Przez nadinterpretację cierpią dzieci

Tego działania przewodniczącej rady miejskiej we Włodawie nie rozumie nikt. Joanna Szczepańska zablokowała dyrektorom obu szkół podstawowych możliwość organizacji dodatkowych zajęć korekcyjnych dla dzieci z wadami postawy. Cierpią na tym uczniowie, a ich rodzice zapowiadają walkę o przywrócenie tych godzin.

W szkołach podstawowych rozpoczęły się badania bilansowe. Po wizytach u pediatrów okazuje się, że wiele dzieci z podstawówek ma głębokie wady postawy ciała. Swoje piętno na młodych organizmach odciska nauka zdalna, ciężkie plecaki, brak ruchu na świeżym powietrzu oraz godziny spędzane przed monitorami komputerów i telewizorów.

We włodawskich szkołach od wielu lat prowadzono walkę o utrzymanie uczniów w dobrej kondycji fizycznej. Jednym z jej przejawów były zajęcia korekcyjne. Polegały one na specjalnych ćwiczeniach fizycznych, które miały korygować bądź ograniczać wady takie jak płaskostopie, skolioza czy kifoza. Ale zajęć tych od września już nie ma, co oburzyło rodziców.

– Na sesji rady miejskiej przewodnicząca Joanna Szczepańska wespół z przewodniczącą komisji oświaty Janiną Klimczuk oznajmiły, że szkoły nie mają obowiązku prowadzenia takich zajęć – mówi jedna z matek. – Jako rodzice zastanawiamy się, z jakiego powodu pani przewodnicząca lobbowała o ich likwidację, bo po mieście chodzą różne spekulacje. Nie rozumiemy, dlaczego nasze dzieci mają ograniczony dostęp do tych zajęć, skoro inne szkoły nadal je prowadzą. Od września musimy się tułać po przychodniach i szpitalach, bo teraz tylko tam jest dla nas dostępna taka korekcja.

Stanowczo się temu sprzeciwiamy i jeżeli zajęcia dla naszych dzieci nie będą przewrócone w szkołach, w najbliższym czasie złożymy petycję do Rady Miasta i postaramy się zdobyć większość głosów radnych, a jeżeli nie, to nasi samorządowcy przekonają się, że wybory zbliżają się z każdym dniem i będzie to dla nich sprawdzian z tego, czy wsłuchują się w potrzeby i głosy mieszkańców – dodaje nasza rozmówczyni.

Wszystko wskazuje na to, że osoba odpowiedzialną za brak zajęć korekcyjnych w szkołach jest właśnie Joanna Szczepańska. Źle zinterpretowała przepisy, które weszły w życie kilka lat temu, a które zdejmują z dyrektorów szkół obowiązek organizacji takich zajęć. Choć prawo, o którym mowa, weszło w życie bodaj 6 lat temu, to od tamtej pory we włodawskich podstawówkach zajęcia były prowadzone.

Żadna instytucja nadzorcza nie dopatrzyła się nieprawidłowości i pewnie tak byłoby do dzisiaj, gdyby nie działania przewodniczącej rady. Niestety, nie mogliśmy jej zapytać o powody zablokowania organizacji zajęć korekcyjnych, bo jej telefon milczał. W ratuszu i w szkołach jej decyzja jest niezrozumiała. Dyrektorzy podobno w każdej chwili mogą przywrócić te godziny, o ile tylko dostaną zielone światło. (bm)