrał przetarg na dokończenie budowy szybkiej linii kolejowej nr 7 z Dęblina do Lublina. Wartość inwestycji to ponad 600 mln zł, a więc pięciokrotnie większa, niż chełmskie przedsięwzięcie. Prace mają być ukończone do 31 października 2020 r.

Czasu zatem jest niewiele i firma, by sprostała oczekiwaniu PKP, musi zaangażować duże siły. Chełmianie tkwią jednak w przekonaniu, że ten fakt, mimo wszystko, nie zaważy na ostatnich decyzjach „Budimexu”, dotyczących przebudowy najważniejszego w mieście ciągu komunikacyjnego. (s)