Przekonują do czekania

Ze względu na czerwcową waloryzację pracownicy ZUS nakłaniają wybierających się na emeryturę, by do lipca wstrzymali się z decyzją o złotej jesieni. – Wystarczy zaczekać do lipca, żeby świadczenie było sporo wyższe – zapewniają. Ale jest jeden haczyk…

– Do ZUS w województwie lubelskim w czerwcu ubiegłego roku wpłynęło tylko 210 wniosków o emeryturę. Większość osób wstrzymała się ze złożeniem wniosku do lipca i dzięki temu ich emerytury są wyższe. W lipcu 2018 roku do ZUS w regionie trafiło aż 5,4 tys. wniosków o emerytury – to prawie 26 razy więcej niż w czerwcu. Instytucja przewiduje, że podobnie będzie w tym roku – informuje Małgorzata Korba, regionalny rzecznik ZUS w województwie lubelskim.

Chodzi o waloryzację składek emerytalnych, którą przeprowadza się po to, składki ubezpieczonych nie straciły na wartości. Co roku, właśnie w czerwcu, rosną one o określony procent. – Osoba, która przechodzi na emeryturę w czerwcu, korzysta tylko z waloryzacji rocznej. A składki osoby, która idzie na emeryturę w innym miesiącu, dodatkowo są objęte waloryzacją kwartalną. Dlatego emerytura wyliczona w lipcu może być znacznie wyższa od czerwcowej – o kilkanaście lub nawet kilkaset złotych miesięcznie. Zysk zależy od kilku czynników: sumy składek na koncie ubezpieczonego, jego wieku i wskaźnika waloryzacji – wyjaśnia Korba.

Jest jednak pewien haczyk. Świadczenie nie jest wyrównywane, a przysługuje od miesiąca złożenia wniosku, tzn. osoba, która kończy wiek emerytalny w czerwcu i złoży wniosek w lipcu, nie otrzyma świadczenia za czerwiec. – Warto o tym pamiętać i rozważyć wszystkie za i przeciw. W podjęciu decyzji może pomóc doradca emerytalny, który dyżuruje w każdej placówce ZUS, w godzinach pracy sal obsługi klientów. Wizyty nie trzeba wcześniej rezerwować, a na spotkanie należy zabrać dowód tożsamości – dodaje rzecznik. (pc)