Przykuwa, martwi i straszy

Jadąc z Chełma do Krasnegostawu trasą przez Siennicę Różaną, nie sposób przejechać obok niego obojętnie. Potężny, wysoki na kilkanaście metrów, zabytkowy budynek stojący przy samej drodze w miejscowości Zagroda, obok wysychającego stawu, nie tylko przykuwa uwagę, ale i martwi, bo od kilkunastu lat obraca się w coraz większą ruinę.

Na pierwszy rzut oka trudno określić, jakie było pierwotne przeznaczenie tego wzniesionego w stylu neogotyckim budynku – na myśl przychodzi kościół, zbór, pensja z internatem. Faktycznie był to dworski spichlerz wzniesiony na początku XX wieku, który właściciel, Jan Julian Smorczewski, szybko adaptował na mieszkanie i urządził w nim swoją rezydencję, w której zamieszkiwał do 1944 roku. Po II wojnie światowej mieściły się w nim biura gminnej spółdzielni, sklep, poczta, biura urzędu gminy i mieszkania prywatne, następnie szkoła podstawowa, a ostatnio, do 2009 roku, filia gminnej biblioteki. Od ponad 15 lat należący do gminy obiekt nie jest użytkowany i w oczach niszczeje.

– Obiekt, choć ma niewątpliwe znaczenie historyczne, sam w sobie nie jest wpisany do rejestru zabytków, ale jest usytuowany na obszarze objętym ochroną konserwatorską, co w sposób istotny wpływa na wszelkie możliwości związane z jego adaptacją oraz przyszłym zagospodarowaniem. Z uwagi na zmieniające się potrzeby, a także przepisy podnoszące standardy techniczne i wymogi techniczne, gmina musiała zrezygnować z prowadzenia w nim szkoły, a później biblioteki – wyjaśnia Dariusz Turzyniecki, sekretarz gminy Siennica Różana. – Budynek pozostaje niewykorzystywany, co wynika przede wszystkim z wysokich kosztów potencjalnej modernizacji oraz licznych ograniczeń formalnych wynikających z ochrony konserwatorskiej – dodaje.

Sekretarz zapewnia, że gmina nieustannie prowadzi działania mające na celu znalezienie podmiotu zewnętrznego, który podjąłby się zagospodarowania dawnego spichlerza „z poszanowaniem jego charakteru oraz obowiązujących regulacji”.

– W bieżącym roku nawet pojawił się inwestor, który po wstępnych analizach rozważał realizację przedsięwzięcia w formule domu pomocy społecznej. Ostatecznie jednak, po zapoznaniu się ze szczegółowymi wytycznymi konserwatorskimi, odstąpił od zamiaru zakupu, co pokazuje skalę wyzwań związanych z tym obiektem – zauważa sekretarz.

Jednocześnie, mając na uwadze konieczność zabezpieczenia budynku przed dalszą degradacją oraz aktami wandalizmu, gmina dopuściła jego czasowe i ograniczone wykorzystanie przez jednostkę wojskową w Chełmie do celów szkoleniowych.

– Rozwiązanie to ma charakter doraźny i służy przede wszystkim ochronie substancji budowlanej – mówi Turzyniecki. – Na obecnym etapie gmina nie wyklucza różnych kierunków zagospodarowania spichlerza, jednak wszelkie decyzje w tym zakresie muszą uwzględniać zarówno realia finansowe, jak i rygory wynikające z ochrony konserwatorskiej – podsumowuje. (kg)