Przyszłość górek jeszcze bardziej niepewna

W niedzielnym referendum mieszkańcy oddali łącznie 33 531 ważnych głosów – o wiele za mało, by referendum było ważne, ale wyraźna przewaga głosów przeciwko zabudowie górek mówi swoje…

Lublinianie nie chcą bloków na górkach czechowskich ani naturalistycznego parku obiecywanego przez firmę TBV. W niedzielnym referendum głosów na „nie” było ponad dwa razy więcej niż na „tak”, ale frekwencja wyniosła niespełna 13 procent, co sprawia, że głosowanie jest nieważne. Jaka przyszłość czeka górki czechowskie? To pytanie pozostaje otwarte.


„Czy jest Pan/Pani za tym aby Gmina Lublin zmieniła obecnie dopuszczony miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego rodzaj zabudowy z usługowej, komercyjnej i sportowo-rekreacyjnej na zabudowę mieszkalno-usługową na nie więcej niż 30 ha terenu tzw. górek czechowskich, w zamian za sfinansowanie przez obecnego właściciela zagospodarowania pozostałych 75 ha tego terenu, jako zieleni publicznej (parku naturalistycznego), przy zachowaniu cennych przyrodniczo walorów i przekazanie go Gminie Lublin” – na tak sformułowane pytanie w ostatnią niedzielę odpowiadali mieszkańcy.

Głosy na „nie” stanowiły 67,7% wszystkich, głosy na „tak” – 32,3%. Oznacza to, że na „tak” zagłosowały 10 823 osoby, a na „nie” zagłosowało 22 708 osób. Frekwencja wyniosła 12,91%, co sprawia, że referendum jest nieważne. Aby było ważne musiałaby wynieść co najmniej 30%.

Przyszłość tego terenu jest zatem otwarta, a Wojciech Dzioba, prezes TBV, w dalszym ciągu przekonuje, że lublinianie zasługują na park przypominający parki, z których korzystają mieszkańcy Nowego Jorku czy Paryża. Biorąc pod uwagę niską frekwencję, zauważył, że w skali całego miasta na „nie” zagłosowało tylko… 9 procent dorosłych mieszkańców.

– Przewidywaliśmy taki scenariusz (niską frekwencję – przyp. aut.), dlatego od początku byliśmy przeciwni organizacji referendum. Ryzyko było nieopłacalne ze względów ekonomicznych, 500 tysięcy złotych zostało wyrzucone w błoto – ocenił Tomasz Pitucha z klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości.

– Skoro jednak głosowanie się odbyło, apeluję do prezydenta Krzysztofa Żuka, aby nie chował głowy w piasek i uwzględnił stanowisko mieszkańców. To nie przypadek, że mimo wytężonej kampanii prowadzonej przez dewelopera ludzie zagłosowali na „nie”. Miasto powinno wyegzekwować realizację obecnego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Dyskutujmy o interesie mieszkańców, a nie o interesie dewelopera – dodał.

Jak zareagowali radni klubu Krzysztofa Żuka? – Ogłaszając referendum, liczyliśmy na to, że frekwencja będzie wyższa. W najbliższym czasie spotkamy się z prezydentem i będziemy się zastanawiać nad dalszymi krokami – powiedział Michał Krawczyk, przewodniczący klubu, dodając, że trudno było przewidzieć, za którą opcją opowiedzą się mieszkańcy. – Przed referendum nikt nie przeprowadzał sondaży, które są organizowane np. przed wyborami samorządowymi – wyjaśnił.

Sprawdziły się oczekiwania

Wiadomość o wyniku głosowania ucieszyła „obrońców górek”, ale część osób zachowuje powściągliwość. „Super, bardzo się cieszę z takiego obrotu sprawy”, „Jedziemy dalej! Walczymy dalej o ten teren zielony i każdy kolejny zagrożony!”, „Walka trwa nadal”– to niektóre komentarze internautów na facebookowym profilu „Górki Czechowskie – wietrznie zielone”. W najbliższym czasie wygląd górek się nie zmieni, dlatego radni PiS-u zaapelowali do prezydenta Żuka, aby wymusił na TBV uporządkowanie tego zaniedbanego dziś terenu.

– Spraw do rozwiązania jest mnóstwo, np. trawy na górkach powinny być koszone. W ten sposób można zapobiegać ewentualnym podpaleniom – skomentował radny Stanisław Brzozowski, nawiązując do pożaru, jaki wybuchł na górkach kilka dni przed referendum. – Ucieszył mnie fakt, że deweloperowi nie udało się zmanipulować społeczeństwa. Nachalna propaganda spowodowała efekt odwrotny od zamierzonego. Park naturalny aktualnie sam się tworzy na górkach – dodał.

W niedzielnym referendum mieszkańcy oddali łącznie 33 531 ważnych głosów. – Najwyższą, wynoszącą 45,45% frekwencję, odnotowano w obwodowej komisji numer 193 w szpitalu przy ulicy Lubartowskiej. 44,21% wyniosła frekwencja w komisji numer 100 przy ulicy Bogdanówka, a 39,34% w komisji nr 201 w domu pomocy społecznej przy ulicy Ametystowej – informuje Katarzyna Duma, rzecznik prasowy ratusza. Bartosz Margul z klubu radnych Krzysztofa Żuka sporządził zestawienie frekwencji w poszczególnych dzielnicach.

Sprawdziły się przewidywania mówiące o tym, że sprawa górek będzie interesować przede wszystkim mieszkańców północnej części miasta. Najwyższą, wynoszącą 32,62% frekwencję, odnotowano na Sławinie. Na Czechowie Północnym do urn poszło 28,04% mieszkańców uprawnionych do głosowania, na Czechowie Południowym – 26,56%, a na Sławinku – 19,48%. Wysoką frekwencje odnotowano też w dzielnicy Szerokie (20,13%). Referendum cieszyło się małym zainteresowaniem w dzielnicach południowych. Do urn poszło zaledwie 5,74% mieszkańców Głuska; 5,11% mieszkańców Abramowic czy 4,67% mieszkańców Zemborzyc.

Najniższą, bo wynoszącą tylko 2,72% frekwencję, odnotowano jednak na Hajdowie-Zadębiu. Najwięcej głosów na „nie” oddano na Starym Mieście. Stanowiły one 80,5% wszystkich głosów w tej dzielnicy. Z kolei najwięcej głosów na „tak” oddano w obwodach zamkniętych, czyli np. szpitalach czy domach opieki społecznej. Głosy na „tak” stanowiły tam aż 59,9% wszystkich. Referendum przebiegło bez zakłóceń.

Grzegorz Rekiel